Post sam się opublikował, mimo, że daleko mu było do wypolerowania, widać to w pierwszych komentarzach , chyba zdziwionych czytających . ale Artenka mnie zawiadomiła o zuchwałości tegoż...
więc wysyłam w przestrzeń wersję poprawioną.
*************
Jeszcze wtedy nie całkiem odleciały bociany, widzialam ich kilka po poludniu w dniu przyjazdu potem już nie wdziałam ani jednego. Ze stacji kolejowej odebrała mnie Artenka , zostałam załadowana do samochodu i wywieziona w las
na świetny bigos dowieziony do lasu w termosie i...
na wędrówkę po Wodnym Dole
po wąwozie tak pięknym jak te kazimierskie a może piękniejszym bo bardziej dzikim.
Był Kinem "Stylowy", potem siedzibą Liceum Plastycznego a teraz wrócił do dawnego przeznaczenia...to odrestaurowany Kościół Franciszkanów.
Bardzo lubię myszkowanie po podwórkach zamojskich kamieniczek.
Ten obrazek mnie rozczulił...kobieta przy maszynie do szycia i jej dwa kotki.
Było zaglądanie do wszelkich, miłych dla oka kafejek...I była kawa z ciasteczkiem
No i obowiązkowe szukanie bohaterów poezji Bolesława Leśmiana...przy wejściu do parku miejskiego...Skrzypek Opętany
Bajdała na Rynku Wodnym, bohater wiersza " Dusiołek"
Gad
kąpielisko przy stawach , rozbroiła mnie wspólna kapiel dzieci z kaczuszkami...
Śliczny budynek dyrekcji Roztoczańskiego Parku Narodowego