Mieszkałyśmy w Berezce, niedaleko naszego domku była taka cudowna ruina,w ostatni dzien Arte, jak to ona, samochód skierowała bez słowa objaśnień po jakiś strasznie pokręcomych uliczkach i dotarłyśmy tutaj , do tej pięknej ruiny, to Cerkiew Przemienienia Pańskiego, kiedyś...dzisiaj pozostały po niej mury
Nuestro hospedaje durante el viaje por Bieszczady fue en Berezka, en una pequeña casita. Llegó el último dia, Artenka sin dar muchas explicaciones enrumbó su carro por unas callecitas tortuosas y paró frente de una ruina, ruina de la iglesia ortodoxa de Transfiguración del Señor, la cual muestra todavía unas paredes hermosas, pero... solo paredes...
Została wybudowana w połowie XIX wieku a dokładnie w 1868 roku na miejscu poprzedniej drewnianej, prawdopodobnie z XV wieku, bardzo już zniszczonej, rozlatującej się, więc wybudowano na jej miejscu nową, murowaną z kamienia
Paredes de la iglesia construida en el año 1868 en lugar de otra de madera del siglo XV, ya muy deteriorada asi que fue sustituida por esta, hecha de sólidos muros de piedra.
Po 1947 zostawiona sobie, nie udało się przejęcie jej przez kościół rzymskokatolicki, w latach piećdziesiątych blachę z dachu zerwali pracownicy PGR i od tego momentu sukcesywnie niszczała
Pero en el año 1947 fue abandonada, la iglesia católica romana trató de posesionarse de ella, pero no resultó, en cambio la empresa agraria de aquellos tiempos de gobierno comunista pudo y la dejo sin techo, desde este momento sucesivamente se iba deterioriorando...hoy los muros lucen todavía muy sólidos y sanos, siguen mostando su interesante arquitectura .
perfekcyjne łuki,
Los arcos mantienen su perfección,
gdzie jeszcze widać niegdysiejszą ornamentyke
y restos de una bella policromía.
szkoda, jeszcze można by tę budowlę interesująco wykorzystać
Lástima, la construción luce tan sólida como para hacer de ella algo útil para la comunidad. .
Stary cmentarz obok, z nielicznymi nagrobkami
El viejo cementerio de pocas, antiguas tumbas al lado..
Druga atrakcja tego dnia, Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, codziennie przejeżdżałyśmy obok, wizytę odkladałyśmy, ostatni dzień, ostatnia okazja.
El siguiente punto del plan de este dia...el Museo de la Cultura de Los Boykos en Myczkow, del grupo étnico de la región, el museo cercano a nuestra morada que finalmente decidimos visitar.
Ciekawe muzeum, bardzo dopieszczone przez entuzjastów regionu, mnóstwo eksponatów, zdjęć, historycznych faktów, oj! można spędzić tutaj trochę czasu.
El museo luce muy cuidado, son los entusiastas de la región que lo mantienen asi , han reunido muchos objetos, fotos, documentos...aqui se puede pasar un buen rato.
Snuję się po salach, od czasu do czasu pstrykam, tak trochę bez większego ładu i składu...
Paseo por los espacios, tomo las fotos, sin mucho orden, sin mucho sentido...
Me gustó este adorno que solían colgar los campesinos de sus techos humildos.
Dawny salon szkolny, taki jaki pamiętam
El salón de clases de escuelas de aquellos tiempos, yo los recuerdo así.
Odżyły wspomnienia, taki piórnik pamiętam, pamiętam jego otwieranie, literki pamiętam..ojej!
Regresaron los recuerdos, tuve un libro asi, y una cajita igual para los lápices y plumas de escribir.
Trochę przedmiotów sakralnych.
Unos objetos sacrales.
Unos santos contemporaneos, de arte popular.
Stareńkie wydanie Krzyżakow
Una edición vieja de un clásico literario de Polonia.
Me encantan los trajes típicos.
Ale galotki, majtadały, ile cerowań, pewnie przy świeczkach, lampach naftowych, ile lat były noszone pod tymi pięknymi strojami...
Me enamoré de esta pieza de la ropa interior...cuantos remiendos!
Dużo starych zdjęć, które też lubię oglądać.
Ta malowana chata mnie autentycznie zachwyciła.
Una cantidad inmensa de fotos viejas...realmente fue para mi el gran disfrute...que linda esta casa!
W dłoniach kwiaty...chyba floksy. Piękne zdjęcie!
Todos llevan en las manos ... flores! que foto tan increible!
Smutny obrazek z czasów wojny.
Una foto triste de los tiempos de la segunda guerra mundial.
Arte wyprosiła wyszukanie św. Nepomucena, był w czeluściach starej skrzyni.
Artenka pidió al director que le busque la pintura de San Nepomuceno, que ella supo que esta guardado en los depósitos del museo.
En el sótano del museo se encuentra una muy agradable y acogedora cafetería, su propietaria resultó una gran conversadora, dejé a Artenka en las salas de museo, ella necesita detallar todo! y yo pasé un rato tomando café y probando un dulce todo acompañado de amena charla con la dueña.
A potem udałysmy się po raz drugi do Galerii Potoki. Poprzednio byłysmy już o zmroku, a wlaściciel, pan Sławek Wasilewski bardzo wtenczas nas zapraszał.
Quedó la mitad del dia...decidimos ir por segunda vez a la Galeria Potoki, su propietario muy gentilmente nos invito para repetir la visita.
Poszperałyśmy po galerii, wysłuchałyśmy historii bieszczadzkich, ktore sypaly się jak z rękawa Panu Sławkowi, trochę przemarzłyśmy, bo galeria praktycznie jest na otwartej przestrzeni, ale wizyta okazała się interesująca.
Asi que curioseamos por la tienda, el dueño resultó muy hablador y conocedor de la historia de la zona, pasamos un rato agradable, un poco con frío. porque la galeria ocupa espacios al aire libre.
Jeszcze chciałyśmy do Leska, szczególnie interesowała nas synagoga wybudowana w latach 1626- 1654, w czasie II wojny światowej Niemcy dokumentnie zniszczyli jej wnętrze, po wojnie 10 lat stała pozostawiona samej sobie, potem stopniowo zaczęto ją przywracać życiu, dzisiaj tutaj funkcjonuje Galeria Sztuki Bieszczadzkiej GrupyTwórców ... budynek przedstawia się imponująco, o nietypowej architekturze jak dla tego typu budowli, ale... galeria była zamknięta. Szkoda. Podobno otwiera swoje podwoje od 1 maja do 15 pażdziernika, wystawia prace bieszczadzkich artystów.
En la cercana ciudad de Lesko se encuentra un viejo templo - la sinagoga judia construida en los años 1626-1654 , en la segunda guerra mundial su interior quedó totalmente devastado por los alemanes, terminó la guerra y nadie mostró el interes por ella, finalmente la ciudad se ocupó de su reconstrucción. Hoy en sus interiores funciona la Galería del Arte donde exponen los artistas del la región. Quisimos visitarla pero no estaba abierta, el sitio cierra en el invierno.
Pozostało pocieszyć się w "Słodkim Domku", podobno najlepszej cukierni w Lesku. Pocieszyć sie i zakończyć słodkim naszą podróż...
Llegó a su fin nuestro viaje lo festejamos en la pasteleria mas famosa de la ciudad "Slodki Domek"
( La Dulce Casita). Otro día regresé a Varsovia.
Pozdrawiam y saludos
Oj, Grazyno mila - ale sie naogladalyscie!!! Szkoda, ze ruina niszczeje...w koncu przeciez byla wybudowana w czasach porzadnej roboty i niezlego materialu...
OdpowiedzUsuńMuzeum Bojkowskie...wydaje mi sie, ze bojkowie sa jakby...modni. Co i raz sie o nich cos slyszy/widzi/czyta...a szkolne fanty w muzeum tez pamietam i tez mialam taki piornik, ale lada moment zaczely wchodzic w mode takie portfelowe, na zamek, a ja dalej mialam moj drewniany....
co do strojow - to zawsze czekam w Twoich relacjach fotograficznych na ciuchy! piekne one. a cerowanie, no, cerowanie to ja...kocham, takze latanie wi wszelkie rodzaje reperowania. Jestem posiadaczka grzybkow do cerowania i przedzy/nici po Babci. wprawdzie w kolorach nudnych, ale zawsze moge cos dodac. Japonczycy sa wedlug mnie liderami artystycznego reperowania wszystkiego, a najpiekniejsze jest cerowanie-latanie z sashiko i sklepjanie ceramiki ze zlotem...zebym ja teraz pamietala, jak to sie nazywa, ale jak patrze, to mam ochote zrzucic niezauwazenie troche skorup i posklejac na japonska modle...
a na zdjeciach to: chyba widze nagietki u dziewczynki po prawej i to wojenne zdjecie...dzieci godnie stoja bez zadnego usmiechu...czasy okropne...
a na koniec piekny Nepomucek
pieknie.
czy w galerii zakupilas obrazeczek jakis?
Nie, nic nie zakupilam bo boje sie zagracac mieszkanie...widzialam taka jedna ikonke sliczna, zlotoniebieska ale nawet nie pytalam o cene, by mnie nie kusila. Arte zakupila chyba dwie reprodukcje muralI Andrejkowa a na pewno buteleczke nalewki z dzikich malin..jej bylo trudno wyjsc z galerii z pustymi rekami, ja juz nie mam takich problemow. Nalewka rzeczywiscie pachmiala
Usuńmalinami oblednie.
To sklepianie skorup zlotem gdzies widzialam i bardzo mi sie podoba.
Tak to ostatnia dziewczynka ze zdjecia ma inne kwiatki w reku, prawda,ze to zdjecie jest piekne...wybrazasz sobie je w kolorach..ach!
Jak zobaczylam ten piornik to wspomnienia byly tal intensywne, ze poczulam pod palcami to wglebienie, przeciez uplynelo juz wiele , wiele lat.
Ruine dobrze byloby kupic , zrobic dach, podlogi i juz! mury byly bardzo zdrowe, bylby z tego fajny dom!
Pozdrawiam
Czyzby to juz byla kolejna ruina dodana do listy zakupow? ;)
UsuńChcialabym miec te tajemna umiejetnosc niezagracania mieszkan....
Podoba mi sie, ze w galerii sztuki mozna kupic nalewke malinowa. Kupilabym ze dwie i zagracila moje najblizsze otoczenie, bo przeciez nie pilabym prosto z butelki...choc moze.............
p.s. wglebienie w(e) wieczku piornika tez pamietam ;)
No wiec...pierwszy moj dom w Caracas dosyc dobrze zagracilam, drugi w Andach, to juz postanowilam gracic z rozsądkiem, Wenezuejlos graci strasznie, ale tamze byl dosc duzy budynek gospodarczy, jakies 35 mkw, ktore on calkowicie zagracil. w domu bylo znacznie lepiej. A w Warszawie to juz postanowilam ze nie ma mowy..ale jest komorka i tam Wenezuejlos dalej sklada i gromadzi..staram sie tam nie wchodzic....
UsuńWidzisz, w uk, mialby swoja szope czy w ogrodku czy na dzialce (ogrodkowej, nie budowlanej), to jest budowla sakralna, ktorej zwykla kobieta nie rozumie, a jest niezbedna dla faceta.....
UsuńTylko ta szopa musialaby miec dobre drzwi, ktore dobrze i szczelnie moznaby bylo zamknac by nie patrzec na graciarnie.
UsuńTe drzwi to juz nie Twoja sprawa!! rhehrherh zreszta, jak P. jest , ahem, kolekcjonerem, to moze miec tych drzwije i troje i wstawiac wedlug humoru ;)
Usuńdrzwi nie moja sprawa ale musza byc zawsze zamkniete bo nie lubie widoku tego co za nimi sie znajduje...
Usuńto moze szopa moglaby byc tylem do przodu, albo choc boczkiem ;)
UsuńBoczkiem nie ! tylem do przedu, to jest swietny pomysl!
UsuńRuiny cerkwi są chyba na zbyt wielkim odludziu, bi ktokolwiek chciał coś tam robić.
OdpowiedzUsuńPan Stanisław z Galerii Potok sam coś tworzy, czy tylko wystawia lokalnych twórców?
Pan Slawek maluje obrazy, jest ich tam duzo.
UsuńRuiny nie sa na odludziu, wokol sa domy, sa polozone ladnie, jak to zwykle bywa z cerkwiami, na wzgorzu, te sciany kamienne sa takie piekne, a luki pieknie wyprofilowane...szkoda! mozna by bylo nawet z tego zrobic prywatny dom...albo jakis dom kultury, salę okolicznosciową etc....
W ruinach cerkwi w Berezce można by zrobić przepiękną galerię, połączyć nowe ze starym, zadaszyć szkłem, różne wytwory artystyczne i rękodzieło wspaniale prezentowałoby się na tych starych murach.
OdpowiedzUsuńNiezwykle ciekawe to Muzeum kultury Bojków, takie ławki też pamiętam ze swoich pierwszych lat szkolnych, swój drewniany piórnik który zalegał w nyży kilka lat temu posłałam Hanie. Co do cerowania to komu by się to dzisiaj chciało robić, tylko Opakowanej ;) Poza tym teraz modne są dziury, a ja pamiętam, że kiedyś spięcie czegoś agrafką to był wielki wstyd.
Ten stroik u powały jest bardzo ciekawie pleciony.
Miałyście niezwykle owocną i udaną tą bieszczadzką wyprawę :)
MAsz racje Mario...galeria bylaby cudna, obrazy wieszane na kamiennych murach mialyby wspaniale tlo, ale moze w Berezce trudno by bylo o tych , ktorzy chcieliby takie miejsce odwiedzac...popatrz, Lesko, nie takie male miasto, zamyka swoja galerie ma zime.
UsuńGdzybym byla milionerka i gdybym miala 25 lat mniej to bym z takiej ruiny zrobila swoj sposob na zycie.
Opakowana rzeczywiscie ma pomysly, dzisiaj juz nikt nie ceruje, no moze ona a i moj mąż...ale on zaszywa wszystko na okrętke!
O tym piorniku to ja calkiem zapomnialam, jak zobaczylam go w muzeum wspomnienia odzyly!!!
W ostatni dzien wycieczki to juz odczuwalam zmeczenie, nie wiem jak Arte, ona tak latwo sie nie przyznaje, ja juz z przyjemnoscia przysiadlam w kawiarence w Myczkowie, przegadalam tam z dwie godziny, a potem tez przsiadlam z wielka radoscia w Lesku, w Slodkim Domku.
Niesłychane te cerkiewne mury.
OdpowiedzUsuńA takie ławki stare, to jeszcze pamiętam, na wsi w mojej podstawówce w niektórych klasach takie były.
Prawda! mnie te mury ciagle siedza w glowie. Bardzo mi sie spodobaly, lubie kamienne mury.
UsuńJestes duzo mlodsza ode mnie, ja takie lawki mialam w podstawowce, jeszcze uzwalismy stalowki
i kalamarze, tudziez bibulke do suszenia...ojej! wszytko nagle sobie przypominam.
Pamietam moj pierwszy szkolny zeszyt i pierwsza strone - przepisywanie slow. Papier pazdzierzaty, stalowka, obsadka, atrament w kalamarzu w dziurze w lawce i bach! stalowka zbyt naladowana + pazdzierzowata strona = imponujacy kleks i uwaga pani na tej stronie. obrazilam sie ;)
UsuńDokladnie tak bywalo ! a te kleksy, co za tragedia!
UsuńJa od początku pisałam długopisem, a jeśli czasem piórem, to takim "wiecznym". Ale w ławkach dziury na kałamarze były.
UsuńBo Ty Aniu dokladnie , wyliczylam, bo podalas w Spacjach Twoj rok urodzenia, wiec dokladnie jestes o 20 lat mlodsza! Podlotek jestes, gdzie Ci tam do stalowek, atramentow etc...
UsuńTej cerkiewce przydałby się jakiś pasjonat, który znalazłby dla niej jakieś rozwiązanie i zmobilizował tubylców, bo wielka szkoda, aby się te ruiny całkiem rozpadły.
OdpowiedzUsuńKiedyś jak gdziekolwiek wyjeżdżałam to w ogóle nie brałam pod uwagę takiej opcji, aby spędzać ten czas siedząc, miałam nieodparty pęd do szwendania się, teraz już nie te możliwości. Miałyście napięty bieszczadzki program, wcale się więc nie dziwię, że na koniec rozładowały Ci się baterie, a Arteńka raczej tak ma, że dąży do realizacji tego co zaplanowała, hmmm możemy się pocieszać tym, że ona jest młodsza i od Ciebie i ode mnie :)
Zgadzam sie, jak wyjezdzam ciagle mam taka przeswiadczenie, ze trzeba jak najwiecej zobaczyc, nie biore pod uwage po prostu odpoczynku i nic nie robienie. Pedzi mnie przed siebie.
UsuńAle teraz lubie sobie gdzies usiasc, porozmawiac z ludzmi, wypic kawe, zjesc cos regionalnego, popatrzec na krajobraz. I tak bylo w ostatni dzien, po prostu bylo mi dobrze i pozbylam sie uczucia, ze trzeba wiecej, ze trzeba jeszcze. Czy bylam zmeczona? chyba nie..po prostu bylo juz wystarczajaco duzo zwiedzania i potrzebowalam wszystko "przetrawic".
A Artenka rzeczywiscie plany musi wykonac w 100%. Tak ma...
Ach te PGR-y szkód narobiły sporo. Nawet te ruiny warto by zabezpieczyć.
OdpowiedzUsuńSiedziałam w takiej ławce z otworami na kałamarz i pórnik miałam drewniany, tylko trochę inny z rzeźbionym wieczkiem.
Bardzo mi się podobają te sakralne pamiątki, z oblezioną farbą i podniszczone.
Tyle zobaczyłyście, a ja z Wami. Dziękuję.
No narobily, szkoda wielka. Tyle pieknych budowli, skaralnych i niesakralnych zostalo zniszczonych, niektore mialy szczescie i zostaly przywrocone swietnosci..inne czekaja, może ktos?
UsuńPopatrz ile z nas pamięta te lawki, kalamarze, piorniki...
Ja tez mam slabosc do takich przedmiotow sakralnych, nie wiem skad mi sie to bierze.
Pozdrawiam!
Naprawde szkoda, ze taki zabytek jak ta cerkiew Przemienienia Panskiego niszczeje. Gdyby byla kosciolem katolickim, srodki z pewnoscia by sie znalazly i zostalby uratowany.
OdpowiedzUsuńLubie takie lokalne malenkie muzea, zapelniane przez zapalencow roznorakimi eksponatami, pozornie nieco chaotyczne, ale tym prawdziwsze. Boszszsz... ja tez siedzialam w takich lawkach, z kalamarzem posrodku, pisalismy zwyklymi piorami ze stalowkami. Ehhh... I elementarz Falskiego!
Chyba najfajniejsze w tym calym zwiedzaniu jest mozliwosc porozmawiania z ciekawymi ludzmi, znajacymi lepiej historie regionu z opowiadan czlonkow rodziny, niz ksiazki historyczne.
Jestem niepocieszona, ze nie moglyscie zwiedzic galerii w synagodze, ale ogolnie same widzialyscie i nam umozliwilyscie zobaczenie kawalu Bieszczad, niekoniecznie frontowo-turystycznego, ale tym ciekawszego.
Zapalency sa potrzebni bardzo , w ogole, a tutaj robia dobra robote szukajac, pielegnujac i eksponujac te pamiatki z przeszlych czasów.
UsuńJa uwielbiam takie pogawedki z lokalsami w czasie podrozy...szczegolnie latwo nawiazuje sie takie kontakty w malych miejscowosciach.
Moze kiedys do Leska w lecie dobrniemy i wtedy te synagoge-galerie zwiedzimy.
Pogoda byla taka, ze jakos nie chcialo sie isc w gory wiec wloczylysmy sie po wsiach, muzeach etc..i takie zwiedzanie ma niezprzeczalny urok.
Świat, który odchodzi. Cenne są wszystkie relacje i zdjęcia, bo chyba tylko to przetrwa. Trochę smutne, ale wszystko się zmieniało a teraz też się zmienia na naszych oczach. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTo byla taka podroz po terenach, gdzie jeszcze duzo dawniejszego swiata pozostalo...i to jest fajne. Pozdrawiam
UsuńPiękne ruiny, ciekawe muzeum i galeria. W mojej szkole był tylko jedna klasa z podobnymi ławkami. To była sala do techniki. W ławkach były zamontowane imadła. Pozostałe sale były "nowoczesne":) Nie oparłabym się zakupom w takiej galerii.
OdpowiedzUsuńBo Ty , moja droga, masz nowiutki dom wiec mozesz jeszcze gracic! sciskam Was!
UsuńPiękna była ta Wasza wyprawa w Bieszczady:)))takie ławki pamiętam w naszej starej szkole:)))szkoda tych wspaniałych ruin,jak ich nikt nie zagospodaruję to całkiem zniszczeją.Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńPIekna, dlatego ja tak dokladnie opisalam...bedzie ku pamieci!
UsuńPodejrzewam, ze ruinami nikt sie nie zajmie, a naprawde sa wyjatkowe.
Pozdrawiam cieplo!
Ależ ruiny cerkwi ... niezwykła budowla, a właściwie typowa dla budownictwa sakralnego, z miejscowego kamienia ... kamienne łuki, resztki malowideł, takie miejsca przepełniają człowieka refleksjami ... budowałam takie łuki w skali mikro, na specjalnych "krążynach", które przygotował mi mąż, wędzarnia, piec chlebowy; zanim położyłam pierwszy kamień, nakombinowałam się setnie, bo położyłam go płasko, a miał być na sztorc:-) przypomniałaś dawny elementarz, darzę go wielką sympatią; bukieciki floksów w rękach ... pamiętam z dzieciństwa, jak stare babki z mojej wsi nazywały go z rusińska "tyrłycz":-) napisałaś, że na wyjazdach pędzisz przed siebie, żeby zobaczyć jak najwięcej, mam to samo, nie wyobrażam sobie spędzenia kilku dni w jednym miejscu, chcę zobaczyć jak najwięcej, napaść oczy, kosztem wielkiego zmęczenia, bo potem, po powrocie do domu dopiero przydałby się solidny odpoczynek; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie zachwycily te floksy a Ty wyjasniasz, ze to nie bylo takie przypadkowe, nawet te bukieciki maja swoja nazwe! Wyobrazilam sobie to zdjecie w kolorach...byloby piekne!
UsuńTak, na wyjazdach czuje taka presje, nie potrafie np. kezec na plazy, albo pod grusza czytac ksiazke, wydaje mi sie,ze cos waznego mnie omija. Ale teraz zdarza mi sie gdzies przysiasc i popatrzec na ludzi, zaczepic kogos, porozmawiac, poobserwowac przyrode, popatrzec na ptaszki...jak jeszcze pracowalam, i mielismy na uniwersytecie caracaskim 6 tygodni wakacji, najczesciej przyjezdzalam do Polski, i bylam w ruchu, wracalam do Caracas w niedziele by w poniedzialek rano o 7ej leciec na pierwszy wyklad, w poniedzialek rano o 7ej, tylko ja chcialam wykladac, wiec po powrocie z wakacji musialam natychmiast wskoczyc w tryb pracy, ooo czesto bylam po takich wakacjach zmeczona.
Bardzo lubie Twoje komentarze Marysiu, sciskam
Miło tak wspomnieniami się cofnąć. Dużo mi się przypomniało z mojej wyprawy w tamte miejsca. A elementarz i piórnik też wspominam z przyjemnością:-) I to cudne słoneczko...Brakuje go niestety.
OdpowiedzUsuńSloneczko tego dnia swiecilo. ale bylo zimno. Pamoetam jak zmykalam do zamkonietych pomieszczen z przyjemnoscia.Ciesze sie, ze wspominasz bieszczady. Pozdrawiam serdecznie
UsuńRuiny cerkwi są urocze. Pewnie pięknie wyglądałyby w nocy, oświetlone blaskiem księżyca.
OdpowiedzUsuńNoc w takich ruinach bylaby ciekawa, blask ksiezyca i tu i owdzie jakies swieczuszki...
UsuńCerkiew w Kniaziach (znana Ci z Roztocza) jest fotografowana przy blasku pochodni. Śliczny widok. Świeczki mam w razie czego:)
UsuńOoo...cerkiew w Kniaziach tez piekna, a cmentarz , ktory ja otaczal byl bardzo bogaty w piekne i stare nagrobki brusnienskie. Ale ta z Berezki mniej monumentalna wiec bardziej ja widzialam adekwatna na jakas uzyteczna dla wsi budowle...nawet na dom prywatny bylaby swietna.
UsuńZnam miejsce, w którym cerkiew służyła za szkołę, a teraz jest wykorzystywana jako... domek letniskowy.
UsuńPodejrzewam, ze wiem ktora to cerkiew..niedaleko Chelma , jadlam w tej miejscowosci swietne placki ziemniaczane
UsuńZwie sie Kurmanów
UsuńMuy interesante este paseo, me ha encantado verlo. Besos.
OdpowiedzUsuńEstas paseando conmigo por Polonia..me alegro mucho ...beso
UsuńAleż tu są cudności i wspaniałości!!!!
OdpowiedzUsuńNie wiem co bardziej interesujące i piękniejsze.
Moje uznanie dla Twoich wędrówek i wspaniałych zdjęć i tekstów ...
Szacuneczek raz jeszcze.
:-)
Dziekuje Stokrotko!
UsuńPodoba mi się to że piszesz w wielu językach
OdpowiedzUsuńStaram sie utrzymac jezyk hiszpanski, wiec pisze i cwicze!
UsuńSuper ruiny cerkwi :)
OdpowiedzUsuńOj tak!!
UsuńBieszczady :)))))
OdpowiedzUsuńWidze, ze siedzisz w domu i zagladasz w zaprzyjaznione blogi!
UsuńHej, hej Grażyna taki czas, że podróże powinny poczekać, jednakoż w tamtym roku tyla podróżowałaś, że nie zdążyłaś pokazać nam wszystkiego, uprasza się więc o nadrobienie zaległości :) Ty sobie powspominasz, a my zobaczymy ciekawe rzeczy!!!
OdpowiedzUsuńMAsz racje Mario! podrozowalam duzo i w pieknych okolicach , trzeba bedzie wrocic do tamtych zdjec. Jeszcze wrocilam do Portugalii tegorocznej, ale potem chyba sie zabiore do Norwegii i Danii...jakos mi ciezko idzie, ale musze sie zmobilizowac! sciskam !
Usuń