czwartek, 13 czerwca 2019

Podróż z braćmi.....Viaje con mis hermanos

Słowacja,  Węgry, Rumunia i Mołdawia, w 10 dni, trochę po łebkach, w ciąglym ruchu, z hotelu do hotelu...ale bogato w krajobrazy, w zwiedzanie miast, wiosek, w  słuchanie historyjek , w próby poznania historii, w bycie razem...

W Polsce kwitły pierwsze maki...

Eslovakia, Hungria, Romanía y Moldavia, 10 dias de viaje, un poco de prisa, en continuo movimiento, de hotel a hotel...pero que riqueza  de  paisajes, de ciudades, pueblos, conociendo historias y anegdotas,  disfrutando de estar juntos...

Dejamos a Polonia floreciente de amapolas...



Wycieczka objazdowa,   z pędzącego autobusu , zza okna,  pstrykam bez przekonania, wątpiac, że coś z tego wyjdzie ...ale  tyle  pięknych krajobrazów,  te...  słowackie. Zdjęcia  nawet całkiem dobre.

Viajamos en bus, no pude quitar la vista de los paisajes que aparecían detrás de las ventanas ...estas...de una belleza dificil de describir  pertenecen a Eslovaquia. Las  fotos  tomadas desde el autobus en movimiento salieron bastante bien.










 Pierwszy przystanek, Lewocza. miasto w Słowacji kiedyś stolica Spiszu, jej historia  sięga wieku 13..pierwsza wzmianka  o tym mieście  miała miejsce w roku 1249 , kiedy to Sasi zostali sprowadzeni na te tereny, niemniej dużo wcześniej miało miejsce tutaj osadnictwo słowiańskie.
Kiedyś leżąca na skrzyżowaniu dróg handlowych, nabrała znaczenia, konstrukcja linii kolejowej w drugiej polowie XIX wieku , kt óra to miasto omijala. Lewocza  przyczynila sie do zahamwania jej rozwoju i  straty jej  znaczenia. Dzisiaj jest spokojnym miastem, z wieloma ciekawymi zabytkami, obszernym rynkiem otoczonym ślicznymi kamienicami.

Primera parada, Levocha, la ciudad eslovaca - antigua capital de la región de Spis,  los primeros escritos sobre la ciudad aparecen en el año 1249 cuando llegan aqui los Sajones, sin embargo mucho antes estos terrenos  fueron poblados  por los eslavos, En el pasado Levocha fue una ciudad de mucha importancia,  de animada actividad comercial, pero la construcción  en la segunda mitad del siglo XIX   de la vía ferroviaria que dejaba del lado  la ciudad,  le restó la importancia y desde este momento comienza  su decadencia. Hoy es una ciudad tranquila,  donde quedaron recuerdos de sus mejores tiempos en  forma de casas,   edificios, calles, iglesias. Vale la pena  pasearse por la plaza central y contemplar su belleza.


Wielki dom żupny z poczatków XIX wieku.
Casa perteneciente a la antigua industria de sal.



Kwitły kasztany..
Fue tiempo de castaños en flor.



Największa atrakcja miasta, koścół św, Jakuba z XIV wieku, gdzie znajduje sie najwyższy ołtarz  gotycki na świecie liczący blisko 19 m.

La Iglesia de Santiago del siglo XIV, el mas importante monumento histórico de la ciudad...en el se encuentra el mas alto altar gótico del mundo.







Niestety, pojawienie się tej zjawiskowej panny młodej  udaremniło nam wejście do kościoła, nie
zobaczyliśmy najwyższego na świecie, gotyckiego ołtarza...ale na pannę młodą poparzyłam z prawdziwą przyjemnością.

Sin embargo no fue posible entrar a la iglesia, apareció esta  espectacular  novia y la entrada al templo fue restringida. No vimos el altar gótico, en cambio admiré  con verdadero placer la bella novia.








Tuż obok kościoła znajduje się śliczny, renesansowy ratusz   Dzisiaj muzeum regionalne.
Al lado de la iglesia se encuentra un hermoso ayuntamiento renacentista. Hoy museo de la región.



Dom pomaranczowy nalezal do rodziny Spillenbergerow, lewockich aptekarzy i  lekarzy.


Ta kamienica  wydała mi się najładniejsza, okazała się domem krakowskiego  kupca Krupka.
Na mój wybór najpieknięjszej niewątpliwie wpłynęły te krzaczki w białym kwieciu.
Esta casa me parecio la mas bonita, resulto ser de un comerciante polaco de Cracovia...
Esta eleccion de la casa mas bella indudablemente fue influenciada por los arbustos cargados de flores blancas.






Te bardzo gustowne kamieniczki należały do  bogatych kupców lewockich
Las casas que bordean la plaza pertenecian a los ricos comerciantes de Levocha.


 Dom Turzonow , rodziny  bankierów i kupców z piękna renesansową attyką.
La casa de la familia Turzon,  de  ricos  banqueros y comerciantes, con bellos detalles renacentistas



Poza miastem znajduje się Mariańska Hora, słynna z objawień  Matki Boskiej, dziś  miejsce kultu  i pielgrzymek Słowaków, W 1995 roku papież Jan Pawel II odprawił tutaj mszę  dla 650- tysięcznego tlumu wiernych.

En las afueras de la ciudad se eleva Marianska Hora, donde, según leyenda, en el pasado aparecía  Virgen Maria, hoy es un lugar de culto y peregrinajes de los católicos eslovacos,  en el año 1995 Juan Pablo II celebró aqui una misa donde participaron  650 mil creyentes..



Mniej okazałe uliczki, tutaj  w niektórych domach  zamieszkują Romowie.
Unas callecitas menos ostentosas, aqui en algunas casa viven los gitanos eslovacos.



Ruszamy dalej i taki widoczek...więc pstrykam, okazuje się, że jest to wzgórze trawertynowe, wysokości 506 m n.p.m.,  na szczycie znajduje się kapliczka p.w. Swietego Krzyża z 1657 roku. Ciekawostką są malutkie gejzery , które wytryskują w rożnych punktach wzgorza. ( Dzięki Ci Arte, że pomogłaś zidentyfikować tę kapliczkę).

Seguimos el viaje....desde la ventana aparece este paisaje, hago klik... Con ayuda de una amiga , ya en la casa,  identificamos la capillita. Es de La Santa Cruz, del  año 1657. Alrededor de ella emergen aguas de pequeños géiser, los cuales representan una gran atracción turística.



i zaraz pokazuje sie zamek spiski...ogromne zamczysko z połowy XII wieku, dominuje nad okolicą, jest jednym z największych zamków w Europie.
Y al momento aparece una imponente fortaleza, el Castillo de Spis,  data del siglo XII, resulta ser uno de los mas grandes castillos de Europa.


A to już piwonie węgierskie..
Y...estos ya son peonías ...húngaras!




Zwiedzanie Egeru, pierwszy obiekt to gmach komitatu  na ulicy Kossutha z pięknie kutymi  w żelazie, przez Henryka Fazolę, bramami.

Hacemos la visita a Eger, comenzamos con el edificio de gobierno de estado en la calle Kossuth , en el se encuentran unas puertas que presentan obras maestras de arte de herreria realizados por Henrik Fazola






Taka klamka!
Una manija!


Barokowy kościół franciszkanów na ul. Kossutha 14. Mówi się o Egerze, że to miasto węgierskiego baroku.
La iglesia barroca de los franciscanos en la calle Kossuth 14. Se dice que Eger es la ciudad de barroco húngaro.


Uliczki, uliczki
Calles, callecitas.




Plac  Istvana Dobo bohatera wojny z Turkami,  dowodził obroną Egeru  w 1552 roku,  w głębi twierdza trzynastowieczna , gdzie rozegrała się historyczna batalia w obronie miasta,  w  późniejszych czasach została wysadzona w powietrze  przez Habsburgów. Dzisiaj odbudowana dumnie górujr nad miastem.

La plaza de Istvan Dobo, heroe de la guerra con los turcos , el enfrentamiento  tuvo lugar en el año 1552, la plaza se encuentra  en el centro de la ciudad.   En el fondo se vislumbra una gran fortaleza del siglo XIII donde tuvo lugar la batalla.  En los tiempos de Los Habsburgos la fostaleza fue  volada, hoy reconstruida domina sobre la ciudad.







Na placu Istvana Dobo znajduje się  barokowy kociół  minorytów.
En la Plaza de Dobo se encuentra una iglesia de los minoristas,





Minaret wybudowany przez okupantów tureckich , był i meczet ale zburzono go w 1841 roku, dzisiaj minaret pełni rolę wieży widokowej.
El minarete y la mezquita fueron  construidos por los invasores turcos, la mezquita fue destruida en el año 1841,  la torre quedó y cumple la funcióm de un mirador.







Wino...Eger znany jest z produkcji tego trunku,  najsłynniejszy to Egri Bikaver...egerska bycza krew,   czerwone, wytrawne  wino.
Vino...Eger es famoso por su producción, el mas apreciado en Egri Bikaver, un vino tinto, seco, denso llamado  Sangre de Toro.




Było gorąco...
Hacía calor...



Przystanek na ochłodzenie się bąbelkami ...ale jak widać, nawet wtedy nie przerwaliśmy spaceru po mieście... patrzyliśmy na kamieniczki z perspektywy dość niezwykłej.
Una paradita para tomar algo refrescante....pero aún sentados en un cafetín no dejamos apreciar la arquitectura de la ciudad,  de una perspectiva bastante interesante.





Imponująca bazylika Egeru, klasycystyczna w stylu, wybudowana w latach 1831-37.
Imponente es la basílica de Eger, de estilo neoclásico, fue construida en los años 1871 - 37.


Jeszcze jedna wizyta wegierska,  zamek Diosgyor, zwany Zamkiem Królowych. Pierwsza wzmianka o twierdzy w tym miejscu pojawiła się już w XII wieku. Rozbudował ją Ludwik Węgierski w XIV wieku, później stał się letnią rezydencja  wegierskich krolowych. Zwykły tu przebywać: Elżbieta Łokietkówna, Królowa Maria, Cillei Borbala,  Katalin Podiebrad, Beatrix Argonai, Anna Jagielonka, Maria Habsburg.

Una atracción húngara mas,  el castillo de Diosgyor,  llamado el castillo de las reinas, la primera nota sobre la fortaleza apareció en el siglo XII, sin embargo se volvió verdaderamente potente en los tiempos de Ludwik Wegierski  (Luis de Hungría), el rey húngaro y polaco simultaneamente. en tiempos posteriores solia ser el sitio de veraniego de las reynas...lo habitaban seis de las reinas de Hungría.



Zamek w XVII tracił na znaczeniu i niszczał...doszło do rozbiórki jego zabudowań i murów , mieszkańcy pobliskich osad rozkradali kamienie, z których był zbudowany używając ich jako budulca dla swoich potrzeb.
W 1953 roku podjęto się rekonstrukcji zamku, ktorą zakończono w 2014 roku. odtąd stanowi atrakcję turystyczną, która pomaga wyobrazić sobie jak wyglądalo życie w tamtych czasach.

El castillo perdió su importancia durante el siglo XVII, desmejoraban  sus  muros, lentamente fue demolido y sus elementos utilizados para otros fines.
En el año 1953  el gobierno decidió su reconstrución, la cual terminó en 2014, desde entonces es una atracción turística  que muestra a los visitantes la cultura y modo de vivir en aquellos tiempos.



Bardzo mi się podobały liczne kilimy , którymi ozdobiono ściany zamczyska.
Los tapices han robado mi atención.







Łoże też prezentuje sie całkiem nieźle.
La cama se presenta muy suntuosamente.




Ozdoba sufitowa jest jedną z nielicznych,  autentycznych pozostałości zamkowych z  czasów jego świetności.
La decoración del techo , uno de los pocos auténticos elementos del antiguo castillo


Na drugi dzień obudziliśmy się w Rumunii.
El día siguiente amanecimos en Romanía.

cdn...continuará
Pozdrawiam, saludos

34 komentarze:

  1. Calkiem urocze miasteczka, zwlaszcza Eger przypadl mi do gustu. Szczegolnie wiosna wszedzie jest tak pieknie, ze nawet nie przeszkadzaja troche wyszczerbione kamieniczki. Wszedzie kwitnie milosc ukoronowana slubem w bieli, a Ty zawsze w gotowosci, zeby nam pokazywac piekne i radosne panny mlode. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa urocze, nasze polskie jakby bardziej zadbane, ale nawet te odrapane sciany w starych kemieniczkach nie tak bardzo przeszkadzaja. Slonce, cieplo, kawiarenki, chlod waskich, uroczych uliczek, przechodnie...lubie to. Oby tylko temperatury nie byly takie jak dzis...33 stopnie w cieniu, to lekka przesada.
      W tym roku jakos mniej tych panien mlodych...czyzby nie chcialy brac slubu? uwielbiam je fotografowac, a one jakos mniej mi sie trafiaja. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Cudowne kamienice, przepiękne fasady i jak doskonale umiesz wyłowić szczegóły. Każda wycieczka z Tobą to przyjemność. Ciekawa jestem Twojego spojrzenia na Rumunię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Rumunia! to byl glowny cel podrozy, jest taka troche przesunieta w czasie, wiejska, sielska poza miastami, tylko autokar nie chcial sie zatrzymywac przy łąkach, ktore byly nieziemsko kolorowe. A jaka architektura na Bukowinie i Moldawii...sciskam Grazynko!

      Usuń
  3. Pięęęęknie...... Ale taki maraton 10 dni ! Dzielna jesteś ! :)) I też czekam na zdjęcia z Rumunii - nigdy tam nie byłam.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAraton rzeczywiscie, duzo jazdy, ale za oknami takie pejzaze że Hej! Rumunia bedzie.... tylko kiedy znajde czas na jej opisanie?

      Usuń
  4. Góry na tle rzepaku i rzepak z górami w tle bardzo mi się podobają. W Lewoczy nigdy nie byłam, za to z przyjemnością popatrzyłam jeszcze raz na Eger, tym razem Twoimi oczami. Bardzo sympatyczne miasto, mile wspominam pobyt tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie te gory urzekly, wiec pstrykalam jak oszalala, i warto bylo, mimo szybkiej jazdy autokaru.
      Pamietalam, ze bylas w Egerze, wiec mamy wspolne wrazenia. Pozytywne. Mole. Pozdrawiam z Warszawy tak upalnej, nie pamietam takich temperatur, chyba o takie trudno nawet w Wenezueli.

      Usuń
  5. Też lubię cykać zdjęcia w trakcie podróży, Twoje te z górami świetne, interesujące światło było.
    Takie rodzinne bycie razem, w niezwykle ciekawych okolicznościach, to bardzo fajna sprawa!
    Odbicie miasta w szklance wina, bardzo interesujące zdjęcie.
    Byczą krew dodawało się w moim domu do winka aloesowego, kiedyś dosyć często żeśmy takie robili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cykam nalogowo, w busie za mna siedzial jakis pan inzynier i na moje cykanie zauwazyl....nie warto, niewiele z tego bedzie, lepiej sie skoncetrowac i chlonac pejzaze cala soba, ale nie posluchaam go, mimo, ze uwaga byla logiczna a pan mily. No i dobrze, bo, powiem nieskromnie, bardzo mi sie podobaja moje zdjecia.
      Mario to woda! z bąbelkami i zimna...

      Usuń
    2. I napisałaś, że to woda, jakoś tak zasugerowała mnie czerwień tła :)
      Też cykam nałogowo, opłacało się zignorować uwagi pana inżyniera, kiedyś też facet zwrócił mi uwagę, że pod światło zdjęć się nie robi, ano robi się zdjęcia pod światło, tylko trzeba wiedzieć jak ;)

      Usuń
    3. Uwielbiam zdjecia pod swiatlo, wygdaja magicznie!

      Usuń
  6. Jak zwykle uwielbiam z Toba podrozowac blogowo...a dodatkowo - pusto...i slicznie. A czemu panna mloda taka powazna, wrecz ponura bym powiedziala??? Z Toba to czlowiek i pooglada i sie nauczy historii!
    10 dni i tyle krajow - kobito , masz kondycje jak raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powazna? no moze. skoncentrowana byla na swoim wygladzie i na sukni. Ale byla rzeczywiscie zjawiskowa.
      !0 dni w autokarze do tego dwa dni w samochodzie. W sumie 12 dni nabijalismy kkilometry.
      Jutro w droge, znowu jakies 12 dni ...teraz samochodem...ufff, ale ja tak lubie.

      Usuń
    2. Aaa, samochodem, to ja proszę bardzo !! Każdą ilość kilometrów ;)))! Zresztą wiesz ;))). Barbara

      Usuń
    3. No wiem....biedny moj brat bedzie caly czas za kierownica...ja sie nie pisze do prowadzenia po jakis Szwecjach czy Norwegiach.

      Usuń
  7. Jechałaś przez Słowację i Węgry bardziej na zachód, my mkniemy wschodnimi prowincjami, bo tak nam najbliżej; do winnych okolic to bliżej nam do Tokaju, a granicę czasami przekraczamy w miejscowości o niechrześcijańskiej nazwie, której nigdy nie potrafię wypowiedzieć: Satoraljauhely :-)
    Tak, też czekam na Rumunię, Twoje odczucia, postrzeganie, co zwiedziłaś, zobaczyłaś ... pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BArdzo niechrzescijanska nazwa.....nie sposob ja zapamietac, ale zajrze na mape. Rumunia...hmmm...Marysiu! tez mi skrada serce. Musze wrocic na Bukowine i Moldawie. Sciskam serdecznie

      Usuń
  8. Esta primera parte me ha encantado, todo me parece precioso. Tal vez el viaje haya sido cansado pero mereció la pena. Besos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No se cuando, pero habra mucho mas partes...ahora salgo para Suecia y Noruega....saludos y beso

      Usuń
  9. Gotyk mój ulubiony. Może kiedyś uda mi się pojechać do Lewoczy i zobaczyć ołtarz w kościele świętego Jakuba.
    Piękna rodzinna podróż.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz rodzina jest w Szwecji...zaraz bedzie w Norwegii...ze mna ofkors...pozdrawiam Ewuniu

      Usuń
  10. Dzięki za przypomnienie Słowacki. Pięknie wygląda na Twoich fotografiach. Trzeba będzie tam pojechać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniała wyprawa, sam uwielbiam takie miasteczka. Pozdrawiam słonecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieknie, Grażynko! Znowu zobaczyłaś kawałek świata. Ale wiesz co? Najbardziej z tego wszystkiego spodobały mi sie zdjecia, na których pokazujesz nasze polskie maki i w ogóle zielonośc swojską. Jakos chyba w zwiazku z obecnymi upałami na samą myśl o tym, że miałabym wędrować po mieście - wśród betonów, kamieni i asfaltu słabo mi sie robi. Zreszta byłam przedwczoraj w Przemyślu i właśnie doświadczyłam takiego przegrzania miejskiego. Z ulgą wóciłam w swoje pielesze. Tu też wprawdzie gorąco, ale w cieniu jakby chłodniej niz w mieście.
    Pozdrawiam Cie serdecznie, Grażynko!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Rumunii jest duzo zieleni, wiejskich pieknych okolic...bedzie w nastepnych wpisach...sciskam mocno

      Usuń
  13. O kurczę... Ale przepiękna trasa. Znam ją częściowo, bo w Lewoczy byłam kilka razy i zachwyciłam się nią.
    Słowacja jest piękna a najważniejsze że niewielu tam turystów.
    Serdeczności Grazynko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz jeszcze mniej...wszedzie bylo malo turystow bo jeszcze nie sezon...pozdrawiam

      Usuń
  14. Spasował mi Twój post za sprawą Egeru, gdzie mam zamiar spędzi tydzień w Lipcu. Trasa ambitna. Ja lubię objazdówki, chociaż zawsze pozostaje niedosyt oglądanych miejsc. Ładnie pokazałaś Lewoczę, dziwne, że was nie wpuścili do kościoła, ołtarz faktycznie warty zachodu. Słowacja to bardzo ciekawy kraj, ale jeszcze większe wrażenie zrobiła na nas Rumunia. Tak więc czekam na kolejne Twoje zapiski.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Rumunia tez mnie urxekla.Pozdrawiam serdecznie




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie pasuja Koszyce...tam zakonczylismy nasza wedrowke.

      Usuń