poniedziałek, 3 maja 2021

Ach ten Konstancin !....... Ehhh! Konstancin!

         Ciągnie mnie tam bardzo, wyruszam wcześnie,  zaraz po siódmej, ta pora jest świetna na ptaszenie ( termin zaczerpnięty z ksiązki Pawła Pstrokońskiego  " Wszysykie  okna dla oknówek" , dziekuję Darku za jej polecenie ). Witam się z Nepomucenem, tym od dobrych wód...uśmiecha się ale ucieka wzrokiem, pewnie nie lubi pochwał.

     Konstancin provoca, salgo temprano,  a las 7 de la mañana,  buen tiempo para pajarear. Le doy gracias  a  San Nepomuceno por cuidar de las aguas..el sonríe tímidamente y voltea sus ojos, le apena mi amabilidad.

A wody pełne są ptactwa, na lewo od grobli panuje spokój , tutaj króluje  idylla, sielski nastrój...bezszelestnie przemierza wody  głowienka

En los  estanques y en el  rio  habitan las aves acuáticas, en su vecindad otras especies de avifauna. El camino hecho para los visitantes divide las aguas, del lado derecho es el ruidoso reino de las gaviotas de cabeza negra, del izquierdo una oaza de tranquilidad ...y estas silenciosas aguas cruza  el porrón común.

Para  gągołów o złotych oczkach.

Una pareja de los porrones osculados.

Ona, subtelna

Ella menos llamativa

On,  w bardziej  pstrokatym stroju.

El de colores contrastantes.

Ale zawsze razem.

Siempre juntos.

 Czapla siwa,   majestatyczna, kiedy się  rozpędziłam do pstrykania odleciała.. ale jest ...jest  jedno zdjęcie.

La garza real , majestuosa, me entusiasmé para hacerle una sesión de fotos  pero se me fue..solo logré una imagen...

A po prawej stronie grobli, na rozlewisku,  hałas, rejwach,  wrzaski... tym terenem zawładnęły mewy śmieszki

Del lado derecho del camino... el reino  ruidoso, caótico de las gaviotas.








i nagle wśród tego chaosu i hałasu , zauważyłam, że coś co wyglądało na   kawalek drewna poruszyło się ..bóbr? wydra ? trochę za małe  jak  na te zwierzaki..

y de repente en las aguas apareció lo que parecía un pedazo de madera que comenzó moverse...un castor?  no ..no tuvo el tamaño, me  pareció algo pequeño .


zaczęłam trzaskać zdjęcia,  jedno za drugim , takie trochę szczurowate to coś.
Comencé tomar fotos sin parar, el animal me pareció una rata.


 zajadało się  tatarakiem.
Devoraba  las  plantas acuáticas.




i w końcu pokazał swój ogon 
y finalmente enseñó su cola


co w domu pomogło mi go zidentyfikowac...to piżmak  amerykański,  pochodzi z Ameryki Północnej  a sprowadzono go  do Europy w 1905 roku ze względu na cenne futro , hodowano   na fermach, jednak w tymże 1905 roku  z fermy w Czechach uciekło kilka osobników  i jak to bywa z gryzoniami...rozpleniły się hojnie po całym kontynencie europejskim.
lo cual me permitió identificarlo, es la rata amizclera, oriunda de America del Norte introducida en el año 1905 a Europa con fines de comerciar por  su cotizado pelaje.


wyruszam dalej
sigo mi paseo



na drzewach inne, już  niewodne  ptaki ...
opalizujacy szpak

Sobre las ramas de los arboles otros pajaros..ya no tam acúaticos.
El estornino pinto





Schodzę  z głównej alejki  w prawo  i   odkrywam  malowniczą odnogę Jeziorki   rozlewajacą się  przy wąziutkiej  uliczce o nazwie  Elektryczna. Miejsce urokliwe bardzo,  Odludne ustronie, cisza... i ptaki. panoszył się tutaj piękny łabędź.  pływał  wokół gniazda, czujny bardzo

Me alejo del camimo principal y me encuentro por primera vez en ese lugar a la orilla de un ramal del río Jeziorka. El sitio mágico, muy pintoresco, encantador y solitario, lo habitan solo las aves...y entre ellos  el mas importante  .. el cisne!


a cala jego uwaga  była skupiona na gnieździe gdzie  wysiadywała  jaja jego partnerka, 
daba vueltas  alrededor del nido donde su compañera empollaba los huevos.



odpędzał inne ptaki ale  bez zbytniej agresji... były mewy śmieszki
trataba de alejar las otras aves, pero sin mucha agresión.









 łyski,   na nie nie zwracał uwagi.
Las fochas nadaban sin intranquilizarlo.


Oddawał się porannej toalecie.
Mientras tanto hacía su aseo mañanero.












Opuszczam to cudowne miejsce,  wrócę kiedy wyklują się pisklęta.

Znowa grobla, na tym malowniczym bajorku zawsze ta sama para krzyżówek.


Dejo este lugar tan maravilloso, regresaré cuando aparecarán los polluelos.

Sigo, en un pequeñito laguito vive una pareja  de los ánades reales.



Przysiadła  sroka  spragniona wody.
La urraca calma su sed.


Wokół bajorka inne ptaszki... bogatka
 Al carbonero tambien le gusta este lugar



Śliczna modraszka wśród równie ślicznego kwiecia.
y al herrerillo
.


Dzięcioł duży
y pico picapinos




Pierwiosnek (piecuszek?)
El mosquitero  común



Zięba
El pinzón


 

Mój pierwszy pawik tej wiosny.
Mi primera mariposa pavo real de este año.


Chyba kapturka...
No estoy segura que es...


Tak kapturka!
Es la curruca capirotada


I znowu królestwo śmieszek.
Otra vez en el reino de las gaviotas.





Wiewiórka!  coś niezwykle smacznego ma w łapkach.
La ardilla deleitándose de algo muy sabroso.






Uliczka Mostowa - deptak zdrojowy i  para krzyżówek, które postanowiły zostać ptakami nadrzewnymi.
La avenida Mostowa - el bulevar del parque y sorpresa..los patos ánades decidieron hacer su nido en alto de un árbol.




 Obok zaczątek gniazda?
Los palitos. en el intento de hacer el nido?




Jak będzie wyglądało wyprowadzenie piskląt w świat? 
Como harán cuando nacerán sus polluelos?


Widoczki przy ulicy Mostowej.
Nos paisajes de la calle Mostowa.












Wystarczy...wracam. .. państwo gągołowie.
Suficiente...tiempo de regresar a la casa.. la pareja de los porrones comunes.




Zsynchronizowane nurkowanie krzyzówek.
Buceo sincronizado de los patos ánades.


Zalotne loczki na kuperku.
Una coqueta colita encrespada


Łabędź, który  wtargnął na mewie tereny .
El  intruzo en las aguas de las gaviotas.




Śliczna kokoszka.
Una colorida gallinita de agua.





Do widzenia Nepomucenie...wrócę...
Nepomuceno..  hasta luego! ..regresaré.


Pozdrawiam y saludos

49 komentarzy:

  1. Mimo niezaprzeczalnej urody łabędziej, ten odcinek wygrywa ... piżmak!:) Gratuluję świetnego oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam uwierzyć moim oczom, kiedy to stworzenie przyuważyłam, stalam na brzegu rozlewiska i czekałam aż wypłynie, bo ciągle gdzieś mi znikał. nurkował i przez dluższy czas nie pokazywał się na powierzchni , kopie tunele w brzegach zborników wodnych i tam pewnie sie ukrywa.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Bożesz Ty Mój! Jakie tu cudowności! Przychodzę do Ciebie Grażynko po ukojenie... Patrzę i patrzę, a pyszczek sam mi się uśmiecha :) Jestem oczarowana i zachwycona Twoim szczęściem fotografa... To tak jakby wszystkie one były przygotowane do sesji... Futrzak amerykański cudowny!
    Pozdrawiam ciepło, Pola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ukojenie!! jak się cieszę, bo ja włóczę się po takich terenach i znajduje w tym zajęciu niesamowitą przyjemność i relaks..a potem w domu przeżywam jeszcze raz to wszystko oglądajac zdjęcia. Pozdrawiam serdcznie

      Usuń
  3. Ty to masz oko! Cudowne zdjęcia. Ja też tu znajduję ukojenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam oko zaokularowane, więc nie takie ono jest dobre..ale nie narzekam, widze! ukojenia teraz potrzebujemy...!! sciskam całą rodzinkę!

      Usuń
  4. Za chwile malo co bedzie widac w gaszczu zieleni, kiedy listki calkiem urosna, a tymczasem jeszcze mozna podgladac ptaki wodne i nadrzewne. U nas nad Leine tez pelno pizmoszczurow. Nasze labedzie w Levinparku juz wodza mlode, bede musiala sie tam kiedys wybrac, na razie jednak pogoda nie bardzo sprzyja.
    Tych mew to Ci szczerze zazdroszcze, u nas nie ma ani sladu, widac to nasze bogactwo wod to dla nich za malo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec dlatego, że jeszcze gąszcze nie takie zwarte a raczej ażurowe wychodzę myśląc, że teraz to ten czas...ale tutaj też zrobilo się zimno i wietrznie więc jednak siedzę w domu.
      Wiele sobie obiecuję jeżeli chodzi o obserwowanie piskląt.
      A ja myslalam, że mewy są nad każdą wodą...

      Usuń
  5. Jak się wchodzi w taki świat to można zapomnieć o wszelkich życiowych upierdliwościach i chłonąć, no i pstrykać, pięknie napstrykałaś :)
    Fajowsko ci wyszły to pląpajace po wodzie ptaszyska, bardzo lubię takie wodne rozbryzgi.
    Ten robiący toaletę łabędź skąpany w słońcu, cudny!
    Mew ci u nas dostatek wielki, ale nie wiem gdzie one gniazdują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAk, taki świat to świetne lekarstwo na ten inny. Tez lubię rozpryskujące sie wody i utrwalanie ruchu...ja bardzo się cieszę ,ze w Konstancinie gniazduja mewy, w ten sposób zapewniam sobie, ze będa tam dłuższy czas.....

      Usuń
  6. Oglądając zdjęcia uśmiechałam, się, jakbym tam była. Dziękuję, tym bardziej, że wiosna mnie omija dużym łukiem. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo...jesteś tutaj! i się uśmiechasz, więc choróbsko sobie idzie w niepamięć! Trochę wiosny więc Ci zaaplikowałam, cieszę się! sciskam

      Usuń
    2. Zaglądam, nie zawsze się odzywam, ale teraz musiałam hoć podziękować za tą omijającą mnie wiosnę

      Usuń
    3. odzywaj się! to miłe...

      Usuń
  7. W każdym kolejnym poście widać jak przyroda wraca do życia, drzewa się zielenią, a zwierzęta przeżywają swój najlepszy czas. Masz niezwykły dar obserwacji przyrody i dzielenia się tym z innymi. Zawsze z przyjemnością do Ciebie zaglądam. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, codziennie robi się bardziej wiosennie a we mnie rodzi się niepokój, ze coś mi z tego umknie ...obserwowanie przyrody nie kosztuje a daje tak dużo satysfakcji! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Na ostatnimzdjęciu Nepomucen jakby się Tobie lekko kłaniał. W końcu jesteście dobrymi znajomymi:)
    Fotografie łabędzi prześliczne, szczególnie ta, na której ptak myje swoje iście anielskie skrzydła.
    Bardzo dobrze, że masz taki świat wokół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nepomucen pewnie juz tęskni za mna, nie było mnie u niego kilka dni, zimno i wietrznie. Ale niedlugo pójdę sprawdzić jak się mają jego wodne przestrzenie.
      Tak dobrze mieć blisko takie tereny i dobrze, że mam do nich autobus sprzed domu.

      Usuń
  9. Ależ masz już u siebie ładną wiosnę.
    A u mnie zeszłej nocy śnieg leżał na trawnikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoj tereny są niedalekie Suwałk a to polski biegun zimna. Warszawa też nie tak wiosenna jak Wrocław na przykład...

      Usuń
    2. To też, ale pogoda całkiem się rozregulowała. Jednej nocy śnieg, a drugiej już całkiem ciepło i słychać śpiew słowika :)

      Usuń
  10. Grażynko - nie znajduję słów uznania dla Twojej twórczości blogowej. Masz "niesamowite oko" jeśli chodzi o wyławianie wspaniałych chwil z zycia zwierząt i ptaków. Ale i one Cię chyba darzą wielkim uczuciem skoro tak wspaniale Ci pozują :-))
    Najszczersze gratulacje - bo każde zdjęcie jest majstersztykiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak cieszą Twoje słowa! Bardzo lubie takie podpatrywanie przyrody i staram sie tym dzielić no i satysfakcję mam wielką, kiedy moje wrażenia robią wrażenie, nieskromne się przyznaję. Serdeczności Stokrotko!

      Usuń
    2. Podpisuję się wszystkimi 10 palcami pod słowami Stokrotki. Wczoraj wieczorem oglądałam tę relację z rosnącym zachwytem pomieszanym ze zdumieniem. Jak udaje Ci się uchwycić te wszystkie sceny? Masz po prostu talent i niezwykłe pokłady cierpliwości. Gratuluję i jak zwykle dziękuję za przyjemność oglądania.

      Usuń
    3. Tak, zgadzam się jestem cierpliwa...życie chyba nauczyło mnie cierpliwości... :-)

      Usuń
  11. Dodam jeszcze, że uchwycenie w Warszawie tego mokrego stwora to chyba jest wielkie osiągnięcie. Bardzo podobny do bobra. Ja mam bobry w zasięgu wzroku, tyle tylko że przez 7 lat od kiedy mam Borków, żadnego nie widziałam. A mieszkają tuż obok. Jakie to ciekawe zwierzątko! Może taki mokry nie jest za śliczny, ale jak wyschnie to już całkiem inna sprawa. Futro z piżmaka nadal można sobie sprawić :-(
    Do relacji będę wracać, bo nie sposób ogarnąć to te wszystkie cudne sceny jednorazowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz pierwszy tego stwora, jak go nazywasz, spotkałam w Warszawie i w ogóle w życiu. A obserwowałam wiele wodnych środowisk. Bobra widzialam i nawet sfotografowalam na działce mego brata, ale bobry lubią działać w nocy.
      Konstancińskie wody pewnie skrywają jeszcze wiele ciekawostek, też wracam do zdjęć i już mnie ciągnie w tamte strony.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nocami rzadko bywam w Borkowie, ale podejrzewam, że ciągle zapalające się lampy solarne z czujnikiem ruchu, to mogą być jakieś zwierzyny. Od dawna myślę o foto pułapkach, ale jakoś zawsze są pilniejsze zakupy ;-)

      Usuń
  12. Masz fantastyczne zacięcie przyrodnika i fotografa, zawsze coś fascynującego znajdujesz, tym razem piżmak mnie zaskoczył. Martwi mnie tylko możliwość zagrożenia naszych gatunków, podobnie jak nawłoć czy dąb amerykanski...
    Pozdrowionka wiosenne przesyłam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piżmak wybrał wolność poza fermą w 1905 roku w Czechach , w Polsce pokazał się w 1930 roku, czyli blisko 100 lat temu, chyba jednak nie za bardzo się rozpanoszył, podobno żyją w koloniach a ja miałam wrażenie, że ten mój piżmaczek był samotnikiem. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Z tym zagrożeniem to w moim odczuciu jest wiele wyolbrzymiania problemu. Mam nawłocie za płotem, wszystkie trzy rodzaje, fajnie ze sobą współistnieją i wchodzą tylko na nieuprawiane zagony. Jak taki mały szczurek może być zagrożeniem? Je rośliny, nie wadzi nikomu, bo nawet nie buduje tam, ani nie ścina drzew. Ja go już lubię.

      Usuń
    3. Podobno liczebność piżmaków drastycznie zmalała kiedy rozpanoszyły się w Europie wizony amerykańskie wypuszczone na wolnosć przez Rosjan w polowie XX wieku, wizony sa ich naturalnymi wrogami. A wizony tez zostaly sprowadzone z Ameryki w celach futerkowych. Piżmaki są uważwne za szkodniki ponieważ moga wykopywać kanały w wałach przeciwpożarowych czy groblach... ja też polubiłam te szczurki, wszystko to wyczytałam w internecie.

      Usuń
  13. Jejciu Grażynko chyba masz wypasioną kamerę 360°o rozdzielczości 4 tys.pikseli,i strzelasz zdjątka z biodra jak komboy;) Świetne są.
    Te ptaki cwane som.Wieczorem położyłam na parapecie mięso do rozmrożenia dla psa, tacka z plastrami.Dziś rano przypomniałam sobie o nim ok 10-ej, zbliżam się do okna i co widzą moje oczy?
    Siedzi wielkie ptaszysko,chyba wrona,szponami podtrzymuje całość i połyka różowe kawały mięcha.Zobaczyła mnie i odfrunęła,...a dla mojego psiuńka zostały smętne resztki.
    Podziwiam Twoją ochotę do wędrowania,mnie już się nie chce;)Miłego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dokarmiasz wrony czy inne krukowate...hahaha..a niech ma, troche luksusu tez się jej należy.
      Ciągle mam ochotę na wędrówki, ale zdaję sobie sprawę, ze ta ochota może sie skończyć, już obserwuję, ze trudniej mi się wstaje wczesnym rankiem..nie...nie...nie mogę się poddać!
      Nie mam wypasionej kamery, moja już ledwo dycha, ma dużo lat...chcialabym jakąś bardziej nowoczesną. Ale to co chciałabym kosztuje fortunę.
      Pozdrawiam!!!

      Usuń
  14. Pięknie uchwyciłaś śmieszki. Te grupowe w locie super, i te dwie na pieńku mistrzostwo i jeszcze te z łabędziem. Piecuszka i pierwiosnka trudno rozróżnić, pierwiosnek ma ciemne nóżki ale niekoniecznie pokazuje. Najlepiej po śpiewie ale to dla utalentowanych muzycznie. Wyprawa świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poddaje się jeżeli chodzi o odróżnienie piecuszka od pierwiosnka czy pierwiosnka od piecuszka. W języku hiszpańskim oba nazywają się jednajowo mosquitero..pierwszy czyli pierwiosnek na dodatek comun...czyli pospolity i drugi , piecuszek, musical czyli muzyczny.
      pozdrawiam

      Usuń
  15. Zauroczyły mnie te gęgoły z oczami jak pluszowe misie. Wszędzie razem... Wiosna. Od zawsze ta pora roku powodowała u mnie nastrój lotu na huśtawce. I to mi zostało. Cudowne zdjęcia! Ależ u Ciebie radośnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak oczka jak pluszakowe...radośoe no wiosna! pozdrawiam

      Usuń
  16. Masz fory u Nepomucena, łaskawym okiem spojrzał na Cię, zapewnił dobrą pogodę i tyle atrakcji. Zdjęcie 14 mi się podoba ... i kto mówił, że nie można chodzić po wodzie? zobacz, jak te ptaszyny zasuwają:-) kiedyś widziałam w filmie przyrodniczym, jak kaczka wysiedziała pisklęta w dziupli drzewa, dosyć wysoko położonej. Kiedy przyszedł czas, kaczęta jedno po drugim hop! hop! i już wszystkie były w wodzie. Może i tutaj też tak będzie, skoro kaczka wybrała takie niecodzienne miejsce na gniazdo, pewnie jakież drapieżniki się rozpanoszyły i podbierają pisklęta, to tak dla bezpieczeństwa:-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podlizuje sie Nepomucenowi niech mi trzyma te wody w Konstancinie, bo tam jest co obserwowac, na razie rozlewiska sa zasobne w wode a widzialam już je skąpo namokłe. Te kaczki usadowiły sie naprawde wysoko, chyba czegoś podobnego jeszcze nie widziałam, będę musiała sprawdzić czy uparły sie na takie gniazdo.
      Mario!!! w ogrodzie botanicznym w Powsinie jest poletko szachownic kostkowatych, zaraz pomyślałam o Tobie...pozdrawiam

      Usuń
  17. Matko bosko, ile ptaszkow! Ale i tak wiewiorka jest najpiekniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda!!! bardzo ich dużó, ale przeczytałam w ksiażce Pstrokońskiego, ktorą wspominam na wstępie , ze w Polsce jesy 462 gatunkow ptasich a w Warszawie, w końcu dużym miescie mozna zaobserwowac ich okolo 200. Wiewiórka? czyżby ze względu na kolor jej slicznej sierści?

      Usuń
    2. I siersc i caloksztalt. Mamy podobny charakter (np jesli chodzi o zatrynianie skarbow ;)), choc ja tez mocno Koza tez jestem, wiec tego, gatunki sie pomieszaly ;)

      Usuń
    3. Może kiedyś i wizerunki kóz zamieszczę trudno będzie jednak znaleźć taka koloru wiewiórki!

      Usuń
  18. Me encantó pasear contigo, hiciste unas fotografías preciosas. Abrazos.

    OdpowiedzUsuń
  19. Grażynko - zapraszam do miasta rezydencjonalnego :-))

    OdpowiedzUsuń
  20. Łabędzie są to jednak ptaki bardzo fotogeniczne. Pozdrawiam i zapraszam do mojej strony www.krystynaczarnecka.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Nasze ulubione miejsca maja w sobie tą magię przyciągania że wracamy do nich z wielką przyjemnością. Za każdym razem dostrzegając coś nowego, w końcu zawsze jest inna pora dnia, roku, przyroda nigdy nie jest taka sama. Masz niezwykły dar cudownego przedstawiania przyrody. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń