niedziela, 27 kwietnia 2014

Ogród andyjski...El jardin andino

     
     W marzeniach miał  być  ogród gdzieś w pobliżu Tatr,   a jest w Andach,  też góry , tylko, że ten andyjski jest na blisko 2000 mnpm, więc w Polsce  musiałby  być gdzieś na Kasprowym.... jest w Andach i tyle. Szkoda, że ostatnio przebywam w nim nie za wiele, takie nastały czasy. Ale lubię tutaj grzebać w ziemi i podziwiać jak szybko wszystko  rośnie,  także chwasty. Mogę stąd w ogóle nie wychodzić, a w obecnej sytuacji politycznej praktycznie nie wychodzę i nie narzekam. Cieszę się każdą roślinką, każdym kwiatkiem, nawet chwasty maja u mnie  poważanie, jeżeli się ładnie komponują na grządkach. A ptaków tutaj jest całe mnóstwo, nie starcza mi czasu na ich podglądanie.   Już niedługo (chyba),  znowu stąd wyjadę, i wrócę.... być może....

 Więc do ogrodu!

          To jest widok na stronę północna, kiedy myję naczynia patrzę i zapominam, że myć naczyń nie lubię..tak kwitnie w  kwietniu to niesamowicie wysokie drzewo. Nazywa sie  bucare a pod nim, w jego cieniu, sadzono krzaczki kawowe.

     
         Siempre soñe del jardin en las montañas polacas, en cercania de LasTatras, pero resulto ser andino, a la altura de casi de 2000 msnm. Lastima que ultimamente no paso aqui demasiado tiempo, la vida decidio asi. Me gusta trabajar la tierra , maravillarme con lo rapido que crece todo, inclusive el monte. No necesito salir de este lugar y en la situacion politica de Venezuela , simplemente no salgo, y no me quejo. Me alegra cada planta, cada flor, aqui hay tantas aves, que me falta el tiempo para observarlas todas.

 Dentro de poco otra vez abandonare el jardin....pero regresare,  eso creo...

Asi es mi jardin...

       La vista hacia  lado norte, cuando estoy en la cocina, esto lo que veo, asi los quehaceres no siempre de agrado , pasan inadvertidos.  El arbol altisimo de bucare se llena de flores en  abril,  bajo sus sombras crecian  los cafeteros.



Widok na wschód,  zza tych gór rano, około siódmej,   wynurza  się słońce.
Vista que da al este,  por alli sale el sol todas las mañanas .



Tillandsia prześwietlona porannymi promieniami  wygląda najpiękniej.
Tillandsia, la Barba de Viejo atravesada por los rayos mañaneros del sol...





a to widok na zachód,  na stary ponad stuletni dom w rozsypce , szkoda... właściciel pozostawił go swojemu losowi.
Al oeste una vieja, de mas de cien años, casa...el propietario la dejo a su suerte...que lastima


na południe najwyższe góry - Sierra Nevada
hacia el sur....los altos picos de Sierra Nevada.


a to już ogród, trochę łączka
un jardin campestre


często zamiast  motylków  nad tą łączką fruwają koliberki...

donde vuelan los colibries en lugar de mariposas..



w promieniach słońca błyszczą jak żaróweczki.
En los rayos de sol, brillan como bombillitos.



taką kiścią bananów można obdzielić połowę wsi.
Este racimo de bananas  da para regalar  al medio pueblo.


Na wiosnę  krokusy przebijają się przez gęsty trawnik...co rano w różnych miejscach pojawiają się ich  różowe bukieciki...
En la primavera los crocus atraviesan la densa grama..cada mañana aparecen unos nuevos ramitos rosados.


Kiedyś koło domu rósł olbrzymi maitin (drzewo z rodziny fikusów) , mocny huraganowy wiatr wywrócił go uszkadzając  dach domu, pozostawiliśmy jego pień, bo  wydawał  mi się   bardzo dekoracyjny, ciągle wypuszcza nowe gałęzie,  które pracowicie przycinamy... w jego cieniu rosną  kalie.

Al lado de la casa crecio un arbolote enorme de maitin, un dia una ventisca lo derrumbo dañando el techo de la casa...dejamos el tronco porque me parecio decorativo, insiste en crecer de nuevo, pero lo tenemos controlado a fuerza de la poda...de su sombra se alegran las calas blancas...


moja ulubiona róża, ta która wyrosła z patyczka
Mi rosa preferida,  crecio de una  ramita regalada por una vecina.


zresztą nie będę opisywać.. widać wszystko na zdjęciach
los dejo con las fotos de mi jardin








Hortensja ma kwiaty wielobarwne, od bieli, po róż aż do fioletu.
La hortensia tiene flores de diferentes tonalidades...desde el blanco, rosado, azul  hasta violeta.










Moje ulubione miejsce do obserwacji ptaków, koliberki bardzo lubią ten kwitnący na pomarańczowo klonik
Mi lugar de observacion de pajaros, a los colibries les encanta este arbolito de campanitas anaranjadas..






hamak na poobiednie sjesty
la hamaca para pasar las siestas












Thunbergia grandiflora opanowuje wszystko, nie jestem w stanie sprzeciwić się jej ekspansywności , jej obecność zwabiła do mego ogrodu   komecika długosternego, który bardzo lubi jej kwiaty.

Thunbergia Grandiflora , se adueña de todo el espacio,  la miro complacida, porque sus flores han atraido al jardin el Colibri Coludo Azul...



Jest jednym z najpiękniejszych kolibrów w Wenezueli
Indudable es uno de los colibri mas bellos de Venezuela









Ganek... ta roślinka zdecydowała się przejść z jednej strony schodów na drugą...została, bo wygląda ładnie
La entrada a la casa, esta planta decidio pasar de un lugar de la escalera al otro...la deje, se ve muy bien.









ogród wchodzi do domu , przez oszklone drzwi po stronie wschodniej
el jardin entra a la casa por una puerta de vidrio del lado este





i przez takie same drzwi po stronie zachodniej
y por la otra igual, del lado oeste




po deszczu ogród cieszy intensywnymi kolorami
despues de la lluvia el jardin intensifica sus colores










co rano, jeszcze w piżamie lecę do ogrodu...
y cada manana todavia empijamada corro al jardin

pozdrawiam, saludos


63 komentarze:

  1. aż dech zapiera... masz tam jak w raju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w raju pracowitym, bo utrzymac taki ogrod to troche pracy wymaga...ale ja jestem z zamilowania ogrodniczka...pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. ¡ Que belleza de jardín. Me encanta. Besos.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzieś wyczytałam, że Agata Christie nie lubiła zmywania naczyń do tego stopnia, że przy tej czynności zabijała bez skrupułów wymyślonych bohaterów swoich książek. Ciekawa jestem jakie książki pisałaby mając przed sobą stertę naczyń do zmywania, ale w zlewie umiejscowionym przy północnym oknie Twojego ogrodu...

    Ładnie wyglądasz w tym swoim rajskim odosobnieniu.
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisalaby romanse.....albo jakies sielskie poezje.
      Tak to jest rajskie odosobnienie, w ogole nie chce mi sie wychodzic poza...
      Przesylam buziaka i przepraszam, ale ostatnio moj leniwy internet nie chce otworzyc Twoich wielobajtowych postow. jutro wybieram sie do kafejki internetowej wiec zajrze bo Irlandia mnie zafascynowalas

      Usuń
    2. Ech........, wiem ,że obie jesteśmy fankami naszych blogów.
      Z Tobą i u Ciebie jest mi bardzo dobrze :))))*

      Usuń
  4. Bez wzgledu na sytuacje polityczna, z takiego obejscia, to ja bym sie ruszac nie musiala. Pieknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec sie nie ruszam, po zakupy nawet nie wychodze, tym bardziej, ze niewiele mozna kupic, Zostawiam to mioemu malzonkowi.
      Ale przypomnialo mi sie, ze kiedy kupowalismy te tereny, i pialismy z zachwytu, ich wlascieciel powiedzial nam cos takiego..." tak, to jest raj na ziemi, ale z tego raju przynajmniej raz do roku trzeba minimum na tydzien wyjechac..np..do Nowego Jorku! pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. ;) a więc wyjeżdżaj i wracaj szczęśliwie, bo z naszego punktu widzenia to jednak raj ;)

      Usuń
    3. Wlasnie zalatwiam bilety, ktore nie sa latwe do zalatwienia w obecnej sytuacji kraju...ale mam nadzieje ,ze wszystko skonczy sie dobrze ...sciskam cieplo!

      Usuń
    4. Grazyno, moze przyblizysz nam nieco sytuacje w jakiej jest Wenezuela z punktu widzenia zwyklego czlowieka? Wiem, ze to blog nie o tym, ale te ewentualne skrawki informacji jakie do nas docieraja, to jednak nie to samo jak uslyszec je z pierwszej reki.

      Usuń
    5. Tak juz inni prosili mnie o to , zbieram sie i zbieram...moze sie zbiore...ale przeslij mi Twoj email na moj adres mailowy..grazynamendoza@hotmail.com

      Usuń
  5. Te quedo bellisimo el post, la foto la que mas me gusta es la donde se ve la montaña bañada en el sol y la segunda el colibri coludo, se ve espectacular en esa flor. Besos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Los coludos me visitan ahora mas frecuentemente, ya casi no reacciono cuando los veo, pero en estos dias casi me da un infarto uno de ellos choco con la puerta de vidrio y se mato. Uy!!! que dolor! ya colgue en las ventanas unas flores hechas a ganchillo, santo remedio! beso

      Usuń
  6. Przepiękny ten twój ogród. Na pewno wymaga pracy ale i daje mnóstwo satysfakcji.
    Super zacisze nie tylko dla ptaków;:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje duzo satysfakcji! a zaciszem dla ptakow tak! ku mojej radosci jest! sciskam serdecznie

      Usuń
  7. Mój Boże, jakie piękne miejsce... :) Chyba bym się z niego nie wynurzała :) Wspaniały ogród, wspaniały zakątek... Uwielbiam odwiedzać Twój blog, bo przenoszę się do zupełnie innego świata. I nawet krokusy się pojawiają, zawsze to jakaś maleńka namiastka wiosny tatrzańskiej... Pozdrawiam Cię bardzo ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj! nie wyobrazasz sobie jak te krokusiki mnie ciesza! wyrastaja mi nawet na grzadkach gdzie juz inne kwiatki posadzilam, zbieram ich cebulki i wtykam gdzie moge, a one mi kwitna! Sle buziaki!

      Usuń
  8. wcale sie nie dziwie że biegniesz tam co rano.... cudowne, tajemnicze miejsce....a kolory mienią się w oczach.....
    mnie zaciekawił mały szczegół....żygacze na rynnach, są w formie ptaków?
    a ta woda pod "dachem" przepływa przez twój ogród potok? wybacz ciekawośc ale tutaj każdy szczegół do mnie przemawia.....
    no i przyznam sie że "zasępiłam" kolibry.... to [rawie jak motyle więc beda otwierać mojego bloga, lubie zmiany więc pewnie co jakiś cza bedzie inny.... pozwalasz ?
    ten post dodał mi energii bo u mnie dziś mgła i siapi deszczyk.... a tu taka radocha :D
    serdeczności
    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bierz te kolibry na otwieranie Twojego bloga! Zygacze maja wyciete z blachy ptaszki, widzialam takie w jakims domu, starym, andyjskim i poprosilam rynniarza by mi tez takie wycial i wycial..a skoro moja slaboscia sa ptaki wiec sa ptaki nawet na zygaczach. Czasem na ptaku zygaczowym siada ptak prawdziwy i czuje cos w rodzaju szczescia!
      Troche zastanowil mnie potok pod dachem, ale chyba chodzi o podloge cementowa dobrze wypolerowana..takie podlogi robi sie tu czesto, sa tanie i chyba ladne. A strumyki... dwa przeplywaja mi na granicach mojej parceli, jeden niewielki , porosniety niezapominajkami, i drugi potezny zwany Leona czyli Lwica..ten bywa czasami grozny. caluje serdecznie

      Usuń
    2. aaa!!! zapomnialam, bedzie kolibrow duzo wiecej, bo przygotowuje wpis na temat ptakow w moim andyjskim ogrodzie. Bedziesz miala co wybierac.

      Usuń
  9. Oglądam z zapartym tchem, jak zreszta wiele poprzednich postów... Po prostu nie wiadomo co napisać, dla nas mieszkających w Polsce to jak raj na ziemi, coś niesamowicie przepięknego! Tego miejsca, widoków, roślin, ptaków, klimatu, zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, przyrody mozna zazdroscic..ale chyba tylko przyrody...ale dla mnie to bardzo duzo...sciskam serdecznie

      Usuń
  10. grażynko, nie ważne, że w raju trzeba pracować aby był rajem. cud po prostu, cud.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuje a potem ciesze sie ze pracowalam, bo milo sie patrzy na taka zielen i kwiaty....sciskam serdecznie

      Usuń
  11. Mamy to samo podejscie do chwastow i do roslin , ktore same decyduja w ktora strone chca rosnac. Niestety moj maz mysli calkowicie inaczej.....
    Moje ogrody mialy byc na Mazowszu, teraz je mam w Grecji, gdzie sytuacja ekonomiczna powalila nas na kolana i marzeniem ( jedynym ! ) jest praca, bo moze jutro nie bedzie na chleb, albo swiatlo.
    Ale mi sie napisalo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No napisalo Ci sie, bo kryzys ogarnia wszystko nawet pisanie...tutaj w Wenezueli mamy tez kryzys na calego, Ty masz jeszcze dzieci na utrzymaniu, ja na szczescie juz je wychowalam i poszly w swiat, doslownie, bo poza granice kraju a nawet kontynentu, i ciesze sie z tego, mimo, ze chcialabym je miec blisko. Ale gdyby byly tutaj, to bardzo bym sie martwila.A my... coz my...niewiele juz nam potrzeba. Jakos dajemy rade. Popatrz! ale mi sie napisalo! caluje Cie mocno

      Usuń
  12. Masz cudowne poranki i piękne widoki na wszystkie świata strony. Aż dziw, że chce Ci się jeszcze gdzieś wyjeżdżać z tak błogiego miejsca. Ale dusza wędrownika ma swoje prawa, długo nie pozwala cieszyć się jednym miejscem. Z tą różnicą, że myśl o powrocie w domowe strony nie musi wcale martwić. Ot zamieniasz jedno piękne miejsce na drugie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby to byl normalny kraj, to bym sie nie martwila, ale tutaj trudno jest przewidziec co przyniesie jutro, na cale szczescie jestem otoczona przyjaznymi mi ludzmi, wiec moge byc wzglednie spokojna. A miejsce rzeczywiscie bardzo mi sie podoba...ale ciagnie mnie ciagle w swiat, ciekawe .. jak dlugo bede mogla tak sobie wedrowac. Pozdrawiam Cie serdecznie

      Usuń
  13. Ciekawa jestem, ile czasu potrzebowałaby przyroda, żeby zawładnąć całkowicie tym miejscem, bo zdaję sobie sprawę, że obecny wygląd okupiony jest ciężką pracą; chciałabym, żebyś nie martwiła się o przyszłość, żebyś cieszyła się jak najdłużej tym miejscem, bo jest iście rajskie; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet sobie nie wyobrazasz jak szybko tutaj przyroda ogarnia we wladanie wszystko, co pozostaje bez opieki, kiedy wyjezdzam chlopak z sasiedztwa przycina trawe i jeszcze inny wyrywa chwasty...powiedzmy tak mniej wiecej te chwasty wyrywa, ale to mi pozwala doprowadzic ogrod w miare szybko.Tak jak napisalam wyzej , jestesmy otoczeni przyjaznymi ludzmi...Twoje zyczenia sa moimi zyczeniami, chcialabym nie miec zmartwien zwiazanych z przyszloscia...ale nie jestem sama na swiecie i to mnie napelnia spokojem. wiele serdecznosci dla Ciebie!!!

      Usuń
  14. Ależ masz tam pięknie, bujnie i kolorowo, wcale bym się stamtąd nie ruszała. O koliberkach na Twoich zdjęciach pisałam już nieraz, są cudowne, mieć takie widoki za oknem - marzenie :) Wcale się nie dziwię, że ogród wchodzi Ci do domu, tak bujnie wszystko rośnie i kwitnie, jest tam znakomity klimat dla roślin, u nas jest stanowczo za mało ciepła.
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez czasem tak mysle, ze nie nalezaloby sie stad ruszac...ale ciagnie do innej cywilizacji, tutaj czuje sie wspaniale w takim otoczeniu lub podobnym u moich kolezanek, ale reszta kraju przedstawia duzo do zyczenia, wiec ciagnie mnie na Nowy Swiat warszawski, na przyklad..wiec wyjezdzam a potem wracam i znowu wyjezdzam...poki moge. Sciskam serdecznie

      Usuń
  15. Ale świetna pogoda:) Umnie cięgle zimno i deszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda na ogol tutaj dopisuje...nawet kiedy pada deszcz to jest swietnie..bo zaraz potem wychodzi slonce. Zycze doskonalych ocen egzaminacyjnych.

      Usuń
  16. W takim ogrodzie czułabym się jak w raju. A robienie zdjęć kwiatom i ptakom zajmowałoby mi całe dni. Już samo oglądanie zdjęć z Twojego ogrodu zajmuje mi dużo czasu, bo każde kila razy oglądam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To robienie zdjec to rzeczywiscie jest nalog, czasem nie mam czasu na nic innego...cale szczescie, ze przyziemnymi sprawami typu zakupy, czasem gotowaniem zajmuje sie maz...pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Słów mi brakło. Więc tylko patrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez czasem tylko patrze..uwielbiam patrzec zreszta nie tylko na ogrod. sciskam serdecznie

      Usuń
  18. Grażynko, ależ narobiłam sobie zaległości na Twoim blogu, ale teraz z dużą przyjemnością je nadrabiam. Prześliczny ten rajski zakątek, którym mieszkasz. U mnie po wiosennych deszczach wszystko rośnie jak szalone, ale w Twoim ogrodzie to chyba rośliny rozrastają się w oczach. Napatrzeć się nie mogę na tą bujność. I te koliberki...ach.
    Moc serdeczności przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cie, rzeczywiscie dosc dlugo Cie nie bylo, i mnie tez nie bylo u Ciebie. Rosnie w oczach a szczegolnie zielsko, ktore tutaj jest bardzo agresywne. A koliberki sa przepiekne, to prawda. Sciskam serdecznie

      Usuń
  19. Piękny masz ten ogród Grażynko, u nas maj ale jakoś trochę inaczej może to z powodu braku kolibrów, lub tak wspaniałych Andów.
    Pozdrawiam gorąco Leszek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maj polski jest inny, inna zielen, inne zapachy ziemi, kwiatow, moze ptaszki spiewaja podobnie ale tez nie calkiem. Bardzo lubie wiosne w Polsce. Pozdrawiam Cie serdecznie Leszku ( Leszek mi brzmi milo w uszach bo moj starszy brat jest Leszkiem)...a jak spotkasz sie z Jutka to ja usciskaj ode mnie, choc my sobie te usciski przesylamy, to jeden uscisk wiecej przekazany przez brata nie zawadzi.

      Usuń
  20. Witaj Grażynko.
    2000m npm i takie piekne rośliny .To prawie nie mieści się w mojej głowie.Góry na Twoich zdjęciach są potężne ,sięgają do samego nieba a za raz obok piękny ,zielony, rozkwiecony, z kolorowymi koliberkami ogród.Jak zaczarowana kraina.
    Ja też zawsze lubiłam pracę w ogródku.Teraz nie mam swojego ale realizuję się w ogródku córki.Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jednak tropik i bliskosc rownika. Cieplej tutaj jest zdecydowanie, i wegetacja jest bujna nawet na okolo 3500mnpm. Ale musze Ci sie przyznac, ze nawet na moich 2000mnpm odczuwa sie brak tlenu, na poczatku, potem organizm sie przyzwyczaja. Dobrze,ze masz ogrodek corki i tam mozesz sie realizowac ogrodniczo. Buziak przesylam

      Usuń
    2. Olá amiga Grazyna!
      Mas que lugar maravilhoso esse onde habitas! A vegetação é luxuriante e as aves duma beleza invulgar. Para qualquer lado que olhes tens sempre a natureza por companhia. Parabéns pela casa e pelo bom gosto em tudo que te rodeia. Um abraço amigo.

      Usuń
  21. Aż mi odebrało mowę. Coś niezwykłego. Natura to arcydzieło. Jak na to patrzę to nasza polska przyroda jakoś tak mi zubożała w oczach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natura tworzy arcydziela!!! zgadzam, sie tutaj moze jest bardziej zachlanna i agresywna, a w Polsce spokojniej w przyrodzie, nie mniej rownie pieknie. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  22. Czyż nie tak powinien wyglądać raj na ziemi? Masz Grażynko duszę wędrowca ale dobrze mieć takie miejsce w którym można zatrzymać się na dłużej. Ten Twój ogródek to miejsce niezwykłe, trochę dzikie, kolorowe i pełne życia. W dodatku otoczone górami. Jest cudownie! Pozdrawiam Cię bardzo ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie, dobrze miec takie miejsce na ziemi...mam je w Andach, troche na koncu swiata ale jest! pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  23. un jardin que parece pintado, com colores llenos de vida , tonalidades de verdes increibles, una bella grama que parece una alfombra y provoca acostarse en ella y admirar cada rincon de este jardin.., cada flor, cada pedacito y rinconcito muy bien cuidado, muy bien pensado, y com un excelente buen gusto! digno de ti!
    todas las fotografias son bellas, pero mi favorita la primera! que belleza de arbol! y que divino tener esa vista todas las mañanas..!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Si y esta vez florecio como nunca! este jardin te espera..seria divino pasear con Andrea y Sofifofi por el, viendo todas las flores , maripositas y los pajaritos...beso hijita!

      Usuń
  24. Oj jak miło Cię zobaczyć Kochana:)))
    Wiesz gdybym to ja miała żyć w tym cudownym miejscu nie wiem jak bym sobie radziła z podejmowaniem decyzji co do dzielenia czasu między TU, TAM nie wspominając o pozostałych tak bliskich Twemu sercu miejscach:))
    Rozumiem, patrząc na te widoki skąd w Tobie tyle spokoju, serdeczności i ciepła. Ktoś obcujący w ten sposób z naturą jak TY po prostu nie może być inny:)))
    To jest mój sposób na wyrażenie zachwytu pięknem, które zechciałaś mi pokazać.
    Wielkie dzięki.
    Serdeczności i uściski Ci posyłam . Juta.

    OdpowiedzUsuń
  25. A o uścisk od brata,( ten od Ciebie) się upomnę:)))))

    OdpowiedzUsuń
  26. A upomnij sie, upomnij!!!! Ten Twoj zachwyt nad pieknem przyrody jest dla mnie bardzo przychylny za co Cie caluje mocno!!!
    W tej chwili tez jest mi jest jakos takos, ze niedlugo powinnam opuscic to miejsce, ktore juz doprowadzilam do jakiegos wygladu...ale z chwila, kiedy spakuje sie i wsiade do samochodu, jakos juz mi jest latwiej i wyruszam w swiat nie myslac specjalnie o tym co pozostawiam, Tym razem na dodatek czeka na mnie Zofifofi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Rajskie ogrody na wysokościach. Piękne i realistyczne zdjęcia. Aż chciałoby się tam choć przez chwilę być. A są tam dokuczliwe owady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy sa tutaj dokuczliwe owady? nie ma albo prawie nie ma. To jezeli chodzi a Andy, jestesmy na blisko 2000 mnpm, Na nizinach oczywiscie sa i komary i inne male muszki, ktore uprzykrzaja zycie. Tutaj , czasem gdzies okolo 16tej moga sie pojawic muszki zwane jejen (hehen) ale wystarczy sie ubrac z dlugim rekawem..w Polsce w lecie bywa duzo gorzej, jezeli chodzi o komary. W Caracas na wysokosci 1000mnpm komary bardzo uprzykrzaja zycie, poza tym moga roznosic zarazki denque, bardzo niebezpiecznej grypy. Pozdrawiam

      Usuń
  28. Jak masz pięknie w tym ogrodzie. Jak na polskie warunki tak egzotycznie. Własnie czytam poprzednie komentarze o robaczkach, których nie cierpię. poprzez obserwację twojego bloga zdobędę więcej informacji na temat Twojego miejsca do życia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj Grażynko.
    Nareszcie mogę napisać. Nie dziwię się Tobie ,że tak lubisz to miejsce.Twój ogródek to prawdziwy busz kwiatów i krzewów .To zaczarowane miejsce.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  30. De novo aqui para olhar as fotos tão lindase desejar-te muitas felicidades! Um abraço amigo.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mieszkasz w bajkowym ogrodzie i w pięknym miejscu. Kwiaty , kolibry i dom wśród tego. Pięknie:). Wracaj jednak do Polski jeśli dalej jest tam niezbyt bezpiecznie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mowę mi odejmuje z zachwytu po prostu. Ostatnio słyszałam informację w radiu ,że przeprowadzono badania na temat szczęśliwości ludzi na świecie i za najbardziej szczęśliwych uchodzą Ci z Ameryki Południowej. Zwrócono uwagę na to ,że niekoniecznie status społeczny czy zamożność decydują o szczęściu. W raju nie można być nieszczęśliwym po prostu.

    OdpowiedzUsuń