Podlasie... drugi dzień, a ja z niecierpliwością czekam na wyprawę do Krainy Otwartych Okiennic. Po śniadaniu ruszyliśmy, krainę tworzą trzy miejscowości Trześcianka, Soce i Puchły. ..do niedawna nawet nie były wymieniane w przewodnikach, Promowanie regionu zaczęło się w początkach 2000 lat. Obecnie propagowaniem tych niezwykle malowniczych wsi zajmuje się Stowarzyszenie Dziedzictwo Podlasia. W pobliżu istnieją jeszcze inne wioski o podobnym charakterze..do nich należą Kaniuki i Wojszki, ale o tym dowiedziałam się późnej ( będzie trzeba tam kiedyś pojechać). Jadąc z Białowieży , przejeżdżamy przez Hajnówke i kierujemy się w stronę Białegostoku , po drodze wioska Narew i obowiązkowe hamowanie na widok tej cerkiewki jak z bajki, niebieściutkiej, ..obeszliśmy ją , ale była zamknięta, niestety...
Podlaquia...el segundo dia,.. espero con impaciencia el viaje al Pais de Las Contraventanas Abiertas. Despues del desayuno partimos...el territorio de las contraventanas forman tres pueblos Trześcianka, Soce y Puchły...estos sitios hace poco ni siquiera aparecian en la guias de la region. Su promocion comenzo recientemente, al comienzo de los años 2000. En este momento sus encantos estan divulgados por el Asociacion de Patrimonio de Podlaquia. En la vecindad existen otros pueblos de parecida arquitectura, como Wojszki y Kaniuki, pero esto supe un poco tarde ( habra que regresar y conocerlos). Salimos de Bialowieza, pasamos por Hajnowka y nos dirigimos hacia Bialystok..por el camino frenamos de repente en la localidad llamada Narew, donde nos sorprendio esta belleza del templo ortodoxo, parece sacado de los cuentos...azuliiiiito...que lastima que estaba cerrado.
Pierwsza i najbardziej znana wioska to Trześcianka, typowa ciągnąca się wzdłuż jednej ulicy z domkami postawionymi szczytami do drogi ...wita nas taki obrazeczek.
El primero en el camino y mas famoso pueblo es Trzescianka, una tipica aldea, puesta a lo largo de una carretera, las casitas ordenadas con la parte frontal hacia la calle....
Nos encontramos con esta bienvenida...
Le hablamos dulcemente, se digno a caminar al porton, nos miro sin inmutarse, con altives y.... nosotros ...bueno nosotros... estuvimos muy agradecidos por su generosidad.
Nie sposób nie kontemplowac każdego szczegółu zdobień snycerskich... jakie bogactwo i każdy detal inny. Zdobiono okna, krawędzie dachów, narożniki, ornamentyka geometryczno roślinna lub zoomorficzna , w zoomorficznej najczęściej wystepują dwa symetrycznie ułożone ptaki.
Nos entregamos a la observacion de los detalles tallados en madera que decoraban las casas,...que riqueza de disenos, y cada uno diferente! fijados sobre las ventanas, como esquineros de las casas o en la orilla de los techos..la ornamentacion muestra elementos geometricos, florales y zoomorfas.
I tutaj w Trześciance wybudowano bajkową cerkiew , zieloniutką dla odmiany, i też niestety była zamknieta. Jest ozdobą tej wioski.
Y aqui, en Trzescianka, tienen una iglesia ortodoxa como de cuentos, es verdecita, lastima, que y esta la encontramos cerrada...embellece todavia mas este lindo pueblo..
Vamos a la vecina aldea Soce, alejada de las transitadas carreteras, tranquila, agradable, las casitas rodeadas de los jardincitos floreados...silencio y quietud.
Malwy niezbędne w takim otoczeniu..
Es absolutamenta necesaria la presencia de las malvas en estos sencillos jardines.
Mieszkańcy kręca się wokół obejść, więc tę panią zagadnęłam zachwycając się jej prostym, tradycyjnym ogródkiem...i jej śliczną twarzą. "Mam 80 lat" wykrzyknęła i już dawno takiego komplementu nie słyszalam....chociaż...kiedyś ...to hohoho! kiedyś jakiś Rosjanin przyjechal do wsi i kiedy mnie zobaczył powiedział, że takiej krasawicy to on w życiu nie widział...ale ja byłam już mężatką...
En los patios se veian los pobladores ocupados de sus quehaceres , le hable a esta señora, le dije que me agrada su jardin y alabe su linda cara..."Tengo 80 años!", me respondio y expreso su satisfaccion, hace mucho tiempo que nadie le piropeaba.,,se quedo pensativa un rato y recordo... un dia a nuestro pueblo llego un comerciante ruso y al verme exclamo! - nunca vi a una mujer tan bella - pero yo ya fui una mujer casada...
Natychmiast rzuciła się do zrywania kwiatków, dostałam od niej ich bukiecik .
Enseguida comenzo cortar las flores y me entrego de regalo un ramito.
Przysiadłyśmy na prostej ławeczce i zaczęła opowieść o swoim życiu. Urodziła sie w tej wsi, tylko kilka domów dalej, kiedy wyszła za mąż przeprowadziła sie do tego domu, męża domu i całe życie mieszkała z teściową, która nie chciala mieszkać z córką, wolała zostać z synową nawet kiedy ta synowa została wdową..... Niełatwo było jej żyć z teściową, która swoją rentę wysyłała do córki pozostawiając synowej obowiązek jej utrzymania, ale żyły sobie razem do jej śmierci. ona teraz mieszka samiutka w tym domku z ogrodem, na zimę córka zabiera ją do Białegostoku, tam niecierpliwie wyczekuje wiosny by szybciutko wrócic do swojej chatki...i snuła i snuła opowieść posługując się przepiękną, śpiewną gwarą, mieszaniną języka polskiego, białoruskiego, ukraińskiego, litewskiego, rosyjskiego a nawet niemieckiego i żydowskiego. I było miło a ja nie zapytałam jak ma na imię...szkoda.
Arte! jak myślisz, można by było ze śliczną Panią zamieszkać i nie musiałaby na zimę uciekać do Białegostoku...hm..dlaczego nie zapytałam jak ma na imię...
Nos sentamos en un sencillo banquito y la señora comenzo el cuento de su vida.
Nacio en este pueblo, unas casas mas alla, se caso con un muchacho vecino y se mudo a su casa, toda la vida convivio con la suegra, que teniendo una hija prefirio quedarse con ella, siguieron juntas aun despues de la muerte de su hijo. La viuda y la suegra compartieron la vida todavia por largos años y fue una convivencia dificil.... Ahora vive solita en la casa , cuando llega el frio, en invierno, su hija se la lleva a la ciudad donde con impaciencia espera la llegada de la primavera...
El cuento seguia y seguia, todo en un dialecto - mezcla de las lenguas: polaca, lituana, belorusa, rusa, ucraniana con algunas influencias alemanas y judias.
Fue un rato muy agradable..lastima que no pregunte por su nombre...
Juta na pamiatkę pstryknęła nam zdjęcie.
A przy takiej właśnie dróżce rozsiadly się Soce.
Mi amiga Juta para recuerdo nos hizo una foto.
Esta es la sencilla calle donde se instalo el lindo caserio..
Z Soce polną drogą wśród pachnącego grzybami lasu pojechalismy do wioski Puchły. Między drzewami zamajaczyła nam następna zachwycająca perełka, niebieściutka cerkiew, gdzieś na końcu świata.
Desde Soce por un caminito de tierra marcado en un fresquisimo bosque fuimos al tercer pueblito...Puchły. De repente aparecio entre los arboles algo azul, azulisimo, fue un santuario ortodoxo, una perla arquitectonica...aqui, donde fin del mundo.
Niebieskiej cerkwi najlepiej robić zdjęcia w niebieskim sweterku.
Para tomar la foto a una iglesia azul es de buen gusto ponerse de sueter del mismo color..
To nie pierwsza cerkiew w tym miejscu, jak głosi legenda w XVI wieku I obok lipy tutaj rosnącej, mieszkał w szałasie stary człowiek cierpiący na opuchliznę nóg (stąd późniejsza nazwa wsi, Puchły), modląc się do Matki Boskiej , został cudownie uzdrowiony a jednocześnie na drzewie pojawiła się ikona Matki Boskiej. Po pewnym czasie w tym miejscu wybudowano światynię gdzie obraz cudowny umieszczono, Pierwsza cerkiew spłonęła , postawiono drugą która dotrwała do poczatków XX wieku a trzecią, obecną, wybudowano w latach 1913 - 1918. Dzisiaj Puchły są miejscem kultu maryjnego. A lipa? ...ciągle jeszcze ma się dobrze i można ją podziwiać w sąsiedztwie cerkwi.
Esta iglesia no es la primera construida en este lugar, la leyenda cuenta que aqui en el siglo XVI al lado de un arbol de tilo en una choza vivia un hombre enfermo , sufria de una gran hinchazon de piernas, nadie le pudo ayudar, oraba a la Virgen Maria pidiendole su ayuda, un dia la enfermedad desaparecio y el hombre encontro en el arbol una imagen de la Madre de Dios. Pasados algunos años se construyo en el sitio un santuario donde se veneraba la milagrosa imagen. Un incedio destruyo la primera iglesia, se construyo la segunda que perduro hasta comienzos del siglo XX...en los años 1913 -1918 se levanto la tercera . la actual, Hoy Puchly son el centro del culto de la Virgen Maria.
Y el tilo?! sigue en el lugar y uno puede disfrutar de su sombra.
Caminamos por el pueblo.
zagadnęłam Pana który zrywał wiśnie
Le hable al señor que recogia las cerezas en su jardin
i zostalysmy zaproszone... zrywajcie wiśnie i prosto z drzewa do buzi!
y nos invito a saborear las frutas tomandolas directamente del arbol.
Chciałam zobaczyć wnętrze domu i nasz uprzejmy gospodarz bardzo chętnie to wnętrze nam pokazał..
Quise curiosear la casa, con gusto fui invitada a su interior.
Już w Białowieży w parku palacowym podziwialiśmy dworek myśliwski z roku 1845, nie tak prosty jak domki z Krainy Otwartych Okiennic, ale także rozpala wyobrażnię swoim bajkowym wyglądem.
Ya de regreso en Bialowieza fuimos al parque , alli se encuentra el Palacete del Cazador construido en el ano 1845, mas sofisticado que las sencillas casas del campo. pero igualmente su apariencia pintoresca inspira mucho.
Ten piękny budynek został wzniesiony na potrzeby gubernatora grodzieńskiego, zanim wybudowano pałac carski tutaj zatrzymał się car Aleksander II kiedy przybył na polowanie do Białowieży w 1860 roku. Obecnie mieści się w nim Ośrodek Edukacji Przyrodniczej Białowieskiego Parku Narodowego.
W takim pałacyku też mogłabym zamieszkać!
Este bello caseron fue erigido para el gubernator de Grodno y antes de que fue construido el palacio de los zares en Bialowieza la casa fue utilizada en momentos de las visitas de las importantes personalidades, inclusive pernocto aqui por unos dias el Zar Alejandro II cuando llego para caceria en el año 1860.
Actualmente aqui se instalo el Cemtro de la Educacion Ambiental del Parque Nacional de Bialowieza.
En una casa asi con gusto viviria.
Ciągle jeszcze nie spotkaliśmy symbolu tych terenow ..czyli żubra, marzeniem naszym było spotkać go w naturalnych warunkach...każda polana, każdy prześwit w puszczy był przez nas szczegółowo omiatany wzrokiem... bezowocnie.
Seguimos todavia sin toparnos con el simbolo de estas tierras...el bisonte....soñamos con encontrarlo en su habitat natural, en cada claro de la selva, en cada rincon de ella buscamos su presencia...por ahora,,, infructuosamente.
Pozdrawiam y saludos