wtorek, 11 listopada 2025

11 listopada.....11 de noviembre

      11 listopada , Święto Niepodległości, Warszawa i trzeba jak najdalej  od centrum stolicy i marszu narodowców...więc spacer w parku zdrojowym w Konstancinie - Jeziornie bo jeszcze jesień całkiem ładna, bo przyroda, spokój,  ptaki...

   11 de noviembre el Dia de la Independiencia de Polonia, en el año 1918 al terminar la primera guerra mundial después de  123 años de desaparecer de mapa del mundo , repartida entre Rusia, Prusia y Austria,  Polonia recobró su libertad. 

No quise participar en la marcha en el centro de Varsovia, muy ruidosa, poco confortante, decidí ir al parque de Konstancin - Jeziorna  para disfrutar de la naturaleza,  del otoño todavia atractivo, de los pájaros


Ale między drzewami zamajaczyły konie i ułani...w mundurach... a jednak będzie coś się i tutaj działo.

Pero..entre los arboles aparecieron los caballos y militares...asi que algo  pasará aqui.


Przy Domu Kultury zorganizowano piknik historyczny , dla dzieci i dorosłych... ta dziewczynka zrobiła mi wykład na temat jak opatrywano rannych i chorych w pierwszych dekadach XX wieku...
Hubo unas presentaciones - escenas  relacionados con los primeros dias de libertad...fueron  los actores jovencitos, los  boy  scout.






W alei parku zdrojowego pokazali się ulani na koniach, przewodzili Marszowi  Niepodlegości.

En la avenida del parque apareció la marcha liderada por los militares en vestimenta de aquellos tiempos.



Były historyczne  pojazdy  wojskowe   
Unos antiguos vehículos militares 



orkiestra dęta
la orquesta



Dwie postacie w barwach narodowych na niezwykle wysokich szczudłach
Dos personajes sobre los altisimos zancos en colores nacionales.



i bardzo dluga   bialo-czewona flaga
 la bandera polaca..larguisima

Była darmowa grochówka, Bieg  Niepodległości, warsztaty,  stoiska ze smakołykami i rekodziełem...

Miło, radośnie, przyjaźnie,  spokojnie...można?...można


Hubo muchas atracciones, sops caliente gratuida, feria de comida, de artesanía, maraton. etc...

No pensaba participar en festejos oficiales pero esta fiesta fue de mi agrado , pasé un tiempo  extraordinario entre la gente amistosa y cálida. 




Pozdrawiam y saludos

13 komentarzy:

  1. Wspaniała parada w pięknej scenerii, te zabytkowe samochody wojskowe podobają mi się szczególnie :)
    We Wrocławiu pierwsze Radosne Parady Niepodległości chyba ze 20 lat temu zaczął organizować aktor Stanisław Wolski, na jedną z pierwszych trafiłam przypadkiem. Uczestnikami tych parad była głównie młodzież szkolna. Po kilku latach organizację tych uroczystości przejęły władze miasta, z roku na rok uczestnictwo w nich było coraz liczniejsze. A odbywały się te przemarsze w centrum miasta. A od kilku lat trasa przemarszów bardzo znacznie się wydłużyła, uczestnicy wyruszają spod Centrum Historii Zajezdnia i idą do Rynku, to tak około 4 a może 5 kilometrów, no i jest teraz bardzo "paradnie"!
    Na te "szkolne" parady sprzed lat chodziłam dość regularnie, nie były one aż tak paradne, ale były naprawdę radosne, dzieci pomysłowo poprzebierane. A ta aktualna parada to nie na moje nogi już...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie parady, mało nadęte, radosne, bez politykierów, z uczestnictwem ludzi, kórzy chcą być razem, takie jestem w stanie zaakceptować a nawer brać w nich udział. Poszłam do parku konstancińskiego by spędzić czas patrząc na przyrodę , pójśc na kawę i przytrafiła mi się parada... wróciłam do domu podbudowana, było przemiło.
      Kawę wypiłam ! po wietnamsku : D

      Usuń
  2. I tak bym wolał te kolorowe kaczory na stawie.

    A tych szczudlarzy to widziałem nawet w tv. Tylko nie pomyślałem, by patrzeć po tłumie, może i ciebie bym gdzieś wypatrzył :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszłam oglądać ptactwo a przytrafiła mi się parada, w sumie byłam zadowolona i podbudowana....

      Usuń
  3. Nie trzeba narazac sie na oberwanie petarda czy innym faszystowskim transparentem w srodmiesciu stolicy, zeby godnie swietowac swieto niepodleglosci. Kameralne obchody sa znacznie przyjemniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do śródmieścia nie poszłabym za żadne skarby, a w Konstancinie natknęłam się na obchodjy zupełnie przypadkowo, ale muszę przyznać, że poczułam się w tym towarzystwie bardzo komfortowo, było fajnie, miło, bez polityki, tak mogę świętować...z tak zwanego "patriotyzmu" wyleczyłam się najpierw w Wenezueli a teraz w Polsce....

      Usuń
  4. Takie dzikie zakątki z pierwszych zdjęć, zarośnięte rozlewiska, mają urok.
    Nie wiem, co jest trudniejszą sztuką: człowiekowi chodzić na takich szczudłach, czy kaczkom nie odmrozić sobie łapek w tak zimnej wodzie :-)
    Mój dziadek był ułanem. Kiedyś widziałem, jak mając 70 lat w biegu wskoczył na spłoszonego konia.
    Krzysztof Gdula
    Google znowu udaje, że nie jestem zalogowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozlewiska, dzikie tereny to ta część parku konstancińskiego, którą lubię i od której zawsze zaczynam, tutaj jest więcej ptaków, niestety od kiedy skąpałam się w stawie na działce brata nie mam odpowiedniego obiektywu i zdjęcia ptaków już nie robię tak jak kiedyś.
      OOOO..Dziadek ułan! pięknie...pozdrawiam

      Usuń
    2. Dołączam się w podziwie dla dziadka ułana.

      Usuń
  5. Hej, hej, ułani, malowane dzieci... piękne widowisko. Kaczuchy dopełniły święta, dostarczając radości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Felicidades por el día de la Independencia. Me ha encantado el reportaje, se ve tan bonito. Abrazos.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój komentarz zniknął, a muszę napisać, że każdego roku pod zamkiem królewskim śpiewamy z wnukami hymn, potem spacerujemy. Nigdy nie słucham przemówień, unikam marszu nacjonalistów.
    Pozdrawiam Cię cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowita ta parada. Nie mówiąc o tym że i Puszcza Białowieska przepiękna.
    Aż Ci zazdroszczę że mogłaś tam być.
    Serdeczności Grażynko :-)

    OdpowiedzUsuń