wtorek, 19 listopada 2019

Znowu w drogę - Roztocze...de nuevo al camino- Roztocze

Jeszcze pogoda znośna, jeszcze można ..dołączyła do ekipy dwuosobowej moja koleżanka, spotkalysmy się we wczesnym dzieciństwie i przyjaźń trwa do dziś, 

Dojechałysmy do Artenki autobusem , w mieście panował już zmrok.

La temporada del año, aun cuando entró de lleno el otoño,  nos ofrece  relativamente favorables condiciones para los viajes, asi que de nuevo al camino,  esta vez se unió a la aventura mi amiga de   muy temprana niñez y desde entonces seguimos pendiente una de otra.

Fuimos en autobus para encontrarnos con Artenka, la tercera del equipo, llegamos ya casi de noche. 



Natychmiast zostałyśmy wywiezione  do Pstrągowa,  na wykwintną kolację.
De bienvenida fuimos llevadas al restaurante para una  extraordinaria cena.


A na drugi dzień ruszyłyśmy w świat czerwonym  autem.  "terenowym" żeby nie było wątpliwości.

Pierwszy przystanek...Rejowiec.

Widząc tę ścianę naszła mnie   ochota by natychmiast oskrobać  ten dom z tynku,  jaki piekny ten kamień, bedziemy go podziwiać w czasie całej eskapady, Skały wapienne i piaskowce  występują  dość często w tym regionie kraju, stosowano je  w budownictwie  a także   w rzemiośle artystycznym.

Al dia siguiente salimos al camino y como  siempre en el carrito rojo de Artenka. 
Primera parada...Rejowiec.

Al ver esta pared tuve gana de quitar los restos del frizo, cubría una interesante estructura de piedra caliza, una roca muy abundante en estas regiones de Polonia,  de mucho uso en la construcción y tambien en los trabajos de arte.



Rejowiec leży w posiadłościach,  które nabył Mikolaj Rej w połowie XVI wieku,  od króla Zygmunta Starego uzyskał przywilej lokacyjny dla miasta, które tak właśnie nazwano.  Tutaj, w Rejowcu,  najprawdopodobniej zmarł.  Posiadłość byla zarządzana przez spadkobierców do końca XVII a następnie przechodziła z rąk do rąk, na poczatku XIX wieku jego ówczesny właściciel Józef Kajetan Ossoliński wybudował palac w stylu klasycystycznym, który  w 2015 został przekazany władzom gminy.

Rejowiec formó parte de las  propiedades del gran poeta polaco  Nicolas Rej adquiridos  por el en esta zona  en el siglo XVI. El  rey  Sigismundo El  Viejo le concedió el permiso para fundar la ciudad llamandola Rejowiec .  Después de su muerte la propiedad siguió manejada por sus herederos pero a los finales del siglo XVII pasó a   manos de otras familias de nobleza polaca,  en los inicios del siglo XIX el  propietario de entonces, Jozef Kajetan Ossolinski ha construido un palacio de  estilo clásico, que hoy  pertenece a la alcadía de la ciudad.



Mimo, że Mikołaj Rej nie mogł w tym pałacu mieszkać, to  rzeźby wyobrażające jego a takze  jego żonę   stoją w ogrodzie przed pałacem.
Aún cuando el poeta no pudo vivir en este palacio, murió en el año 1569, su imagen tallada en madera y de su esposa fueron colocadas en el jardín de la mansión.





Następny  etap to ruiny zamku  w Krupe,   którego początki sięgają roku 1492,  wtedy Jerzy Krupski, herbu Korczak zaczął konstrukcję zamku,  byłam juz tutaj
https://i-tu-i-tam.blogspot.com/2015/08/grobowiec-piramida-ruina-zamku-i-pera.html)
ale zawsze milo jest  wrócić i popatrzeć  na  malownicze mury i ich otoczenie.  Szkoda , że zaniechano  ideę  rewitalizacji o której  mówiono w 2016 roku.

La siguiente etapa del viaje... las ruinas  de Krupe.
El castillo  data del año 1492, cuando Jerzy Krupski, un noble,  polaco comenzó su construcción.  No es primera vez que visito este sitio
 ( https://i-tu-i-tam.blogspot.com/2015/08/grobowiec-piramida-ruina-zamku-i-pera.html)
pero siempre es placentero regresar  a un lugar  pintoresco, situado entre tan inspiradora naturaleza.
En el  año 2016 se pensaba revitalizar el lugar, pero lamentablemente la idea no se realizó.








Jeszcze można sie dopatrzyć pozostałości sgrafitta na ścianach...
En los muros con un poco de esfuerzo se puede divisar  los restos de un hermoso esgrafiado.


Potem Zamość,..zawsze parkujemy w pobliżu pięknego parku miejskiego, i tam, jak zawsze,  zatrzymuję się obok tej śliczniutkiej fontanny.
Y después....Zamosc, un lugar muy turístico, hay un estacionamiento cercano al parque  de la ciudad que acostumbramos a usar,  unos pasos mas allá vale la pena detenerse frenta a esta  llamativa fuente de agua.




Kierujemy się na Solny Rynek , gdzie zapamiętałam malutką kawiarnię z bardzo dobrą kawą, dysponują tam ziarnami kawowymi pochodzącymi ze wszystkich zakątków świata.
Nos dirigimos al antiguo mercado de sal donde  se enuentra una cafetería que dejó en mi buenos recuerdos de la última visita a la ciudad...alli tienen café de todos los rincones del mundo.



To Galicya Cafe
Se llama Galicya Cafe



Po zaspokojeniu  głodu kawowego  zaczęło się myszkowanie po mieście. Rynek  był oczywistym pierwszym celem bo kamieniczki, ratusz... ale przy ratuszu wrzaly prace przygotowujące budynek do Święta Niepodłegości, nie byl więc zbyt fotogeniczny, nie pstryknęlam zdjęcia. Za to kamieniczkom ormiańskim jak najbardziej.
Al reponer los niveles de cafeina en el cuerpo comenzamos una lenta caminata por la ciudad, entramos a la plaza principal donde hubo preparaciones para la celebracion de la fiesta de independencia , hubo un poco de desorden por lo tanto hice poco uso de la cámara. 





Odkrywamy  ciekawą  kawiarnię  "Kawę na Ławę". Trzeba bedzie kiedyś tu posiedzieć. Okazja nadarzyla się całkiem szybko.
 Pero si,  descubrimos otro lindo lugar para tomar café, nos prometimos hacer uso del lugar la siguiente vez.
.


Zaglądamy w uliczki i patia...
 Nos dedicamos a hurgar en las callecitas y los patios..











Na ulicy Żeromskiego zwrócił naszą uwagę lokal Corner Pub  a raczej malutka rzeźba przy jego wejściu, to Srebroń, bohater poezji Bolesłąwa Leśmiana. okazuje się, że w mieście zaczyna powstawać  "zamojska ulica poetycka" związana z twórczością poety.
Leśmian mieszkał w Zamościu w latach 1922 - 1935.

Księżyc to — wioska ogromniasta,
Gdzie ciszę ciuła brat mój — Srebroń,
Co siebie własnym snem przerasta,
Więc mu istnienia w srebrze — nie broń!
PoetaTo — niepoprawny Istnieniowiec
Poeta! — Znawca mgły i wina.
Nadskakujący snom — manowiec,
Wieczności śpiewna krzątanina.
W sieć rymów łowi srebrne myszy,
I srebrny chwast i srebrną jabłoń, —
I rzuca strzępy srebrnej ciszy,
Na księżycową błoń czy prabłoń…



jest jeszcze jedna figurka z wiersza poety, to Bajdala z Dusiołkiem,  znajduje sie na Rynku Wodnym... ale tam nie dotarłyśmy bo po prostu o takich ciekawostkach  Zamościa  nie wiedziałyśmy...w przyszłości Zamość będzie rozpoznawalny po figurkach leśmianowskich bohaterów.

Za to spodobały mi się łapacze snów, tez to jakaś  poezja.

En el futuro  Zamosc será reconocido tambien por  los personajes de Lesmian. 
Mientras tanto me enamoré de atrapasueños...hay algo de poesia en ellos.


Idziemy w strone fortyfikacji zamojskich, po drodze mijamy kościol  pw. św. Mikołaja, którego początki sięgają 1589 roku, i był przeznaczony dla obrządku prąwosławnego, dzisiaj jest kościołem rzymskokatolickim.

Caminamos hacia los muros de defensa... pasamos al lado de la iglesia de San Nicolás cuyos inicios datan del año 1589 destinada a los fieles  ortodoxos. Hoy sirve a los fieles católico romanos..


Z pól fortyfikacyjnych rozpościera się piękny widok na miasto.
Desde las antiguas  fortificaciones se disfruta de  unas vistas preciosas de la ciudad.




Na zakończene zaglądamy do Katedry Zamojskiej  Zmartwychwstania Panskiego i św, Tomasza Apostoła.

Finalizando el paseo entramos a la Caredral de la Resurección del Señor y del Santo Tomas Apostol.



Duże wrażenie zrobił na mnie  grobowiec Tomasza Franciszka Zamoyskiego,  XIV ordynata (1832-1889).
Me causó una gran impresión la tumba de Tomas Francisco Zamoyski...un insigne personaje de la familia de Zamoyski,  poderosos propietarios por mas de tres siglos de Zamosc y gran parte del  sureste polaco.



Jeden z oltarzy bocznych z ciekawą kopią Matki Boskiej Częstochowskiej.
Uno de  los tantos altares laterales, este con una interesante copia de La Virgen Negra de Czestochowa.


Zanim dotarliśmy do Suścia, naszej bazy noclegowej,  trzeba było sprawdzić czy w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie..Jan Brzechwa, kuzyn już wspomnianego wyżej Bolesława Leśmiana, twierdzi, że brzmi...

Nuestra meta fue el pueblo de Susiec.. por el camino nos paramos en Szczebrzeszyn para comprobar si sigue alli el escarabajo, el personaje del  otro poeta polaco y curiosamente el primo de Boleslaw Lesmian, Jan Brzechwa  ...

sigue!


Smaczne danie regionalne w restauracji przy stawie w Zwierzyńcu.
Tiempo para almuerzo - cena en un restaurante regional en Zwierzyniec.  




I czas na Susiec i odpoczynek..
Llegó el tiempo de descanso en nuestra morada de Susiec.

cdn...continuara
pozdrawiam, saludos

48 komentarzy:

  1. No popatrz! Bylam raz w Zamosciu i az takich ladnych rzeczy nie widzialam. Czyli trzeba wrocic i sprawdzic. Nastepna piekna wycieczka z Wami, choc w pizamie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to obie jestesmy w pizamce...zaraz zrobie sobie kawe i dalej pizamka bedzie moim strojem...Opakowana!!!! Zamosc piekny jest! coraz on piekniejszy...na koniec jeszcze raz do Zamoscia zajrzalysmy, bylo to wieczorem, wiec pieknie wygladal oswietlony.

      Usuń
  2. Ach, ile pięknych miejsc. Nigdy nie byłam w Zamościu, uwielbiam takie kamieniczki, zaułki, zakamarki. Pomysł z postaciami poezji Leśmiana znakomity. Chętnie sobaczyłabym Bajdałę z Dusiołkiem , bardzo lubię Leśmiana. Urzekło mnie zdjęcie stawu koło ruin zamku, piękna jesienna melancholia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? ten pomysl lesmianowskich postaci jest piekny!!na razie sa dwie figurki. Ale zamiar jest by bylo ich coraz wiecej, troche to przypomina krasnoludki wroclawskie, ale ten projekt jest jakby artystycznie bardziej ambitny.

      Usuń
  3. No i jest relacja, a jeszcze wczesnym rankiem napisałam Ci, że czekam na nią:-) sporo lat temu byłam w Zamościu, kiedy rynek był restaurowany, podcienia z zapachem pleśni i piwnicy, a widzę jego nowe oblicze; wczoraj był plan na Zamość i Chełm, przy okazji mężowskiego wyjazdu, ale musiałam ruszyć na Pogórze, bo drewno na zimę miało przyjechać; nie przyjechało, a mnie taka okazja przeszła pod nosem:-) chwila rozmowy przez telefon z mężem, gdzie jesteś? w Zwierzyńcu:-) no, tylko pozazdrościć; ale Zamość blisko, i całe Roztocze Środkowe, będzie jeszcze okazja; ciekawam dalszych planów wycieczkowych, a zwłaszcza Twojego odbioru tej krainy, która u mnie jest na drugim miejscu, oczywiście zaraz po Pogórzu; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pierwszy dzien, ktory byl bardziej "miastowy" a potem juz byla przyroda, wioseczki, sielsko anielsko.
      O jaka szkoda, ze nie pojechalas z mezem! popatrz Chelm byl naszym punktem wyjscia i konca eskapady. Tak Roztocze to bardzo piekne miejsce, poza tym moi rodzice pod koniec wojny prowadzili szkole w Szozdach kolo Zwierzynca, w Zwierzyncu urodzil sie moj starszy brat..
      zjechalismy Roztocze dosc intensywnie, bardzo mi sie spodobala ta wycieczka. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Byłam w Szozdach chyba 2 lata temu w zimie, na forumowym zlocie turystycznym, mieliśmy tam nocleg w agro, na początku wsi, niedaleko pomnika pomordowanych.
      Po zatoczeniu solidnego koła przez Floriankę, przez Zwierzyniec, Bukową Górę zeszliśmy z powrotem do Szozdów, chyba tak to się odmienia, piękna okolica, chętnie wróciłabym:-)

      Usuń
  4. Siempre haces unos viajes preciosos, me ha encantado verlo y ojala que cuando vuelvas el castillo esté rehabilitado. Un abrazo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Me encanta salir de viaje, tengo unas amistades y los visito, asi sale mucho mas barato, compartimos los gastos, la gasolina ...me encana que te gusta Polonia. Beso

      Usuń
    2. Pues ya sabes aquí tienes una amiga. Si vienes a Extremadura, yo seré tu guía. Besitos.

      Usuń
    3. Algun dia me gustaria visitarte. Y algun dia me gustaria ensenarte a Varsovia!

      Usuń
    4. Gracias grazyna. Besos.

      Usuń
  5. Przyłączam się do zachwytów nad Zamościem, niezwykle ciekawe i klimatyczne miasto. Rzeźby z twórczości Leśmiana to bardzo ciekawy pomysł, który jeszcze bardziej uatrakcyjni to miejsce. A chrząszcz z Szczebrzeszyna fajowski.
    Jeśli chodzi o Reja, to moja mama i jej rodzina zawdzięcza mu swoje miejsce urodzenia. Albowiem to Rej właśnie założył miasteczko Oksza. Współcześnie jest to wieś gminna i nazywa się Oksa, a położona jest 3 kilometry od Nagłowic. W Oksie urodziła się moja mama i mieszka tam sporo naszej rodziny. Wybierałam się tam w wakacje, ale niestety z Wrocławia jest bardzo kiepskie połączenia dlatego to nie dotarłam tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec Rejowiec jest bardzo blisko Oksy i Naglowic, ae nie zagladnelysmy tam, ale co sie odwlecze to nie uciecze. A jezeli chdzi o dostanie sie z zachodu w okolice lublinskie to rzeczywiscie jest to skomplikowana sprawa. Moja kolezanka z dziecinstwa, ktora z nami sie wloczyla i ktora mieszka pod Opolem, najpierw dobrnela do Warszawy a potem pojechalysmy dalej, To byla najlepsza opcja podrozy dla niej.
      Chrzaszczy w Szczebrzeszynie jest duzo wiecej, Brzechwa uatrakcyjnil te miejscowosc.

      Usuń
    2. Sęk w tym, że Nagłowice i Oksa wcale nie leżą w sąsiedztwie Rejowca, wręcz przeciwnie dość daleko, bo w województwie świętokrzyskim, pomiędzy Jędrzejowem, a Włoszczową. Wyczytałam w internecie, że Rej:
      " Często zmieniał miejsca pobytu, zdobywał nowe majętności. Uzyskał także pozwolenie na lokację dwóch miasteczek – Okszy (obecnie Oksa) i Rejowca (Chełmskie), w którym prawdopodobnie zmarł 8 września 1569. Miejsce pochówku Mikołaja Reja dotychczas pozostaje nieznane."
      Ja do Oksy musiałabym jechać, przez Katowice albo przez Kraków, podróż, oczywiście z przesiadkami, trwałaby około 7 godzin.

      Usuń
    3. Ale heca...wbilam w google maps Rejowiec i Naglowice i pokazalo mi ,ze sa to dwie miejscowosci bardzo bliskie siebie, okazuje sie, ze jest też Rejowiec w Swietokrzyskiem. Ten "nasz" Rejowiec jest w powiecie chelmskim, Wiec rzeczywiscie Oksa jest daleko Rejowca chelmskiego.
      Pewnie i swietokrzyski i chelmski nosza nazwe honorujac poete.

      Usuń
    4. No heca, bo ja nie wiedziałam, że obok Nagłowic jest Rejowiec :)

      Usuń
    5. Wyszlo ciekawie...wyjasilo sie. ze sa dwa Rejowce w Polsce...

      Usuń
  6. Te okolice są mi nieznane, a zatem miło było powędrować z Tobą. W Zamościu byłam dawno, dawno temu i jak przez mgłę pamiętam tylko rynek i jego kamieniczki, które już wtedy zrobiły na mnie spore wrażenie, a dzisiaj stoją pięknie odnowione. Dzisiaj w wielu miejscowościach natknąć się można na małe figurki, symbole lokalnych legend bądź inne postacie wymyślone przez poetów, pisarzy.... W wielu sklepikach pojawiły się "łapacze snów".
    Roztocze ciągle mam w planach.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu! cos jest dla Ciebie nieznane? skoro tak twierdzisz to w droge!Zamosc godny przedeptania i pobycia w nim dluzej. Lapacze snow znam juz od dawna, spodobaly mi sie w Kanadzie w jakims, z indianskimi wyrobami, sklepie. A na Roztocze to i ja jeszcze wroce. Buziaki tez sle!

      Usuń
  7. Aleś wygrzebała tę figurkę Srebronia:) Jestem pod ogromnym wrażeniem. Panie i panowie z Rejowca całkiem dobrze się prezentują. A zdjęcia - jak zwykle - fantastyczne. Uliczki, zaułki, dmuchawce i krwawnik - pięknieje ten nasz Zamość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz Bajdały i Srebronia są jeszcze jaszczury, postawione przy wejściu do Morandówki, inspirowane wierszem pt. “Gad” Bolesława Leśmiana. Autorem rzeźby jest artysta plastyk Bartłomiej Sęczawa. Fundatorem – “Morandówka Restauracja i pokoje”.

      Szła z mlekiem w piersi w zielony sad,
      Aż ją w olszynie zaskoczył gad.
      Skrętami dławił, ująwszy wpół,
      Od stóp do głowy pieścił i truł.

      Ciekawe czy zrobią kiedyś malinowy chruśniak? :)

      Usuń
    2. A wiec juz sa trzy figurki zwiazane z Lesmianem. Trzeba zaleglosci nadrobic. Poszukalam w internecie tych z Morandowki i musze przyznac, ze podobaja mi sie mniej, dwa jaszczury jakos mi do wiersza Lesmiana nie pasuja...
      Chrusniak malinowy..hohoho...nie bedzie latwo.

      Usuń
  8. Dziekuje za piekna wycieczke. Nigdy mnie w tamte strony nie zanioslo, a tak tam uroczo i widac, ze dotacje unijne dobrze sa wydawane. Rynek w Zamosciu naprawde zachwyca. Pomysl z rzezbami przedni, ma Wroclaw swoje krasnale, Lodz postaci z bajek, to moze miec Zamosc postaci Lesmianowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze sa wydawane, to dobrze...
      Nie wiedzialam, ze w Lodzi sa postaci z bajek, fajne sa te pomysly uatrakcyjnienia miast.

      Usuń
    2. Zajrzalam do internetu i poogladalam sbie te lodzkie figurki, fajne...

      Usuń
    3. Lodz ma jeszcze na Piotrkowskiej cala kolekcje posagow slawnych lodzian, Reymont, Tuwim, Rubinstein, Jaracz, trzech fabrykantow, latarnik (chyba o nikim nie zapomnialam).
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Galeria_Wielkich_%C5%81odzian

      Usuń
    4. Te z ulicy Piotrkowskiej znam...spodobaly mi sie...zreszta sa slusznych rozmiarow. A ja widze, ze Lodz nosisz w Sercu, Fajnie!

      Usuń
  9. Piękny Zamość,muszę się kiedy wybrać.Jak oglądam takie miasta z oryginalnymi zabytkami to zawsze mi serce pęka,że Warszawę tak zniszczyli barbarzyńcy.Ormiańskie kamieniczki cudne.
    I urzekła mnie fraza wiersza "ciułać ciszę",misterna,nie spotkałam się z takowym;)
    To dokąd teraz Grażynko?Już masz plan?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warszawa rzeczywiscie ucierpiala bardzo bardzo ale, ale cieszmy sie, ze jest piekna, ja bardzo lubie włoczyc sie po Warszawie. Ale ja w ogole jestm wloczykijem. Ormianskie kamieniczki zwracaja uwage swoimi mocnymi kolorami.
      "Ciulac cisze" niezwykla fraza, ale Lesmian mial takie skojarzenia, neologizmy jak malo kto!
      Hmmm...musze sie uspokoic bo niedlugo wyruszam do Portugalii, do corki, czas przygotowac walizke na dluzszy tam pobyt. Sciskam serdecznie

      Usuń
  10. Ale wspaniała podróż!!!
    No i zazdroszczęCi że byłaś w Zamościu.
    I ja muszę tam pojechać żeby odświeżyć wspomnienia...
    :-))
    Zapraszam na urodziny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorzystalam z zaproszenia, bardzo milo mi sie czytalo a jako ze Cie znam moge stwierdzic, ze to o czym mowisz odzwierciedla cala Ciebie.
      Aaaa...w podroz na roztocze zabralam Twoja ostatnia ksiazke, by moja kolezanka z dziecinstwa, ktora nam towarzyszyla mogla sobie czasem poczytac o Twojej Polsce. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. Piękne widoki i wrażenie są spaniałe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastycznie wykorzystujesz ciepłą jesień,zwiedzając piękne miejsca:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu! wykorzystuje kiedy tylko moge, mam wrazenie, ze czas ucieka i ze trzeba poki co wojazowac! Sciskam Cie bardzo serdecznie

      Usuń
  13. A ja byłam w Zamościu, jak jechałam od Arteńki. Nie było jeszcze tych pięknych rzeźb, ale fontannę pamiętam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz...Zamosc sie zmienia w oczach, ja bylam tam juz kilka razy , ostatnio chyba dwa lata temu z bratem, i zauwazylam, ze zadzialalo sie tam wiele na plus. Ta fontanna jest taka sliczniutka, ze zawsze przy niej sie zatrzymuje. Tym razem nie plula woda...sciskam

      Usuń
  14. Cieszę się, że zajrzałam do Ciebie. Ciekawie.Potrafisz zachęcić do zwiedzania. W Zamościu byłam na moment i mam w głowie tylko migawke. Czyli wszystko przede mną. Całe cudne Roztocze, a jeszcze i Podlasie, którego nie znam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odkrywam Polske wschodnia od kilku lat, kiedy poznalam przez blogowe zycie kolezanke, ktora na wschodzie mieszka, a jako, ze podobnie ja jak lubi sie wloczyc to wykorzystujemy kazdy moment by to robic, czesto wlasnie po wschodnich terenach, ktore sa bardzo ciekawe i urokliwe. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  15. Bardzo lubię Roztocze a już w szczególności Zamość i Zwierzyniec. Spędzaliśmy tam niejednokrotnie wakacje. Kiedyś można było kąpać się w stawach Echo i ludzi była garstka. Wspominam także z sentymentem szumy nad Tanwią i rezerwat konika polskiego. Dzięki za przywołanie miłych wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamosc i Zwierzyniec tez lubie ale tym razem jezdzilismy takze po malych miejscowaosciach, gdzie cerkwie, jakies cmentarze, kaplicki no i oczywiscie zobaczylam w koncu Szumy! ladne strony! pozdrawiam!

      Usuń
  16. Te drewniane figury Reyów pasują do pałacu, jak pięść do nosa.

    (dziękuję za pozdrowienia :) - kartka cudARTEńki z Roztocza dotarła do mnie w poniedziałek)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano zgadzam sie z Toba, ale stoja tam sobie i trudno ich nie zauwazyc i sa chyba wzglednie nowe, z czasem drewno ciemnieje i szlachetnie popeka to moze bedzie lepiej.

      Usuń
    2. Wątpię, by to z czasem mogło wyglądać lepiej.

      Przy okazji - masz kapliczki ormiańskie zamiast kamieniczek :D

      Usuń
    3. Racja! nie zauwazylam, juz poprawilam. Wine ponosi Artenka , ktora wszedzie widzi kapliczki i widac mnie tymi kapliczkami zarazila..hahaha

      Usuń
  17. Nie znam tamtych okolic, są piękne i jest co oglądać. Musze sie tam wybrać. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciagle je odkrywam i wracam myslac kiedy wroce. Lubie takie uroki troche jeszcze tkwiace czasach juz przemijajacych, troche na uboczu,bardziej autentyczne. Dla osoby znad sztalug malarskich chyba wymarzone. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń