c.d.
Las bambusowy wycięto, w zamian dostaliśmy wyprawę łódką po rzece poprzedzoną spacerem po wiosce o domach na palach,
comtinuación ...
El bosque de bambú fue talado, este punto de programa desapareció, en su lugar el guia propuso la excursión en los botes por un río, lo aceptamos con entusiasmo. Primero visitamos una aldea interesante por las construcciones de casas sobre palos
las papayas... levantaron interes entre los polacos, un árbol totalmente desconocido en nuestro pais.
W tej wioseczce spotkałam jedynego w tej podróży kota...dlatego to zdjęcie,, bo to ważne zdarzenie.
El único gato que encontré en el viaje por Vietnam, fue tan revelador que tuve que hacerle la foto.
W Wietnamie domy są wielopokoleniowe, na najniższym poziomie mieszkają dziadkowie i chyba tak było w tym przypadku, szkoda że nie poznałam tej babci...
A una parte del grupo le urgía ir al baño, entramos a una casa de la vecindad, unos quedaron en la sala, otros fueron al baño, a los de la sala le fue brindado el té, me lo perdí, en Vietnam en las casas de familia viven varias generaciones, la parte mas baja ocupan los abuelos, daría mucho para poder estar con esta abuelita.


Skierowaliśmy się nad rzekę.
Fuimos al río
i czeka nas niespodzianka...przybiliśmy do brzegu i trzeba było wspiąć się po stromym zboczu a tam bardzo ciekawa grota, nasz wietnamski przewodnik był zachwycony naszym zachwytem, nie spodziewaliśmy się takiej fajnej atrakcji.
Ciekawa kapliczka po drodze.
Una curiosa capillita.
Los botes a la espera.
Zaczyna się podróż, rzeka przecina górzyste tereny, brzegi porasta tropikalna roślinność.
Comenzamos el viaje, el rio atraviesa terrenos montañosos, sus orillas cubiertas por la vegetación tropical.
Y sorpresa! nos detuvimos , bajamos del bote y trepamos la muy empinada orilla yyyy.....nos encontramos con una maravillosa gruta, nuestro guia vietnamés no cabía de alegria viendons tan contentos .
soy yo...subí!
tiempo de regresar...
Następny etap, miasto Lao Cai położone na granicy, te budynki za rzeką to już Chiny, czyli można twierdzić, że... trochę byłam w Chinach.
ale komórkę tak...mauzoleum tego dnia było zamknięte
Obowiązkowa wizyta w stolicy to Świątynia Literatury, siedziba najstarszego uniwersytetu wietnamskiego powstałego w 1070 roku po tysiącletniej okupacji Wietnamu przez Chiny (111r. p.n.e. -938 r. n.e. ), kształciła urzędników państwowych zgodnie z zasadami Konfucjusza, początkowo przeznaczona była dla osób wysoko postawionych w społeczności wietnamskiej, z czasem mogli studiować tutaj bardzo uzdolnieni mężczyźni niezależnie od pochodzenia. Studia były nadzwyczaj trudne, w ciągu ponad 7 stuleci skończyło studia z tytułem doktora 2313 osób.
Kompleks wybudowany wzdłuż jednej uliczki poprzecinanej mniejszymi, w polach stworzonych w ten sposób znajdują się dziedzińce, świątynie, ogrody .


Następnego dnia udaliśmy się nad sławną zatokę Halong..
El siguiente lugar, ciudad Lao Cai situada en la frontera, del otro lado del rio comienzan las tierras de República Popular de China... puedo decir que casi pisé este pais...
W Lao Cai , wieczorem wsiedliśmy do pociągu i noc spędziliśmy w wagonie sypialnym, bardzo śliczniutkim, czyściutkim, biała pościel, ciasteczko , woda...cała noc w podróży, kołysało i spało się znakomicie. Jak w kołysce.
Caida la tarde en Lao Cai abordamos tren a Hanoi, compartimiento con dos camas, muy agradable, limpio, sábanas impecablemente blancas... dormi como una bebé. arrullada por tren en movimiento.
Amanecimos en el caos de Hanoi
Food street, Vietnam , eso creo, tiene liderazgo en el mundo por comer en las calles.
W tym chaosie dobrnęliśmy do miejsca gdzie kobiety bardzo energicznie i skrupulatnie myły ulicę, Ważne miejsce, to przed Mauzoleum Ho Chi Minha, weszliśmy przez bramę, prześwietleni jak na lotnisku, zakazane są szorty i odkryte ramiona, nie wolno wnieść do obiektu aparatu fotograficznego,
Tuvo que ser un lugar importante, dos mujeres lavaban meticulosamente la calle , fue la entrada al Mausoleo de Ho Chi Minh.
Entramos por una puerta, escaneados como en aeropuerto, prohibidos los panalones cortos, brazos descubiertos y uso de camaras
celular si...este día el mauseoleo fue cerrado
Caminamos por los alrededores de bonitos jardines ,visitamos museos dedicados a Ho Chi Minh
En jardin se encuentra La Pagoda de Pilar Único del año 1049, dedicada a Buda.
i tu nie brakuje ołtarzy
aqui tampoco faltan las altares
En Hanoi obligatoriamente hay que visitar el Templo de Literatura, sede de la mas antigua universidad de Vietnam, fundada en el año 1070 años después de la liberacion de pais del dominio chino que duró 1000 años (111 a.C. - 938 d,C.) Dedicada a los pensamientos de Confucio, inicialmente acogía a los miembros de las familias de la mas alta clase social, con tiempo se permitió la entrada a todos que mostraban altas posibilidades intelectuales . Los estudios fueron muy dificiles de superar, durante casi 7 siglos lograron graduarse con el titulo de doctor 2313 hombres.
Duch Konfucjusza dalej sprawuje pieczę nad swoim uniwersytetem.
La imagen fantasmal de Confucio parece estar presente todavía aqui, en su universidad.
El complejo consta de avenida principal y otras perpendiculares a ella, en asi delineados espacios se encuentran los patios, jardines, templos, altares...todo dentro de unos muros de casi 2 metros de altura, es una oasis de silencio, contemplación, relajación dentro de una ciudad llena de ruido y contaminación de todo tipo.
Współcześni studenci lubią się fotografować w muzealnych murach starego uniwersytetu, my spotkaliśmy tę przesympatyczną parę nowożeńców robiących sobie pamiątkowe zdjęcia, na naszą prośbę chętnie nam zapozowali.
Los estudiantes de hoy visitan la antigua universidad por diferentes razones , esta pareja de recién casados eligió los espacios para hacer las fotos de recuerdo, posaron frente a nuestras cámaras con mucho agrado.
Potem była następna atrakcja, którą nie można było nie zobaczyć w Hanoi...Wodny Teatr Lalek, sceną jest tafla wody, teatr wywodzi się z tradycji ludowych i szczyci się tysiącletnią historią.
Visita al Teatro de Marionetas de Agua es igualmente obligatoria, teatro de milenaria tradición, de origen popular, presenta marionetas manejadas con una maestria increible por personas sumergidas hasta la cintura en agua ocultos por la escenografia.
Lalki są poruszane linkami i kijkami przez osoby zanurzone do pasa w wodzie, niewidoczne dla publiczności bo zasłonięci scenografią, ruchy lalek są oddawane po mistrzowsku, przedstawiają sceny związane z tradycjami, legendami wietnamskimi, cała akcja rozgrywa się przy akompaniamencie orkiestry i śpiewie wokalistek opisującego to co się dzieje na wodnej scenie.
Las marionetas se mueven sobre la superficie de agua presentando escenas relacionadas con la historia, leyendas y cuentos de Vietnam, todo acompañado de música y cantos.
Ostatnia atrakcja w Hanoi, jazda rikszami...
y finalizamos paseando en calesa por las calles céntricas de Hanoi
Następnego dnia udaliśmy się nad sławną zatokę Halong..
El día siguiente nos dirigumos a la famosa bahía de Halong
Pozdrawiam y saludos
ładne krajobrazy i wiejskie budownictwo, ale w takim zatłoczonym mieście bym raczej nie chciał mieszkać.
OdpowiedzUsuńKoty się cieszą większym wzięciem od psów, że tylko jeden się uchował? :D
W Hanoi nie zamieszkałabym za żadne skarby, jeżeli chodzi o zamieszkanie gdzieś w Wietnamie to tylko w Mai Chau, ale o tej wiosce w ostatnim poście będzie.
UsuńNie wiem jak tam jest z kotami, ale spożycie ich jest legalne. Psów widziałam dużo więcej.
Z tego co nam z Wietnamu do tej pory pokazałaś ten przełom rzeki podoba mi się najbardziej, zaraz za nim te wygięte dachy i pola ryżowe.
OdpowiedzUsuńEch te kontrasty, ten wypasiony wagon sypialny i ta wygięta w pałąk staruszka na targu, ona pewnie nigdy takim wagonem nie jechała. To wnętrze tego ładnego domu bardzo skromne a herbata chyba nie była serwowana w porcelanie?
Panna młoda wygląda bardzo wdzięcznie i bezpretensjonalnie lecz to co ma w dłoniach w Polsce uchodziłoby co najwyżej jako dodatek to bukietu, zaś pan młody wygląda bardziej "na pokaz" ;)
Wielki podziw dla cię żeś się wdrapała do tej jaskini, ja nie dałabym rady!
Jeszcze będziesz miała w czym wybrać...jeszcze będzie przeprawa inna rzeką, bardzo mi się spodobała, może bardziej niż ta, którą opisałam..
UsuńKobiety wygięte w pałąk, tak charakterystycznie zgarbione, mam wrażenie że to rezultat pracy przez wiele lat na polach ryżowych, godzinami schylone sadzą lub pielą ryż...chyba potem już nie potrafią się wyprostować. zobacz , nawet ta kobieta zamiatająca ulicę, też jest tak pochylona.
Też zwróciłam uwagę na ten bukiecik, to gałązeczki, chyba jakiegoś drzewka owocowego, ze świeżo otwierającymi się pączkami kwiatków. Chyba poszła do ogródka i zerwała sobie kilka witek, spodobała mi się ta jej prostota...
Pan młody był cały sztywny z wrażenia i chyba bardzo dumny, śliczną dziewczynę sobie wybrał za żonę.
Kilka razy wdrapywałam się w Wietnamie, dałam radę.😀
Różne oblicza Wietnamu, zdecydowanie wolę te z przewagą natury, a takie miasto jak Hanoi to dla mnie koszmar, a przecież wiele jest na świecie takich przeludnionych metropolii, nie odnalazłabym się w żadnej:-) Mam wrażenie, że inaczej wygląda kraj na potrzeby turystów, a inaczej tam, gdzie nie jest pokazywany, mam mieszane uczucia; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTeż..moje przestrzenie to natura, tę wycieczkę dlatego wybrałam, bo była poza wielkimi miastami, Hanoi nie dało się ominąć, a mogłabym tam nie być bez problemu. Miejsca turystyczne są rzeczywiście zadbane, Wietnamczycy odkrywają, że to sposób na dobre pieniądze, i dobrze, to być może pomoże przełoży się na lepsze ich życie .
UsuńNajbardziej podoba mi się wyprawa łodzią po rzece przecinającej góry i wizyta w Świątyni Literatury. Podróż pociągiem przyjemna - w takich warunkach można się przemieszczać na dalsze odległości.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Była jeszcze jedna wyprawa po rzece, też bardzo fajna, może jeszcze bardziej niż ta,
UsuńPociągiem w takich warunkach można podróżować, szczególnie w nocy, bardzo mi się spodobało. Inną noc spędziliśmy na statku, tez było świetnie. Pozdrawiam serdecznie
Sam rejs po rzece jest atrakcją ,ale w otoczeniu gór i egzotycznej roślinności jest czymś niezwykłym. Mnie jakoś nie przeraża Hanoi, wiem że nie jest to miejsce gdzie chciałbym mieszkać, ale zobaczyć ten chaos i zupełnie inny styl życia to zupełnie coś innego. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńMnie też Hanoi nie przeraża, ale zdecydowanie nie jest miejscem gdzie czułam się fajnie, ciągnie mnie do przyrody i spokoju a tam jest młyn po prostu. Ale zgadzam się, że jest na co patrzeć, poznawać inną kulturę i ten ichni styl na życie.
UsuńPozdrawiam serdecznie