sobota, 29 marca 2014

Zatoka Cata.....Bahia de Cata



Zadomowiliśmy się w domku niedaleko plaży przy zatoce Cata... ale nie tylko my, na równie  zadomowionego wyglądał   ten koliberek, szmaragdzik lśniący,   patrzył się na nas z wyciągniętą de granic możliwości szyją i jakby zaskoczony. W końcu to myśmy byli intruzami. 


Nos acomodamos en la casita cercana a la Bahia de Cata...solo que habia otro muy bien instalado en el sitio, colibri Diamante Gargantiverde, alargo el cuello hasta mas no poder y lo senti sorprendido con nuestra presencia.  En fin..fuimos nosotros los intrusos...



Szybko  usmażyliśmy  rybę zakupioną w La Boca i wybraliśmy się do pueblo Cata, oddalonego  od zatoki kilka kilometrów i całkowicie zatopionego w dżungli. Jest tam fabryczka czekolady, niestety była zamknięta, samo pueblo nie przedstawia się interesująco, przepiękna była tylko  ruina  starego domu kolonialnego, z korytarzem podpartym ładnymi kolumnami...szkoda ,ze niszczejąca, chociaż widać było że ktoś obiektem się interesował bo sufit był wyłożony świeżą trzciną,  niemniej  sprawiała  wrażenie ponownie opuszczonej.

 Sofreimos el pescado comprado en La Boca para irnos rapidamente al pueblo de Cata  distanciado pocos kilometros de la bahia y totalmente sumergido en la jungla. En el pueblo se encuentra una pequeña fabrica de chocolate, pero desgraciadamente estaba cerrada, el lugar no parece  atractivo, solo una bellisima ruina de la casa colonial llamo nuestra atencion, con un corredor con lindas  columnas,  parecia abandonada aun cuando se notaba en un nuevo revestimiento de caña en el techo...que lastima!



 Moją uwagę zwróciło  wywieszone pranie , ani chybi  miejscowego sportowca. No i ozdoby bożonarodzeniowe, które dotrwają do następnego grudnia, kiedy  to tylko  włoży się wtyczkę do kontaktu i znowu będzie świątecznie.
Me llamo la atencion esta ropa secandose en la ventana, indudable de un deportista local...y adornos navideños, que esperan el diciembre para ser iluminados de nuevo 


Wróciliśmy nad zatokę i skierowaliśmy się na plażę, przy samym wejściu spotkałam tego pana , który z telefonem, wiszącym kablem i podstawką w ręce rozmawiał sobie idąc...

Regresamos a la bahia para caminar por la playa, en la entrada me tope con este señor... telefono, su base y cable colgado, en la mano, charlando con alguien como si nada, no entendi lo que sucedia..


no i plaża , o popołudniowej godzinie
La playa al final del dia





po jej wschodniej stronie znajduje się ujście malowniczej rzeczki do morza...
en su parte este entra un riachuelo al mar



z tamtej słona, z tej strony słodka woda...
de un lado salada, de otro dulce agua..


bardzo skromne zabudowania o jaskrawych kolorach
Modestas casitas de colores vivos



wróciliśmy do domku, wyłączono prąd jak to ostatnio zdarza się w Wenezueli...resztę dnia spędziliśmy w romantycznej atmosferze zapalonych  świeczek.
Nosotros regresamos a nuestro sitio, se apago la luz, sucede a veces  en la Venezuela de hoy..el resto del dia lo pasamos en una romantica velada con velas prendidas.


ale na drugi dzień , wcześnie  rano poleciałyśmy z koleżanką na plażę!  przywitał nas u jej wejścia taki sympatyczny  prawoklapouchy
El otro dia por la mañana salimos con mi amiga muy temprano a pasear por la playa. Este perrito con la oreja derecha caida nos dio una simpatica bienvenida 




 poszłyśmy w kierunku przystani rybackiej, zaskoczyły  mnie parasole w pastelowej kolorystyce, trochę wypłowiale ale nie mniej zachwycające, nie mogłam oderwać oczu od tej scenerii.

Nos dirigimos hacia un pequeño puerto de pescadores, mi vista quedo atrapada por esta fila de sombrillas de colores pasteles, no pude dejar de verlas y fotografiarlas



w świetle wschodzącego słońca robiły duże  wrażenie
la luz de amanecer las puso mas pintorescas todavia.




cały czas spacerowałyśmy w towarzystwie plażowych psów...
Caminamos y caminamos en compañia de los perros playeros




jakaś pani  o taki wczesnej porze  sprzedawała z termosu guayoyito...słabą i mocno słodzoną kawę...trudno było nam się tej kawie oprzeć ...

Una señora a esta temprana hora llevaba un termo con cafe, cafe guayoyo, muy clarito y muy dulce..no pudimos resistir de comprarlo y disfrutarlo.




w niewielkim porcie rybacy przygotowywali się do wyjścia w morze
En el pequeño puerto los pescadores se estaban preparando para salir al mar






przypomniałam sobie, że przecież to nie parasole , a ptaki  powinny mnie zainteresować, więc trochę ptaszków uwieczniłam

 Brodziec plamisty

Recorde que no tanto las sombrillas deberian atrapar mi atencion, vine para fotografiar las aves...bueno...
Aqui el Playero Coleador





ale jak się oprzeć takim widokom , i znowu parasole i pieski plażowe
pero seguia observando las sombrillas, la luz cada momento cambiaba la iluminacion del sitio






wracamy do naszej chatki...po drodze motyle
regresamos a nuestra  casita. por el camino una mariposita



wielkogłowy  drzym przepasany ( drzym przepasany, że przepasany można się zgodzić ale skąd ten drzym? ciekawa jestem kto wymyślał nazwy wszystkim ptakom na świecie, jest ich ponad 9000)

Un pajarito con una cabeza un poco desproporcionada...Bobito


no i te ptaszory niebieskookie, kacykowce rdzaworzytne,  kręcące się wokół swoich wiszących i skomplikowanych architektoniczne gniazd.

 Y los pajaracos de ojos intensamente  azules, Conotos Negros, estaban atareados con sus nidos colgantes y de complicado diseño arquitectonico.







Wyjeżdżamy w stronę drugiej plaży,  do Cuyagua, droga wije się wzdłuż wybrzeża, czasem bardzo wysoko, skąd rozpościerają się ładne widoki...

En seguida salimos a una playa vecina, en Cuyagua, el camino bordea la costa del mar a veces subiendo muy alto, de alli se abren bonitas vistas.




Wjeżdżamy do pueblo Cuyagua, jeszcze bardziej kolorowego niż Ocumare de la Costa, dzieci wysypały się na ulicę, biegły do szkolnej stołówki

Entramos al pueblo de Cuyagua. mas colorido todavia que el de Ocumare de la Costa, los niños salieron a la calle y corrieron al comedor escolar.



 Kobieta  o niebieskich paznokciach obserwowała ulicę.

Una señora de unas azules observaba la calle.






Jedynie kościółek miał bardziej stonowane kolory.
Solo la iglesia del pueblo lucia colores menos vivos.


Zwróciłam uwagę na niezwykle czyste , pozamiatane ulice...podzieliłam się tą opinią z przechodąacą ulicą mieszkanką puebla, powiedziała z dumą " bo to jest, proszę pani, Cuyagua"

Me llamo atencion la limpieza absoluta de las calles del pueblo. lo comente a una señora que pasaba por  el lugar...me respondio sin vacilar..." Señora, esto es Cuyagua"!


Wróciliśmy na drogę prowadzącą na plażę. i tutaj jest rzeka  płynąca do morza.
Regresamos al camino a la playa, aqui tambien hay un rio corriendo hacia el mar.


Brzeg rzeki porośnięty jest drzewami mangowymi, papugi , piony koralodziobe ( znowu ta nazwa), raczyły się dojrzałymi owocami, a my też, pod drzewem leżało ich mnóstwo.

En la orilla del rio  crecen los arboles del mango, el Perico de Pico Rojo  estaba disfrutando de sus frutos, nosotros tambien, al piso caian algunos.



i już jesteśmy na plaży.
Y llegamos a la playa.


Rodzinka  wygrzewająca się na  plażowych piaskach.
Una familia joven disfrutaba del calor de la arena


Słodka woda uchodzącej do morza rzeki służy by zrobić pranie...
El agua dulce del rio sirve para lavar la ropa.


i tutaj rybacy wracali z polowów
Aqui tambien regresaban los botes de la faena diaria 


i jeszcze trochę zdjęć ptaszkowych...rybaczek zielony.
Mas pajaros del camino...El Martin Pescador Pequeño.


myszołów krzykliwy
El Gavilan Habado



Wróciliśmy na obiad do dżunglii w Cata, ...zanim nam go przygotowano zrobiłam trochę zdjęć ptakom....
 zlotopiorowi  rudosternemu.
Regresamos a la jungla de Cata  para almorzar en una posada...mientras preparaban la comida tome fotos de las aves en la vecindad... El Tucuso Barranquero





dzieciolowi czerwonoczubemu
El Carpintero Real Barbirayado






i dzieciom,  w rzeczce zlowily wegorza
 y a los niños,que  han atrapado un bagre en un rio selvatico.






pojechalismy jeszcze  do La Boca, na drugi dzien wracalismy do Caracas, lodowke samochodowa  zaladowalismy swieza ryba...
Nad przystania rybacka czuwa matka  Boska z Gory Karmel, patronka rybakow...
Nos fuimos  a La Boca , el dia siguiente pensamos regresar a Caracas con la neverita llena del pescado.
Nuestra Señora del Carmen cuida los pescadores que salen al mar.



Kiedy mezczyzni targowali sie w sklepie z rybami, ja zajelam sie fotografowaniem ptactwa...
Cuando los hombres regateaban los precios, nosotras nos ocupamos de fotografiar las aves marinas.



















Fregaty w locie czesto ze zdobycza w dziobie.
Las Tijeretas del Mar con las presas en el pico.




Pelikan lakomie polknal  rybke , widac ja calutka w worku gardlowym
El Alcatraz trago un pececito entero, se ve completico en la bolsa gular
.

takie nieporadne, troche pokraczne  a mimo to ich podskoki byly fascynujace,,, ...pozdrawiam
Poco torpes en sus movimientos pero su baile atrapo mi atencion....saludos

48 komentarzy:

  1. cóż można powiedzieć...egzotyka, przepiękna egzotyka.
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egzotyka na pewno...i ma swoj niewatpliwy urok, wlasnie egzotyki...pozdrawiam Cie serdecznie

      Usuń
  2. Zachwycające są te lasy palmowe i nie tylko palmowe... Te kolorowe domki, oryginalny kościółek... Czysto na ulicach pomimo, że nie widać koszy na śmieci. U nas kosze rozstawione co parę metrów a pomiędzy nimi... różnie bywa. Mnóstwo ptaków. Jestem pod wrażeniem, taka różnorodność i jak dobrze udało Ci się je sfotografować! Wiem, że część to zbliżenia, ale mimo wszystko. Chyba są przyzwyczajone do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spiesze sie wyjasnic...jezeli chodzi o smieci to Wenezuela ma z tym wielki problem, kraj jest brudny! stad sie wzial moj zachwyt w pueblecito Cuyagua, bo czystosc ulic w nim byla zastanawiajaca i zadziwiajaca...ptaki oczywiscie czesto lapane sa zoomem..roznorodnosc ich w Wenezueli jest wielka, jest szostym krajem na swiecie pod tym wzgledem. Niektore rzeczywiscie nie boja sie ludzi,ale wiekszosc tak! sciskam Cie serdecznie

      Usuń
  3. Ladnie tam,i wyglada,ze spokojnie;jakby inny wymiar istnienia. Swietne zdjecia,oddajace atmosfere miejsca. Dziekuje za podzielenie sie i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam bylo spokojnie i pewnie jest. To sa tereny dalekie od wiekszych miast...ja takie miejsce zdecydowanie preferuje..ale w nastepnych postach wracam do Caracas. Pamietam o napisaniu do Ciebie listu w ktorym wyloze moje opinie o tym co sie tutaj dzieje. Buziaki sle

      Usuń
    2. Grażynko,
      Dobrze, że Twój fotoblog daje nam schronienie od polityki, ale gdybyś zechciała podesłać i mnie zapowiedziane powyżej Twoje opinie na temat tego, co się tam dzieje, to byłbym Ci wdzięczny.
      Con un abrazo.
      Mikołaj

      Usuń
    3. Dobrze Mikolaju...ciagle jeszcze mietosze w sobie slowa, ktore zuzyje na wyrazenie mojej opinii...sciskam Cie serdecznie

      Usuń
  4. Witaj Grażynko.
    Piszesz, że pelikane trochę pokraczne , dla mnie są wspaniałe przypominają mi trochę naszą husarię gotową do boju. Piękne .
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbawilas mnie ta husaria, ale rzeczywiscie masz racje, cos z husarii maja...najbardziej chyba skrzydla....pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. besos tambien y gracias por la visita

      Usuń
  6. Takie ilości piękna. Oszaleć można. Ptaki jak nieprawdziwe, namalowane przez kogoś z wielką fantazją. A te parasole jak damy w kapotach z kapturami. Niektóre zdjęcia z plaży , te z mgiełką w tle to jak malarstwo. Tyle piękna. W głowie mi się kręci Grażynko. I ludzie tacy piękni.Tuliłabym wszystkich. I to drzewo przy tej posprzątanej ulicy. Chyba fikus. Jak wielkie bonsai. Cudeńka pokazujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak fikus...ptaki, hm..tez sue zastanawiam , dlaczego matka natura wyposazyla je w takie skomplikowane piekno, czerwony czub, biala linia na plecach czarnych jak sadza...jaki jest tego cel. podobno w przyrodzie wszystko ma swoje "dlatego". a jezeli chodzi o plaze, byl to niezwykly poranek w niezwyklym blasku wschodzacego slonca...nie moglam sie tymi ciagle zmieniajacymi sie widokami nacieszyc...sciskam Cie serdecznie..

      Usuń
  7. !!!!!!????
    Tyle przepieknych miejsc, zdjec i wrazen !!!!
    Jestem zachwycona pelikanami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubie je obserwowac...a nie sa strachliwe...pozdrowienia wysylam do Grecji.

      Usuń
  8. A ja myslalam, ze plazowe psy mozna spotkac tylko w Kamerunie...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kamerunie, i pewnie w Afryce...i w calej Ameryce Poludniowej a byc moze i centralnej, jest tak wiele bezdomnych psow! a te byly nie calkiem chude, pewnie odzywiaja sie tym co pozostawiaja plazowicze...sciskam Cie serdecznie

      Usuń
  9. przepiękne te zdjęcia, normalnie odbiera mi mowę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Olu, mialam bardzo ciekawe swiatlo...sciskam

      Usuń
  10. Co za bogactwo przyrody. Piękne zdjęcia. Szczególnie podobają mi się kacykowce rdzaworzytne i dzięcioł czerwonoczuby. Zauważyłem też pobielone pnie palm. Ciekawy jestem, dlaczego się je bieli. Ze względu na szkodniki? Ochrona przed słońcem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego pnie palm sa pobielone, byc moze ,ze szkodniki sa tego powodem, ale bardziej sklaniam sie do opinii,ze to chec ozdobienia plazy , to byloby bardziej po tutejszemu...jednak sie popytam, bo tez mnie to zafrapowalo. Dzieciol czerwonoczuby przytrafil mi sie po raz pierwszy, przepiekny widok, tak bylam podekscytowana ,ze drzala mi reka kiedy robilam zdjecia. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. Grazynko te ptaszory ostatnie zachwyciły mnie, tak pieknie je sfotografowałaś.... tyle dziobów, skrzydeł, piór.... no cudo....po prostu
    a parasole na plaże skojarzyły mi się z pochodem mnichów wędrujących na poranna modlitwe , medytacje.... tez robią wrażenie....
    no i jak zawsze wdzięczne buźki dzieci....ślicznoty małe.....
    serdeczności zasyłam z podziękowaniem za wycieczkę..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiscie pelikany i fregaty sa niesamowite, mozna patrzec i patrzec...jest ich duzo i nie sa bojazliwe...buziak dla Was

      Usuń
  12. Cudne zdjęcia. Szkoda, że w Polsce nie ma takich ptaków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sa inne, ale Wenezuela jest ich rajem...niewatpliwie. pozdrawiam

      Usuń
  13. Este reportaje es muy largo y con muchas cosas para comentar...; aunque los sitios CATA-CUYAGUA, son cerca uno del otro, hay mucha cosa para ver y describir! o son muchas las fotos buenas para comentar, no se si es mas lo primero que lo segundo o viceversa....! Quede enamorada de las fotografias de las sombrillas color pastel!, adoraria ir a pasear (correr) a la orilla de la playa tempranito en la mañana , es uno de los placeres de la vida! y con tam buena compañia..(los perros) y para terminar un rico guayoyo...UM! esas son las verdaderas alegrias de un dia perfecto!
    Cuyagua, mas una vez impecables calles limpias y los niños...., bellos todos! ojos grandes y negros llenos de expresion!
    quisiera ser un perico y deliciarme com un sabroso mango, las fotos de los pajaros excelentes, los colores, bellas de verdad! y hasta la virgen (que no me interesan esas fotos) me gusto ese blanco sucio y alrededor de viejas flores de plastico! y para terminar un toque melancolico de los pajaros en el mar, colores marrones muy lindos! para hacer de esas fotos uns cuadros bellisimos para mi sala! .... creo que voy otra vez a deleitarme a ver este reportaje..como dije al principio esta lleno de imagenes e informaciones que hay que digerir lentamente!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Besito mi hijita por este comentario..la virgen realmente me encanto tambien, precisamente por estos colores tan inusuales en Venezuela..ademas fue puesta en una montanita i miraba de arriba para todo este zaperoco playero. Correr por la manana por esta playa de Cata seria de verdad un placer...otro besito te mando

      Usuń
  14. Muchas gracias , hoy hay mucho para ver , es para volver a mirar varias veces!
    Las sombrillas son como fantasmas de colores en esta playa sin gente casi, unas fotos con mucho clima , no así el tiempo que se ve ventoso allí peinando las palmeras de la costa.
    Muy bonitas las calles con sus casas coloridas y su gente.
    La luz, el agua, las aves , mucho clima, te has divertido mucho sacando fotos, ser artista es muy divertido! Tan bonita esta Venezuela!
    Cariños Alicia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tan bonita esta Venezuela...otro dicho Tuyo para copiar...besito

      Usuń
  15. Czuję się jakbym to ja wróciła z dalekiej podróży. Ptaki są tam niezwykłe ale ja zazwyczaj zwracam uwagę na egzotyczne rośliny. No i ta plaża - jak z bajki. Dziękuję Ci za tą cudowną podróż i cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli chodzi o egzotyczne rosliny, to mialabys tutaj co ogladac...nastepny post pokaze co nieco flory wenezuelskiej..bedzie o prywatnym parku Topotepuy. Buziak

      Usuń
  16. Ptaki bajka, że nie wspomnę o widokach. Te parasole faktycznie przyciągają uwagę, u nas takich nie ma :) Cudnie tam, aż chyba wybiorę się nad moje morze :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wybralas sie nad morze? pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Jak lekko, przyjemnie i swobodnie...

    Zapraszam do mnie do mojego pierwszego wpisu po przerwie, oczywiście mój blog znowu się zawiesił.
    Pozdrawiam ciepło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekko, przyjemnie i swobodnie...na moim blogu ale nie w kraju Boliwara. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  18. Cudowna ta plaża, sama bym po niej bardzo chętnie pospacerowała... Szkoda, że mam tak daleko :D Zdjęcia ptaków jak zwykle urzekające, pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpiekniej sie spaceruje po plazy w tropiku bardzo wczesnie rano...potem juz jest stanowczo za goraco...przynajmniej dla mnie...sciskam serdecznie

      Usuń
  19. Przepiękne rajskie obrazy. Podziwiam miejsca, które nam pokazujesz. Pełna symbioza w otaczającą przyrodą. Można się zatracić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mozna...w Wenezueli jest troche takich miejsc...im dalej od ludzi tym piekniej...pozdrawiam

      Usuń
  20. Gdyby nie Twoje piękne zdjęcia, na pewno nigdy bym nie zobaczyła takiej ilości wspaniałego ptactwa.Wędrówki po takiej plaży szczerze zazdroszczę. Fascynacji tymi parasolami wcale Ci się nie dziwię. Rzeczywiście widok niesamowity:)
    No i ten niesamowity taniec na wodzie. Tak jak i te zdjęcia dzieci. Cudowne:))
    Pozdrawiam Cię bardzo,bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Jutko! tych ptakow bedzie duzo wiecej...poczekaj troche. caluje

      Usuń
  21. Lubię rzeczywistość, którą kreujesz. Często powtarzam to zdanie.
    Parasole fascynujące i ja nie oparłabym się im- niczym orszak tajemniczych postaci, tworzących tajemnicza aurę.
    Huncwoty pelikany w tysiącach póz.
    Małe domeczki to domki mieszkalne ?
    Ja podziwiam Twoje zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te male domeczki to bardzo zamieszkale domy!!!buziak

      Usuń
  22. Olá Grazyna!
    Depois de uma ausência prolongada estou voltando devagar. Contente de ver que continuas com as tuas viagens fantásticas e que delas nos dás conta com a tua completíssima reportagem, As fotos e os comentários são, para quem te visita, de grande utilidade. Eu vejo lugares, flores, frutos, animais, costumes, que nem saberia que existem se não fosse através do teu blog. Obrigada pela partilha. Um grande abraço.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Que gusto a leerte otra vez! muy grande abrazo tambien...

      Usuń
  23. Te quedo espectacular, simplemente es una belleza, ayer regrese de Cata, va haber mas fotos.

    Ah, por cierto, y mis honorarios por modelar? Tienes permiso de sacarme fotos , te quedan muy buenas, Un beso y un gran abrazo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esoty pensando si soy yo que te va a cobrar honorarios por hacerte la propaganda de tu belleza....beso

      Usuń