11 listopada , Święto Niepodległości, Warszawa i trzeba jak najdalej od centrum stolicy i marszu narodowców...więc spacer w parku zdrojowym w Konstancinie - Jeziornie bo jeszcze jesień całkiem ładna, bo przyroda, spokój, ptaki...
11 de noviembre el Dia de la Independiencia de Polonia, en el año 1918 al terminar la primera guerra mundial después de 123 años de desaparecer de mapa del mundo , repartida entre Rusia, Prusia y Austria, Polonia recobró su libertad.
No quise participar en la marcha en el centro de Varsovia, muy ruidosa, poco confortante, decidí ir al parque de Konstancin - Jeziorna para disfrutar de la naturaleza, del otoño todavia atractivo, de los pájaros
Ale między drzewami zamajaczyły konie i ułani...w mundurach... a jednak będzie coś się i tutaj działo.
Pero..entre los arboles aparecieron los caballos y militares...asi que algo pasará aqui.
Była darmowa grochówka, Bieg Niepodległości, warsztaty, stoiska ze smakołykami i rekodziełem...
Miło, radośnie, przyjaźnie, spokojnie...można?...można
Hubo muchas atracciones, sops caliente gratuida, feria de comida, de artesanía, maraton. etc...
No pensaba participar en festejos oficiales pero esta fiesta fue de mi agrado , pasé un tiempo extraordinario entre la gente amistosa y cálida.
Pozdrawiam y saludos

Wspaniała parada w pięknej scenerii, te zabytkowe samochody wojskowe podobają mi się szczególnie :)
OdpowiedzUsuńWe Wrocławiu pierwsze Radosne Parady Niepodległości chyba ze 20 lat temu zaczął organizować aktor Stanisław Wolski, na jedną z pierwszych trafiłam przypadkiem. Uczestnikami tych parad była głównie młodzież szkolna. Po kilku latach organizację tych uroczystości przejęły władze miasta, z roku na rok uczestnictwo w nich było coraz liczniejsze. A odbywały się te przemarsze w centrum miasta. A od kilku lat trasa przemarszów bardzo znacznie się wydłużyła, uczestnicy wyruszają spod Centrum Historii Zajezdnia i idą do Rynku, to tak około 4 a może 5 kilometrów, no i jest teraz bardzo "paradnie"!
Na te "szkolne" parady sprzed lat chodziłam dość regularnie, nie były one aż tak paradne, ale były naprawdę radosne, dzieci pomysłowo poprzebierane. A ta aktualna parada to nie na moje nogi już...
Właśnie takie parady, mało nadęte, radosne, bez politykierów, z uczestnictwem ludzi, kórzy chcą być razem, takie jestem w stanie zaakceptować a nawer brać w nich udział. Poszłam do parku konstancińskiego by spędzić czas patrząc na przyrodę , pójśc na kawę i przytrafiła mi się parada... wróciłam do domu podbudowana, było przemiło.
UsuńKawę wypiłam ! po wietnamsku : D
I tak bym wolał te kolorowe kaczory na stawie.
OdpowiedzUsuńA tych szczudlarzy to widziałem nawet w tv. Tylko nie pomyślałem, by patrzeć po tłumie, może i ciebie bym gdzieś wypatrzył :D
Poszłam oglądać ptactwo a przytrafiła mi się parada, w sumie byłam zadowolona i podbudowana....
UsuńNie trzeba narazac sie na oberwanie petarda czy innym faszystowskim transparentem w srodmiesciu stolicy, zeby godnie swietowac swieto niepodleglosci. Kameralne obchody sa znacznie przyjemniejsze.
OdpowiedzUsuńDo śródmieścia nie poszłabym za żadne skarby, a w Konstancinie natknęłam się na obchodjy zupełnie przypadkowo, ale muszę przyznać, że poczułam się w tym towarzystwie bardzo komfortowo, było fajnie, miło, bez polityki, tak mogę świętować...z tak zwanego "patriotyzmu" wyleczyłam się najpierw w Wenezueli a teraz w Polsce....
UsuńTakie dzikie zakątki z pierwszych zdjęć, zarośnięte rozlewiska, mają urok.
OdpowiedzUsuńNie wiem, co jest trudniejszą sztuką: człowiekowi chodzić na takich szczudłach, czy kaczkom nie odmrozić sobie łapek w tak zimnej wodzie :-)
Mój dziadek był ułanem. Kiedyś widziałem, jak mając 70 lat w biegu wskoczył na spłoszonego konia.
Krzysztof Gdula
Google znowu udaje, że nie jestem zalogowany.
Rozlewiska, dzikie tereny to ta część parku konstancińskiego, którą lubię i od której zawsze zaczynam, tutaj jest więcej ptaków, niestety od kiedy skąpałam się w stawie na działce brata nie mam odpowiedniego obiektywu i zdjęcia ptaków już nie robię tak jak kiedyś.
UsuńOOOO..Dziadek ułan! pięknie...pozdrawiam
Dołączam się w podziwie dla dziadka ułana.
UsuńHej, hej, ułani, malowane dzieci... piękne widowisko. Kaczuchy dopełniły święta, dostarczając radości.
OdpowiedzUsuńFelicidades por el día de la Independencia. Me ha encantado el reportaje, se ve tan bonito. Abrazos.
OdpowiedzUsuńMój komentarz zniknął, a muszę napisać, że każdego roku pod zamkiem królewskim śpiewamy z wnukami hymn, potem spacerujemy. Nigdy nie słucham przemówień, unikam marszu nacjonalistów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię cieplutko.:)
Niesamowita ta parada. Nie mówiąc o tym że i Puszcza Białowieska przepiękna.
OdpowiedzUsuńAż Ci zazdroszczę że mogłaś tam być.
Serdeczności Grażynko :-)