piątek, 11 kwietnia 2014

Hacjenda...hacienda




Hacjenda La Trinidad... obecnie jej tereny zostały wchłonięte przez  Caracas, jest jedną z najstarszych hacjend wenezuelskich,  gdzie kiedyś produkowano trzcinę cukrową, kakao, kawę i tytoń.  Jej początki sięgają  XVII  wieku. Została uznana za dziedzictwo narodu i spełnia rolę parku kulturowego, zarządzanego przez prywatną fundację, w jej zabudowaniach ,  tych dawniej mieszkalnych i tych używanych jako spichlerze, znajduje się księgarnia,  galeria, warsztat fotograficzny, sklep z wyrobami ludowymi i artystycznymi, kawiarnia, restauracja i nawet spa. 

Spędziliśmy tam popołudnie na rozmowach, spacerze i robieniu zdjęć.

 Hacienda  La Trinidad....hoy  sus terrenos  pertenecen  a Caracas....es considerada como una de las  mas antiguas de Venezuela,  aqui en antaño se producia caña de azucar, cacao, cafe y tabaco. Sus inicios datan del siglo XVII. Fue  declarada como patrimonio  de la nacion y cumple el papel del centro cultural manejado por una fundacion privada sin fines de lucro.  Sus edificaciones, los que sirvieron antiguamente como viviendas y los otros destinados a deposito,  fueron convertidos en   libreria,  galeria de arte y artesania  popular,  el taller fotografico, cafeteria, restaurante y un spa.

Hemos pasado alli una tarde en amena charla, caminando por sus alrededores y tomando fotos.



Pozostawiono surowe mury , dla mnie decyzja bardzo trafna..
Han dejado los muros crudos de ladrillos, me parece una decision acertada..


To pnącze zachwyciło nas, zapytaliśmy jak się nazywa...podobno zapatillas de la reina (thunbergia mysorensis), czyli pantofelki królowej, muszę poszukać je u ogrodników i zawieźć do domu w Andach.
Esta mata trepadora nos encanto, preguntamos por su nombre, se llama "zapatillas de la reina" (thunbergia mysorensis), la buscare  en los viveros  quisiera tenerla en la casa de Los Andes.




Sklep z wyrobami z kakao wenezuelskiego, jednego z najlepszych na świecie..można tutaj kupić przede  wszystkim czekolady różnego gatunku. 
Una tiendita de los productos del cacao venezolano considerado el mejor del mundo....se puede adquirir unas especialidades en base de el, especialmente ricas variedades del chocolate,


Galeria i sklep w przedmiotami artystycznymi , ludowymi i nie tylko...wszystko bardzo pieczołowicie dobrane i zaprezentowane
Galeria y tienda con los objetos artisticos ...todo escogido con gran conocimiento de arte  y muy bien dispuesto  en el espacio.




Kawiarnia
Cafeteria


spa
el spa


stara kolonialna hacjenda
Una vieja hacienda colonial


W takim otoczeniu czują się dobrze  dzieci, wnuczka mojej koleżanki ubrała się bardzo starannie,  dobrała sukienkę do wachlarza..wszystko w groszki
En este ambiente los niños se sienten de maravilla, la nieta de mi amiga se vistio muy cuidadosamente, inspirandose en abanico de punticos...



i kotom też tutaj nieźle
Los gatos tambien se sienten aqui muy bien


Widoki na Gran Caracas, w tle Naiguata o 2765 mnpm
 Panorama de la ciudad de Caracas, en el fondo el Pico de Naiguata de 2765 msnm

a obok..hm...obok...domek marzenie...oglądam go od wielu lat, zdjęcia zrobione pod popołudniowe słońce, lubię takie efekty świetlne.
Y al lado de la hacienda una casita  de mis sueños...la observo desde hace mucho tiempo. Estas fotos las hice a contraluz...me encanta el efecto que en ellas se producen.


Jeżdziliśmy tutaj na rowerach, nawet kiedyś wdrapałam się na mur żeby niegrzecznie zaglądnać do środka. Hace unos años hemos tomado esta ruta en nuestras excursiones en la bicicleta, una vez hasta trepe  el muro para ver lo de adentro


Jest to dom sławnego rzeźbiarza Cornelisa Zitmana , Holendra i Wenezuelczyka, urodził się w Leiden w Holandii (1926 r) i w 1947 roku  uciekając przed służbą wojskową, wyemigrował do Wenezueli, był przeciwnikiem polityki holenderskiej w Indonezji. Mimo, że skończył  studia plastyczne w Hadze,  w Wenezueli pracował jako kreślarz.  Już  w 1951 roku otrzymał nagrodę państwową w kategorii rzeźbiarskiej, zaproponowano mu pracę  na Uniwersytecie Centralnym ..i odtąd jego kariera jako rzeźbiarza, rysownika i malarza rozwija się bardzo szybko, zyskuje rozgłos światowy obfitujący w wiele ważnych nagród. Jego rzeźbiarskie postacie odtwarzają wiernie a czasem z przesadą sylwetki i rysy wenezuelskich Indian. Został odznaczony przez królowa holenderską orderem Lwa Niderlandzkiego w 2005 roku..

La casa es la morada de un famoso escultor Cornelis Zitman, holandes y venezolano, nacio en Leiden en Holanda en el año 1926  y en 1947 huyendo del servicio militar porque en estaba de acuerdo con la politica de su pais en Indonesia, llega  a Venezuela. Aun cuando ya ha terminado en ese entonces  los estudios de arte en La Haya,  en Venezuela comenza trabajar como dibujante tecnico. En 1951 recibio el premio nacional de escultura, y le han propuesto el trabajo en la Universidad Central de Caracas..desde este momento su fama como escultor, dibujante, pintor crece rapidamente, llega  a ser reconocido en el mundo y recibe importantes premios en el campo del  arte. Sus esculturas muestran los rasgos y caracteristicas de los indigenas venezolanos  los cuales esculpe a veces en forma exagerada.  La Reina de Holanda lo condecoro con la Orden le Leon Holandes en 2005.


Czyżby pan Zitman namalował rowerki na pamiątkę naszego pedałowania obok? zrobił to cudnie, bo stworzył wrażenie trojwymiarowości z mistrzostwem...

Hmm...sera que señor Zitman dibujo estas bicicletas en honor nuestro, para recordar nuestras excursiones por el  camino al lado de su casa...lo cierto es que la impresion de la tridimensionalidad  es lograda en forma sorprendente.



Czakalaka  rdzaworzytna...upodobała sobie kwiatki araguaneyowego drzewa narodowego Wenezueli.

La guacharaca se monto sobre araguaney, el arbol nacional de Venezuela.



nie tylko są piękne ale musza być bardzo smaczne
Sus flores no solo son bellas,  deben estar muy sabrosas.





oj...żegnaj smaczny kąsku!
uy... se cayo sin darle un mordisquito!



i nie mogło zabraknąć koliberków...
No puede faltar a los colibri..



pozdrawiam
saludos

40 komentarzy:

  1. Jakie przyjemne miejsce! Roslinnosc w Wenezueli jest przepiekna.Dziekuje Ci,Grazyna,ze sie dzielisz tym co cieszy Twoje oczy. Pozdawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyroda w Wenezueli jest rzeczywiscie zachwycajaca, i to mnie tutaj trzyma. No nie tylko...pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Rowerki na murze namalowane przez pana Zitmana są śliczne. Może i ja takie sobie namaluję na garażu...
    Ja również pisałam o hacjendzie, ale meksykańskiej Hernana Corteza także z dawną cukrownią...
    Hacjendy zawsze pobudzają moją wyobraźnie
    Zdjęcia jak zawsze znakomite !
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te rowerki narysowane w tak prosty sposob robia duze wrazenie...wroce do Twojej hacjendy Corteza...Hacjendy to miejsca , naprawde urokliwe. Buziak!

      Usuń
  3. Nie zdążyłam do Parku, ale zaraz sobie to nadrobię:))
    Popatrz Kochana jaki zbieg okoliczności.Wszak i ja spichlerze podziwiałam. Co prawda tylko w Gdańsku................:)
    Te pnącza są przepiękne. Ich kwiatostan przypomina mi troszkę naszą "lwią paszczę".
    Hacjenda zwłaszcza z tą śliczną groszkową panieneczką urocza.
    Czakalaka, przy tych maleńkich koliberkach to kolos.
    Tych wspaniale namalowanych rowerów przez Mistrza nie wysilam się nawet wychwalać.Po prostu brak mi odpowiednich słów do zachwytów.
    No i jak zwykle widoki zapierają dech. I te cudowne zdjęcia.
    Serdeczności i uścisków całe moce posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zitman to Mistrz, masz racje...Spichlerz !! Az w Gdansku!!! zazdroszcze...mocno caluje

      Usuń
  4. Me encanta, te quedo muy lindo. Tus reportajes son unicos. Besos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias Greta , los tuyos , de pajaros tambien. Beso

      Usuń
  5. Preciosas. ¡ Cuanto me gustan ! Besitos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias Teresa! seguire ensenando a Venezuela preciosa....la otra la escondo. Besitos

      Usuń
  6. Piękne miejsce, najciekawsze dziś zdjęcie to to przedstawiające rowery namalowane na murze, musieliśmy się chwile zastanowić aby stwierdzić że to trik malarza i t/z malarstwo iluzjonistyczne : )))
    Pozdrawiamy : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka mistrzowskicn machniec na murze a ciagle na nie patrze i zachwycam sie. Kocham Zitmana od zawsze..mieszka ooczony swoimi dzielami -figurami naturalnych wielkosci..tak jak sie przyznalam, kiedys wdrapalam sie na mur i zgladnelam...pieknie tam!!! sciskam serdecznie

      Usuń
  7. Piekne miejsce i z historia, lubie takie. I te kwiaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez takie lubie, w Wenezueli mogloby byc takich miejsc duzo wiecej...ale jeszcze nie przywiazuje sie do tego duzej wagi a szkoda. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Wspaniale się ogląda i czyta, a potem... jakaś niesprecyzowana tęsknota. Za słońcem, wiatrem, kolibrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki stan tesknoty motywuje...ale pamietaj ,ze kolibry tylko mozna podziwaic na kontynencie amerykanskim wiec zapraszam...sciskam serdecznie

      Usuń
  9. Dziekuję bardzo za informacj odnośnie thunbergia . Widziałam to pnącze na Maderze w Ogrodzie Botanicznym. Rosło na pergoli. Wyglądało to tak jakby na przechodzących spadał brązowo-złoty deszcz. Naprawdę niesamowite wrażenie robi. Ciekawe czy w polskim klimacie miałaby szanse. Pewnie nie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez jestem ciekawa, moze by przezimowalo, otulane na zime...klematisy tez wygladaja delikatnie i wytrzymuja niskie temperatury. JA mam jeszcze thunbergie grandiflora , ktora jest pnaczem o niebieskich duzych kwiatach, uwielbiaja ja koliberki...rozrasta sie w sposob zastraszajacy. pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Chciałbym się tam teraz znaleźć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze nie teraz ale kiedys?
      pozdrawiam

      Usuń
  11. Chętnie odwiedziłbym sklep z czekoladą, kawiarnię, ale spa już niekoniecznie. Piękne zdjęcia. Tak dużo na nich mocnych kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez spa niekoniecznie...a w kawiarni napilam sie kawy i zjadlam bardzo dobre ciasteczko...obok usiadl pan zajmujacy sie sztuka i rozmowa byla bardzo interesujaca...lubie takie klimaty. pozdrawiam

      Usuń
  12. Uroczy jest ten domek rzeźbiarza, miejsce prawie magiczne otulone kaskadą kwiatów. Sama chętnie zajrzałabym do środka. Cudowne zdjęcia!
    Przesyłam serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce magiczne zdecydowanie, wewnatrz domu malo scian, przestrzenia otwarte na ogrod, i mnostwo jego rzezb...miedzy innymi duza czarna kobieta wylegujaca sie w hamaku...piekne miejsce, przesylam serdecznosci

      Usuń
  13. Każdy Twój post pozwala mi odkryć i poznać cząstkę Wenezueli. Jej historię i dzień współczesny. Jestem oczarowany pięknem tego kraju i cieszę się, że trafiłem na Twojego bloga.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie,ze przyblizam moja Wenezuele. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Dzięki Tobie poznajemy znów coś nowego. Bardzo ciekawe miejsce z interesującą historią. Te narysowane rowery wyglądają jak prawdziwe, łatwo można się pomylić. Jak zwykle przepiękna roślinność i ptaszków nie mogło zabraknąć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaszkow nigdy za wiele, bedzie duzo wiecej...tylko nie daje rady z taka iloscia ich zdjec, ktore czekaja w komputerze...sciskam serdecznie

      Usuń
  15. J'ai connu ton blog grâce à Rick Forrestal et je suis content de la découverte. Il est très intéressant et les photos sont magnifiques.
    Belle semaine à toi.
    Bravo

    Amitiés depuis la France,

    Roger

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Welcome to my blog! I am very happy to see your message...nice to meet you Roger!

      Usuń
  16. Witaj Grażynko.
    Następny piękny kawałek świata pokazałaś nam.Kwiaty pantofelka królewskiego niezwykłe,
    a rowery na domu rzeźbiarza jak prawdziwe.Tylko podejść , usiąść i pojechać.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te rowerki jakby czekaly na Wasza grupe rowerowa....pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Widoki i cały klimat tych pięknych miejsc zatyka dech w piersiach. Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieram te miejsca , bo lubie pokazywac co ladne w Wenezueli,,,pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  18. Ach, jak ja lubię takie ludowości, ceramikę, plecionki, gobelinki ...czy ktoś zachwycał się już rowerami? a pnącza przecudne, przemyć do Polski nasiona, może uda się zachować ich piękno przez jeden sezon, jak i inne thunbergie; serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez Mario, ludowosci to moja wielka slabosc...mysle,ze przez jeden sezon ta thunbergia niewiele by wyrosla...potrzebuje wiecej czasu. Moja ma juz okolo trzy miesiace , a u ogrodnika pewnie juz byla dosc dlugo, teraz wypuszcze kilka nowych lisci i jest jeszcze bardzo niewielka,..ale jak sie zalapie to potem trzeba bedzie ja opanowywac nozyczkami. pozdrawiam cieplo

      Usuń
  19. Grażynko, jeszcze trochę odwiedzin na Twoim blogu a sprzedam wszystko i pojadę w świat:))) Tyle cudownych rzeczy pokazujesz,a moja dusz geografa wyrywa się i pognałaby zobaczyć to wszystko na własne oczy. Hacjenda to na zewnątrz prawdziwa piękność, a w środku cudowności same. Ja też kocham ludowość. Kiedy jestem gdzieś w podroży uwielbiam oglądać wytwory ludowe. Ten domek ma też wyjątkowy i niepowtarzalny klimat. Idę teraz zainspirowana pobuszować w internecie za panem rzeźbiarzem, bo sztuka to moja druga pasja:) Wszak jestem też plastykiem. Dziękuję Ci za Twoje piękne i interesujące wpisy. Pozdrawiam cieplutko życząc radosnego świętowania. Ania

    OdpowiedzUsuń
  20. Olá Amiga!
    Fico sempre encantada com a tua reportagem tão completa. As fotos são surpreendentes e permitem que viajemos também através da fauna ,da flora e do artesanato tão rico e colorido desse país maravilhoso. Um abraço e uma doce Páscoa!

    OdpowiedzUsuń
  21. Je suis passé à nouveau sur ton blog, tellement riche qu'il mérite que l'on s'y attarde, que l'on y revient comme dans une maison amie. J'en repars, une fois de plus, émerveillé et enchanté. Merci pour tout.

    Roger

    OdpowiedzUsuń
  22. un sitio tan historico e ahora lleno de vida y tan cerquita de la casa, que bueno!, me encanto la galeria de arte..,creo que quiero una de las carteras...esa primerita azul turquesa con anaranjado, para mis dias de verano..: debe quedarme muy bonita!! jajaj! buen la artesania venezolana toda ella a mi me encanta! veo que tengo muchos sitios que visitar y todos cerca de la casa! algun dia los visitare...! mi foto favorita: el muro amarrillo lleno de bicicletas! muy original

    OdpowiedzUsuń