W międzyczasie, bo jeszcze ciągle nie koniec opowieści o Suwalszczyznie.. ale korciło mnie od kilku dni by zobaczyć co się dzieje w Ogrodzie Botanicznym. Prognoza pogody była zachęcająca, rano deszcz a potem już miał być dzień pogodny i raczej chłodny, ale tylko weszłam w las, lunęło. Usiadłam pod leśną wiatą i przeczekałam. Do ogrodu wchodzę od strony Lasku Kabackiego, mam do bramy 4km a droga prowadzi przez las i lubię ją. Więc w relacji suwalskiej robię przerywnik by cieszyć oczy Wasze i moje jeszcze przedjesienną roślinnością.
Wrzosy i trawy na początek,
Tuve tiempo sin visitar el jardin botánico, dentro de poco llegará el otoño y no habrá mucho que ver. El pronóstico de tiempo prometía bonito dia, sin mucho calor, sin lluvia, muy adecuado para caminar, tengo 4 km a las puertas del jardin , el camino atraviesa el bosque de Kabaty, me encanta. Al entrar al bosque comenzó llover, tuve que resguardarme bajo en el refugio, pero no desisti del paseo. Hago pausa en mi relato de viaje al este polaco, a Suwalszczyzna, para llenar los ojos de flores que dentro de poco se irán.
a potem róże, myślałam, że już nie będą zbyt atrakcyjne, najpiękniejsze są w czerwcu...ale... niespodzianka... jeszcze kwitną bardzo obficie. Krople deszczu dodały im urody.
Las rosas...pensé que su tiempo ya pasó, pero sorpresa, estaban floreciendo y abundantemente...las gotas de lluvia las pusieron mas bellas todavía.
przecięłam aleję Marii Sklodowskiej Curie
Atravesé la avenida dedicada a María Sklodowska Curie.
Obok tych wysokich, piętrowych kwiatów stało trzech mężczyzn wyglądających na specjalistów i jeden z nich do pozostałych z nieukrywaną ironią powiedział... to jest roślina, której sadzeniu sprzeciwił się Donald Tusk , podobno używa się jej do produkcji dopalaczy,...
????
co to za kwiaty?
Ogon Lwi...Barbara wynalazła
Unas flores de varios pisos,verdaderamente raras.
i znowu róże, stanowią najbogatszą kolekcję ogrodu, jest ich tutaj około 1000 gatunków.
y siguen las rosas, el jardín tiene una colección enorme de ellas. Hay unas 1000 variedades.
Między różami rośnie rozchodnik, dorodny, wygląda jak gigantyczny brokuł.
Entre las rosas fue plantada esta mata...parece un brócoli gigante,
Tutaj to już prawdziwy miszmasz. Dziewanny były niezwykle wybujałe.
Aquí ya hubo el verdadero revoltijo, pero el revoltijo de flores siempre es maravilloso.
Tuż przy szklarni pole słoneczników, musiało być pięknie, ale teraz pozostawione nasiona są przysmakiem ptaszków, widziałam szczygły! Niestety nie wzięłam teleobiektywu.
Al lado del invernadero hay un campo de girasoles, ya su tiempo de floración pasó, pero quedaron las semillas, hubo muchas aves dándose el banquete. Que lástima que mi zoom lo dejé en casa.
Wchodzę do szklarni, te mięsożerne roślinki nawet ładne.
Entré al invernadero...esta planta carnivora luce atractiva.
I nowość! część szklarni zamieniono w najprawdziwszy las deszczowy, rośliny tropikalne i subtropikalne w atmosferze nasyconego parą powietrza mają się świetnie..ale mnie było trudno w takim parnym i ciepłym klimacie oddychać, a mój aparat fotograficzny pokrył się niebezpiecznie wilgocią więc umknęłam szybko.
Y encuentro una novedad...una parte del espacio quedó convertida en el bosque lluvioso, las matas tropicales se sienten aquí de maravilla, pero yo no pude en con tanta humedad y calor...salí
Poszłam w byliny i rośliny jednoroczne.
Widziałam ten gigant bylinowy w ogrodzie pensjonatu na Suwalszczyźnie, Dostałam nawet kilka tych roślin w prezencie. To makleja ( Barbara wiedziała jak toto się zwie). A tu proszę...też sobie rośnie w ogrodzie powsińskim.
Segui por los jardines. Esta planta me llamó mucha atención, la vi por primera vez en mi último viaje, mi amiga me dijo que se llama macleaya. El propietario de la pensión donde nos hospedamos me regalo unas cuantas.
Y la encuentro aqui en el jardín, robusta y bella.
Nie wiem jak to się nazywa...ładne... Barbara!!!...
Eucomis, warkocznica...Barbara jest niezawodna
Bonita y no se como se llama...ya se eucomis ( mi amiga Barbara sabe)
Stawek wyczyszczony na wiosnę, zarasta i powróciły kaczki.
Los laguitos vaciados en la primavera ya se llenaron de la vegetación y... regresaron los patos
Algo cansada me senté entre tantos colores y olores y disfruté del café totalmente relajada .
A potem poszłam w rabatę georginii czyli dalii a nawet giergonii ( haha..Barbara je tak nazywa)
Seguí donde las dalias.
rabata hortensji
las hortensias
Jest i ogród warzywny, zakochałam się w karczochach,
En la parte de los vegetales me enamore de las alcachofas,
ale nie tylko ja...nie wiem co to za trzmielowaty stwór.
pero no solo yo, hubo un insecto raro que se adueño de la flor.
Me despidieron las anemonas japonesas volteadas hacia el sol de atardecer..
Wielogodzinny, przyjemny, sobotni spacer...
kończy sie lato !
Un paseo de muchas horas, algo nostálgico...
el verano se nos va!
Pozdrawiam y saludos