Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Posejnele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Posejnele. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 sierpnia 2020

Suwalszczyzna....

Podróż na Suwalszczyznę planowałyśmy na marzec ale pandemia nas  przestraszyła i zawiesiłyśmy wycieczkę,  4 miesiące później  wyglądało na to, że oswoiłyśmy się z  koronawirusem, decyzję nam  ułatwił fakt, że Suwalszczyzna była i  jest obszarem stosunkowo bezpiecznym, więc wyruszyłyśmy, tym razem w trzy.  Jeszcze w marcu wysłałyśmy zaliczkę do pensjonatu. Pani Maria, właścicielka, obiecała, że kiedy się zdecydujemy wystarczy dać jej znać. Nasz sposób na podróżowanie w czasie zarazy jest prosty, zero korzystania  z  miejsc publicznych, tylko muzeum wchodzi w rachubę, tym bardziej, że w takich obiektach środki ostrożności są ekstremalne.  Jedzenie na 5 dni załadowane zostało  do samochodu, śniadania  przygotowywałyśmy w pensjonacie, kanapeczki  i termos z gorącą herbatą do samochodu, wieczorem odgrzewanie w kuchni pensjonatu  przygotowanych jeszcze w domu   obiadów ..

W drodze na Suwalszczyznę wymarzyłyśmy sobie wizytę w  Biebrzańskim Parku Narodowym, Trasa prowadziła Carską Drogą więc zatrzymałyśmy się  przy Długiej  Luce...znajduje się tutaj kładka 400m długości  w głąb torfowiska... doskonałe miejsce do obserwacji fauny i flory.. ale nie w południe, bo o tej porze  tam dotarłyśmy. Naszym oczom, pokazała się bezkresna przestrzeń zieleni, nisko  zarastającej bagna i torfowiska i nic poza tym. A gdzie łosie, lisy, gronostaje , jenoty, wilki...i ptaków całe mnóstwo...gdzie żurawie, bataliony, gęsi i  inna drobnica a w niej wodniczka, rzadki bardzo ptaszek ?  i roślin  całe mnóstwo?  
Roślinki były ale zwierzęta gdzieś się przyczaiły uciekając przed spiekotą. Podobno najlepiej zjawić się tutaj wczesnym świtem...hmmm..no trudno.. 
Popatrzyłyśmy na horyzont idealne horyzontalny...oddechy pełną piersią, buszowanie wzrokiem gdzieś  daleko, łosia nie było ale było i tak dobrze.

El viaje al noreste polaco a una region llamada Suwalszczyzna hemos planificado para el marzo, pero la aparición de la epidemia de coronavirus nos obligó  cambiar de idea, aún cuando ya reservamos la pensión, pero los propietarios nos prometieron  que el dia que decidamos viajar   el cuarto nos va esperar. Cuatro meses después ya acostumbradas un poco a la epidemia, con la comida para cinco días en el carro, salimos de viaje.
Por el camino quisimos conocer el  mayor parque nacional polaco, Parque Nacional de Biebrza , entre sus límites se encuentran los bosques, prados, campos y humedales donde las plantas, las aves basicamente las acuaticas, innumerables mamiferos especialmente los alces y castores encontraron su muy favorable habitat. 
Llegamos en mediodía y no fue esa la mejor hora, los animales buscaron el refugio huyendo de las altas temperaturas..asi que solo hicimos un paseo por los caminos- puentes de madera sobre los pantanos.



                                                                                                                                                                                zdjęcie Artenki

Wyłuskalyśmy z wszechobecnej zieleni trochę koloru,  jaskrawego jaskra.
Buscamos un poco de color entre tanto verde





pewnie parzydło...nie parzydło! specjalistka botaniczna a moja przyjaciółka Barbara słusznie twierdzi, że to wiązówka błotna!


Z nadzieją zatrzymałyśmy się  1.5 km dalej przy wejściu na wieżę widokową na Bagno Ławki... wdrapalysmy się na wieżę, panorama znacznie obszerniejsza niż na Luce bo z wysoka ale łosi nie było .
Nos adentramos al  parque por otra entrada con un atractivo especial, una  torre - mirador...desde las alturas abarcamos mucho mayor espacio, siempre con  esperanza de ver a  algun  alce...pero no, defnitivamente el momento de observación no fue muy afortunado.


jeszcze trochę roślin, pszeniec gajowy, przy okazji dowiedziałam się, że ta niewinnie i delikatnie wyglądająca roślinka to półpasożyt, za pomocą ssawek pobiera od innych roślin wodę i sole mineralne...

A falta de  alces me dedique a las plantas...


gwiazdnica


Gdzieś na wysokości twierdzy w Osowcu przysiadłyśmy na posiłek...twierdzę zbagatelizowałyśmy, ja jestem bardzo pokojowo  nastawiona do świata, nie lubię żadnych  zmyśłnych, nie do zdobycia konstrukcji militarnych, Arte  pewnie by ochoczo po tej twierdzy hulała.  Zajęłam się bieganiem za czymś milszym dla oka.

En un lugar  con bancos y mesa  rodeado  del bosque nos acomodamos para la merienda.




Wokół stołu, gdzie rozłożyłyśmy nasze kanapki fruwały motylki jak szalone.

Przeplatka aurinia

Fue un sitio muy especial, con muchas mariposas y libélulas.
Esta lleva  nombre muy poético...La  Doncella de  Ondas Rojas...



Samiczka szablaka krwistego, która krwista nie jest ale jej samczyk tak..

La Libélula Flecha Roja...hembra carece de este color. De color rojo  es el macho. 



Latolistek cytrynek
La Mariposa Limonera


Jakaś dostojka.
Con las alas cerradas fue dificil su identificación .


Czekałam  cierpliwie by rozpostarła skrzydełka,  dostojek jest kilka ..
Esperé pacientemente que abra sus alas.




a ona nieskora do identyfikacji...no... tu już coś widać.
Casi...se hace esperar







 i wreszcie!  piękna dostojka malinowiec,  samiczka
Por fin! es la mariposa Nacarada, hembra. Es bella.


Skoro nic z tej Biebrzy nam nie wyszło pojechałyśmy na spytki do  Wiedzma Biebrzańskiej, wiedźma  czyli  ta, która wie,   Agnieszka Zach  wie wszystko o Biebrzy, Mieszka w        Kuleszach . 

Po drodze trafiła się nam ładna kapliczka NMP.

Para informarnos sobre  cómo y cuándo visitar  el Parque   quisimos hablar con la  persona que sabe todo sobre ese tema. Se llama Agnieszka Zach y vive en el pueblo  Kulesze.  Es la mejor guia del sitio. 

Su casa no fue facil de ubicar. Primero vimos una capillita de Virgen María que nos pareció muy interesante. 




Zapytałyśmy mieszkankę wsi jak dojechać do  domu Wiedźmy  Biebrzańskiej..
"a tam..poznacie jej  dom ma dużo klamotów w obejściu"
Finalmente preguntamos a  alguien de la calle donde vive Agnieszka, dijo..."es una casa rodeada de muchos corotos."



No... jest to dom niezwykły jak niezwykła jest Agnieszka Zach. Bardzo polecam te dwa poniższe linki,  przepiękne reportaże o Wiedźmie zrealizowane przez  Alicję Grzechowiak

https://bialystok.tvp.pl/27895034/wiedzma

https://bialystok.tvp.pl/48360459/biebrzanski-park-narodowy-po-pozarze

Wiedźmy niestety nie było, poprowadziła w torfowiska grupę turystów. porozmawiałyśmy z jej córką, przemiłą dziewczyną.   I tyle...ale wiemy, że nad Biebrzę trzeba wrócić,  wczesną wiosną i przygotować się na wstawanie o 3... 4  nad ranem a wtedy  wszystkie te cuda można będzie doświadczyć.

Y efectivamente, asi fue...pero Agnieszka no se encontraba, salió guiando a  unos turistas  por los humedales.
Hablamos con su hija que nos indicó que la mejor temporada para la visita es la temprana primavera  y entonces estar preparados para las salidas al campo a las 3... 4 de la  mañana.


A my..w drogę, do Posejnelów, gdzie czekała na nas gospodyni pensjonatu. W Janówku Arte miała  jeszcze nepomuka do zaliczenia,
Ale zanim tam dotarłyśmy napatoczyła się śliczna kapliczka z Jezuskiem Frasobliwym godna obfotografowania.

Este día tuvimos que llegar  al pueblo de Posejnele donde pensamos hospedarnos,  Artenka, mi amiga, es  fanática de las capillas de San Nepomuceno, tuvo en su plan  visitar  algunas por el camino. 
La capilla   de Cristo  Pensativo  nos apareció de repente...y fue fotografiada..



A nepomuk był w kapliczce o kształcie domku pochodzącej z połowy XIX wieku.
Al Nepomuceno lo encontramos en la capilla bastante grande de siglo XIX .


a w niej mocno zniszczona figura Jana Nepomucena.
Fue muy deteriorado.





a za oknem jakiś czerwony samochodzik
El interior de la capilla.






Jarzebna Majątek..współczesna kapliczka z 2002 roku
Otra capilla, moderna, del siglo XXI


z wysmukłym nepomukiem
Con un inusual Santo, muy esbelto.


Na rozstajach dróg
En el cruce de carreteras


gniazdo bocianie z trzema bocianiątkami,  jeden wyraźnie chciał dokonać swego pierwszego w życiu lotu
se encontraba un nido , con tres cigueñas  pichones,  ya creciditos, uno de ellos trató por primera vez prender el vuelo.












...eee, może zostawić to na jutro
finalmente dejó de insistir.


Niezamieszkały domek z pieknym oknem.
Una casa deshabitada..con una ventana muy típica de la región


Do noclegu brakowało jeszcze dwóch nepomuków. Artenka nie zaprzepaści ani jednej okazji więc w Kuriance obejrzałyśmy słup ponepomukowy z datą 1832,  kiedyś na nim stała kapliczka z św. Janem Nepomucenem. Słup pięknie wyrzeźbiony przez deszcze, słońce i czas...do niego przytwierdzono malusieńki krucyfiks, który robi wrażenie swoją kruchością w porównaniu  z długowiecznym i dość potężnym słupem.

Para llegar a Posejnele faltaban todavia dos capillitas, en Kurianka hubo en el pasado una, quedó solo un poste con la fecha de 1832...alguien clavo en el un crucifijo , diminuto y frágil en comparación con la madera donde quedó fijado.




 

Pozostały Gruszki nad rzeką Wolkuszanką
Skoro rzeka to i kapliczka  św. Nepomucena. Kapliczka stara ale figura nowa, z XXI wieku.  Stara zaginęła, całość bardzo malownicza i kapliczka i miejsce gdzie się znajduje.

Pueblo Gruszki y el rio Wolkuszanka, la capilla viejita pero la figura moderna,  sustituyó a una  antigua que fue sustraida en el año 1939.  Bonito sitio... la capilla, la talla, el bosque, el río...









Jeszcze jeden przystanek..Mikaszówka..tutaj znajduje się jedna ze śluz na kanale Augustowskim.  W Artence  odezwał się  duch inżyniera i pobiegła zrobić zdjęcia instalacji śluzowych, reszta grupy dwuosobowej włączając mnie  wolała posiedzieć na tej ławeczce i popatrzeć na malownicze wody.

Una parada mas,  Mikaszowka, aqui se encuentra una exclusa  del canal de Augustow...Arte que es ingeniero,  corrió para verla,  yo preferí quedarme a la orilla del canal disfrutando de agua, aves y plantas...






  No i wreszcie dotarłyśmy do Posejnelów. Naszym oczom ukazał się nasz "hotel" na cztery dni.  Byłyśmy całkowicie usatysfakcjonowane jego wyglądem. Natychmiast poleciałam w ogrodowe przestrzenie.
  
Finalmente llegamos a nuestro hospedaje en Posejnele..quedamos agradablemente sorprendidas por su acogedora apariencia.

Niektóre z tych miejsc zostały już opisane przez Artenke , warto tam zagladnąć...
http://cudartenka.blogspot.com/


cdn...continuará
pozdrawiam y saludos