wtorek, 22 marca 2016

Piąty dzień na Malcie...El quinto dia en Malta

Piąty dzień, rano...moje łóżko jest przy oknie i widzę  takie chmurzyska  nad Qawrą,  widzę je odsłaniając firanę. Sztorm na morzu, wietrzysko nad wyspą. Ale komu w drogę temu czas. Po śniadaniu, obfitym jak zwykle, ubieramy się adekwatnie, sweterki a na nie sztormiaki, no może to Arte założyła sztormiak, ona jest rasową żeglarką, ja zakładam coś w tym stylu. Wychodzimy dokumentnie opakowane, kapiszony założone mocno zaciągnięte na twarze...wiatr nami pomiata. W pewnym momencie musimy przejść przez ulicę, ulicę która zaczyna się morzem i kończy też morzem...czyli przeciąg w niej zapanował  sztormowy,  czuję , że nie utrzymuję się w pionie, wpadam w niejaką panikę, chwieję się jak trzcina na wietrze, czuję ze nie dam rady, łapię się więc słupa  na chodniku, i kurczowo się go trzymam jedyną możliwą ręką  czyli lewą. i podejmuję dramatyczną decyzję! wracam do hotelu, a Arteńce życzę wspaniałego dnia. 
 Ale nie z Arte takie wykręty!
 " spróbujemy przejść przez ulicę, miedzy domami będzie łatwiej"
łapie mnie i ciągnie, z dwiema osobami trudniej robi się wietrzysku,  przechodzimy... kątem oka widzę młodą dziewczynę na szpilkach trzymająca się drzwi sklepowych, a więc nie tylko ja...a jestem trochę starsza! między domami łatwiej więc zaczynam się wahać.Arte wyczuwa moje niezdecydowanie i wypala...
"Tam gdzie jedziemy wiatr wiać będzie pod innym kątem...będzie łatwiej..."
w końcu jest żeglarką, wie co mówi. wchodzę grzecznie do autobusu Malta Public Transportu.
Jedziemy do mekki maltańskiej turystyki...Sliemy i St. Julian's.

Quinto dia por la mañana...mi cama esta al lado de la ventana, veo unos nubarrones sobre Qawra, las detallo abriendo la cortina...la tempestad en el mar, ventarron sobre la isla. Pero ya es tiempo para salir. Despues de desayuno, nos vestimos adecuadamente, los sueters y las chaquetas contra el viento, Arte tiene una,  propia para este tipo de clima, de marinera, yo puse una no tan profesional pero mas o menos en este estilo. Salimos del hotel, bien cubiertas, inclusive con las capuchas en las cabezas...el viento dificultaba el paso, en un momento tenemos que cruzar la calle que atraviesa la ciudad desde una orilla del mar a la otra, la corriente del aire en el cruce fue imponente, no puedo pasar, de repente siento que el viento me lleva, me agarro del poste con la unica mano que puedo o sea con la mano izquierda...y ni me atrevo despegar de el...de repente me doy cuenta que no tiene sentido asi caminar y digo...
yo regreso al hotel ...Arte te deseo buen dia..!

Pero Arte no es tan facil de convencer.
Asi que tratamos pasar la calle agarraditas las dos, despues entre los edificios sera mas facil.Me agarra y me lleva , al viento le es dificil con dos personas a la vez..  .cruzamos la calle, de reojo veo una joven muchacha en zapatos de tacones altos agarrandose de la puerta de una tienda. pense, que ella mas joven tampoco pudo, entramos entre  las casas, es mas facil, estoy repensando la decision de regresar, lo nota Artenka y dice...
"donde vamos el viento soplara bajo otro angulo, a lo mejor sera menos dificil".

pense..es marinera sabe lo que dice, asi que entro obedientemente al autobos de Malta Public Transport.
Nos dirigimos a Sliema y St. Julian's





Ale najpierw po drodze wysiadamy w Moscie, tutaj trzeba zobaczyć  niezwykłą światynię, o trzeciej lub czwartej co do wielkości  niczym nie podpartej kopule  na świecie  ...po Bazylice św. Piotra w Watykanie,  Hagia Sophia w Stambule następne miejsca  należą do Malty,  jest to albo kościół w Moscie albo świątynia na wyspie Gozo. trwaja spory  na ten temat. Mnie zadziwił fakt, że w tak małej parafii wybudowano tak niezwykła budowlę , budowano ją blisko 30 lat, bo główną siłą roboczą byli tamtejsi mieszkancy-ochotnicy...
Pero antes , por el camino bajamos del autobus en Mosta, aqui es obligatoria  la visita  a un templo extraordinario, tercero o cuarto del mundo en tamaño de la cupula sin apoyo...despues de la Basilica de San Pedro en Roma y Hagia Sophia en Istambul..tercer y  cuarto lugar pertenece a Malta, la disputan Mosta y una iglesia en Gozo. A mi me sorprendio el hecho, que en tan pequeña ciudad se pudo construir una iglesia de estas caracteristicas, su construccion duro casi 30 años,  tantos años necesitaban los pobladores  para construirla como voluntarios.




Jeszcze jedna historia jest zwiazana z tym miejscem, w czasie drugiej wojny światowej,, w 1942 roku 100 kilowa bomba zrzucona przez samoloty niemieckie przebiła kopułę , upadła na posadzkę światyni gdzie czekało na mszę 300 wiernych i nie wybuchła. Nikomu nic się nie stało. Uważa się ten fakt za oczywisty cud a replikę bomby można sobie pooglądać w specjalnym pomieszczeniu we wnętrzu kościoła.
La iglesia es famosa por otro acontecimiento, durante segunda guerra mundial,  en el año 1942 la aviacion alemana bombardeo a Mosta, una bomba de 100 kg atraveso la cupula, cayo sobre el piso, en el momento cuando unas 300 personas aguardaban la misa...la bomba no exploto, a nadie le paso nada, solo en el techo quedo una perforacion , los malteses consideran este hecho como un indiscutible milagro. De recuerdo en un lugar de la iglesia fue puesta  una fiel replica de la bomba .







dojeżdżamy do Sliemy, tutaj nie ma zabytków, muzeów, tutaj panuje raczej nowoczesna zabudowa i cała infrastruktura potrzebna dla  miłego funkcjonowania turystyki i handlu...tutaj są hotele, restauracje, kawiarnie sklepy, bulwary spacerowe, miejsca do plażowania.

Hemos llegado a Sliema, es un lugar no para visitar  museos o lugares  historicos, aqui prevalecen construcciones modernas y la infrastructura destinada al turismo y comercio...aqui hay mucho hoteles restoranes, cafes, bulevares a la orilla del mar y playas.






Idziemy nadmorską promenadą w stronę Fortu Tigne, po przeciwnej stronie zatoki piękne widoki na starą Vallettę.
Caminamos  por la promenade en direccion a Fuerte Tigne, todo el tiempo nos acompaña una hermosa vista hacia la Vieja Velletta.






Ciekawy ogród z roślinami nie wymagającymi obfitego podlewania , Na Malcie 55% wody uzyskuje się z odsalania wody morskiej, które to  jest bardzo drogą procedurą.
Interesante jardin con las plantas de poco riego,  Malta dispone de poca agua, 55% de agua potable se obtiene de desalinizacion del agua de mar, una tecnologia bastante costosa.






Fort św. Elma
Fuerte de San Elmo



Wchodzimy w nowoczesne i luksusowe zabudowania  Fortu Tigne i skręcamy wybrzeżem do drugiej miejscowości turystycznej  St. Julian's.
Entramos a la parte lujosa y moderna del Fuerte Tigne, cruzamos por la costa hacia otro poblado ..St. Julian's


Morze bylo pięknie wzburzone, więc uparłyśmy się uchwycić fotograficznie spektakl rozbijania się pienistych fal o skalne wybrzeże.
El mar esta picado, quedamos un rato largo para memorizar fotograficamente su bravura .









Wiatr dalej był porywisty, ale można było to jakoś przeżyć...dalej chodziłyśmy zapakowane w sztormiaki, z kapiszonem na głowach, Arte wymyśliła, że dobrze by było zrobić sobie pamiątkowe zdęcia..
El viento seguia fuerte, pero se pudo caminar  envueltas en nuestras chaquetas y con las cabezas bien cubiertas  con capuchas . Arte propuso tomarnos fotos de recuerdo y asi lo hicimos!







Idąc dalej natrafiłyśmy na koci park
Asi caminando llegamos al parque de los gatos.



kociaczki miały tam wszystko co potrzeba do kociego szcześcia.
Los gaticos tienen  todo lo que necesitan los gatos para vivir felices.









Podusie, miękkie ręczniczki, domki, jedzonko, wodę..słonko do wygrzewania się.
Las almohadas, suaves y limpias cobijitas, casitas, comida, agua y hasta el sol para tomar calor.






nagle parkiem przeszła taka para, oooo! jak bardzo mi sie spodobała! dobrze po piećdziesiątce i o pięknych bardzo obliczach.
De repente paso una pareja ..Oooo! como me encanto su apariencia! no jovenes, bien pasadas los cinquenta con una bellisima vestimienta  y lindas caras!


Koci park z ptasim muralem.
El parque fue de los gatos pero el  mural lleno de pajaros.




Trochę dalej zwróciła naszą uwagę sesja fotograficzna dość oryginalna.
Un poco mas alla tuvo lugar una sesion fotografica bastante original.


pan ustawiał psinę, noga miała być z jakiś przyczyn w takiej a nie innej pozycji
El señor indicaba a su perro cual pose es la mas favorecedora..


i psina uznała, że to dobry pomysł
y el perro parecia estar de acuerdo con la vision del fotografo.




Dwie lampy jedna ma tysiące małych zaróweczek!
Dos lamparas, una de miles de bombillitos!


jeszcze jedna kolatka
y una aldaba mas.


Mobilny sklep uliczny, widziałyśmy dużo takich sklepowych rozwiązan, szczególnie tak sprzedaje się  warzywa i owoce

En Malta se ve mucho de estas  tiendas moviles, especialmente las que venden  verduras y frutas.


Kłódki zamknięte na zawsze zapewniające miłość na całe życie
Los candados cerrados para siempre, aseguran amor para toda la vida.


Love , love  specjalnie na  te kłódki.
Love, love...un lugar especial para los candados de amor.




Zapaliły się latarnie, niedługo zapadnie zmierzch, czas wracać do hotelu...do Qawry, 
Las lamparas de la calle prendieron, llegaba la noche, tiempo para regresar al hotel...regresar a Qawra!



pozdrawiam y saludos

54 komentarze:

  1. Ale historia z tą bombą! Koci park w tamtym klimacie to świetne rozwiązanie, podobne klimaty są w Rzymie... Sesja z psem nadzwyczajna, w końcu pozował podwójnie, bo patrzy w Wasz obiektyw :-)
    Trochę zazdroszczę tego sztormu, to musiało być super tak trzymać się latarni, ja lubię takie klimaty!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak koci park w takim klimacie i wlasciwa
      opieka to bardzo dobre rozwiazanie dla ulicznych kotow, wygladaly zadowolone, dobrze odzywione, czysciutkie, zdrowe...ludzie je glaszcza...
      To trzymanie sie latarni bylo bardzo komiczne. Pozdrawiam serdecznie!!

      Usuń
    2. Dobrze, że latarni nie zwiało:)

      Usuń
  2. No nie wiem czy bym poszła gdyby wiał taki silny wiatr. Moje 50 kg chyba by nie dało rady :). Ciesze się jednak, że Wy dałyście radę. Widziałam przepiękną świątynie, fale morsie rozbijające się o brzeg ( co uwielbiam) i koci park. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda bylo dnia, wiec w koncu sie zdecydowalam na dalsza wedrowke...a Arte miala racje , tam gdzie pojechalysmy bylo troche znosniej...fale byly piekne, tez lubie takie widoki..sciskam Cie serdecznie

      Usuń
    2. A nie ?:) Przecież w Sliemie był mniejszy wiatr:)

      Usuń
    3. Ale napisalas "zawsze"

      Usuń
  3. No to na koniec wiatr ustał. Przepiękne zdjęcia zrobiłaś, a morze rozbijające się o skały rozbrajające jak i wylegujące się koty. Dwie lampy też bardzo mi się spodobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie ustal, a ja moglam spokojnie wykorzystac dzień na dalsze łażenie.
      Dziekuje i pozdrawiam cieplo bardzo!

      Usuń
  4. Fantastyczna ta wielka bryza, mogłabym taką ruchomą wodę fotografować godzinami, to samo mam z fontannami.
    Nasz klimat nie bardzo nadaje się do zakładania kocich parków, a szkoda bo może to byłby sposób na zmianę postrzegania tych zwierząt, sporo ludzi w Polsce ma jeszcze do nich negatywny stosunek.
    Fajny ten ptasi mural :) Jeśli chodzi o ptaki to obserwowałam dzisiaj takie jedne. Na pewno były to pustułki dwie albo trzy i coś krukowatego. Wyglądało jakby walczyły ze sobą. Pustułki wydawały charakterystyczne dźwięki, po prostu darły się prawie bez przerwy. Działo się to na szczycie 11 piętrowego bloku, więc nie mogłam dostrzec szczegółów. Jak bym miała aparat to mogłabym je ściągnąć zoomem, ale nie miałam.
    Pies wyjątkowo cierpliwy, pewnie przyzwyczajony do podobnych ekscesów swojego pana, a pan esteta. Ja osobiście wolę naturalne zachowania niż pozowane :)
    Podoba mi się roślinność w takim surowym otoczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stalysmy na brzegu i pstrykalysmy jak szalone...
      Pustulki!! w Polsce nigdy nie widzialam, w Wenezueli tez sobie zyja i sa bardzo podobne do tych europejskich, nazywaja sie Falcon Primito.
      Piesek byl bardzo spokojny i zachowywal sie z godnoscia, a pan pstrykal i pstrykal.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Pustułek jest trochę we Wrocławiu. Gosianka obserwowała je kiedyś leżąc w szpitalu. Zaraz potem znalazłam je na zabytkowej wieży ciśnień, na przeciwko obecnego Hydropolis, miały tam gniazdo. Wtedy też polowały nad moim domem, mam ich zdjęcia siedzących na antenie na dachu domu naprzeciwko. Te o których dzisiaj pisałam gnieżdżą się na blokowisku daleko ode mnie, jesienią widziałam je pierwszy raz.
      Odpozdrawiam oczywiście też serdecznie :)

      Usuń
  5. No, pięknie:) Szczególnie zdjęcia rozbryzgujących się na brzegu fal wyszły niesamowicie:) A opowieść o wietrze niemalże oddaje ówczesną rzeczywistość:) Dobrze, że dałaś się jednak namówić na dalsze wędrowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dalam sie namowic ale zbyt wielkiego oporu tym nmowom nie stawialam, zreszta przewloklas mnie przez te przrciągi i juz powrotu nie bylo.
      Obwieszczam Ci z niejakim triumfem, ze wszelkie rynsztunki, zbroje i temblaki wyrzucilam i macham sobie reke dosyc swobodnie! a Tobie dziekuje za znoszenie mnie i pomoc w moim inwalidztwie.

      Usuń
    2. Oooo, jaka radosna nowina:) To się cieszę, że rękę masz już wyswobodzoną z tej zbroi. Dziękować nie trzeba - może kiedyś i ja (odpukać w niemalowane jaworowe drewno) będę w potrzebie. Teraz proszę o usilną rehabilitację, aby ręka nabrała odpowiedniej sprawności do robienia fotografii:)

      Usuń
    3. Dzisiaj jest pierwwza rehabilitacja...ale widze ,ze codziennie mam wieksza sprawnosc w tej rece, juz wiesz co mi w glowie swita...ja sama, ja sama!...ale sie poducze troche jak to robic!

      Usuń
    4. Jakby co - trzymam kciuki za Twoją samodzielność:)

      Usuń
    5. Moja samodzielnosc pozwoli mi na zaoszczedzenie pieniedzy...na nastepna podroz!!!!!!

      Usuń
    6. I bardzo dobrze:) Ale proszę o dokładne słuchanie instrukcji i wykonywanie poleceń:)

      Usuń
  6. Z przyjemnością poogladałam zdjęcia, z dreszczem emocji przeczytałam opis siły wiatru miotającego Wami, ale najbardziej wzruszyło mnie, czy też zachwyciło, że możecie na sobie z Arteńką polegać - wspierać sie, zachęcać, podtrzymywać, napędzać, zaciekawiać, inspirować, dzielić spostrzeżeniami, rozwijać swe pasje.Piekna przyjaźń.
    Dziewczyny!Pozdrawiam Was obie bardzo serdecznie!:-)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, miło się czyta takie słowa:) Dziękuję serdecznie:)

      Usuń
    2. Ja tez dziekuje...Olu zawsze masz piekne slowa na ustach...piekne! buziak!

      Usuń
  7. A czy Ty zawsze musisz lepiej wyglądać na zdjęciach?:) (mam na myśli te dwie fotografie zamieszczone powyżej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej!!! a ktora to jestem ja? bede musiala sie przypatrzec...mowisz ,ze ta lepiej wygladajaca? a ktora to? rechocze jak goopia i obudze pana P.

      Usuń
    2. Przypatrz się, przypatrz (zamiast rechotać:) - ja rozpoznaję bezbłędnie:)

      Usuń
    3. Jestes pewna? chyba ,ze Twoj slawny sztormiak Cie zdradza, ale on byl czerwony! czy widzisz te czerwien? ja nie...

      Usuń
    4. No przecież mówię, że ta lepiej wyglądająca to Ty:)

      Usuń
  8. Ech, podróże, podróże, podróże, czas wielkiej przygody...
    Zdjęcia jak zawsze rozbudzają wyobraźnię, tym bardziej, że poprzedziłaś je opisem pogody, zmagania z wiatrem. Podoba mi się bardzo zdjęcie z dwoma małymi cieniami...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, podroze, podroze, podroze! to jest to co najbardziej lubie robic...a jeszcze kiedy w towarzystwie osoby, ktora tez jest entuzjastka deptania po nieznanych sciezkach...to jest swietnie! pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Estoy de acuerdo, lindo viaje en buena compania! besito

      Usuń
  10. Wspaniałe zdjęcia!! ! ! ! ! - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez pozdrawiam ze stron mego bloga!

      Usuń
  11. Piąty dzień na Malcie... Mam prośbę - nie kończ na szóstym:) Wymyśl coś, cokolwiek jeszcze. Fajnie się to czyta, wspomina, przedłuża....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleś wymyśliła...pisze szósta wydawalo mi sie, ze ostatnia...

      Usuń
  12. É Páscoa! Cristo está vivo, o túmulo está vazio, Ele ressuscitou!!! A mais bela festa dos Cristãos.
    Crentes no Amor de Deus Pai que nos deu seu Filho Jesus Cristo que permanece conosco pela força do
    Espírito Santos, seguimos nossa caminhada na construção de um mundo mais justo, fraterno, humano,
    harmonioso e de doação.
    Todos somos promotores da Paz!
    Feliz, Santa e Abençoada Páscoa.
    Um doce abraço, Marie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Feliz Semana Santa para ti Marie. Beijinhos

      Usuń
  13. Cudowna kopuła świątyni! Dosłownie:) Koci park robi wrażenie. I te fale...
    Utwiedzam się w przekonaniu, że Malta jest piękna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopula zdumiewajaca, ja sobie na dodatek wyobrazilam jak ci ochotnicy amatorzy to cudo budowali, z determinacja przez 30 lat. Cudowna, bo cudowna, nie zawalila sie mimo tej 100 kilowej bomby. Malta jest fajna...powiedzialabym tak, dobrze tam sie turysci czuja, i jest mnostwo rzeczy do zwiedzenia. A w lecie, wiadomo plaze..dla dzieci podobno, nie bylysmy, sliczna wioska Popeye...sciskam i Wesolych Swiat!!

      Usuń
  14. Piękna i interesująca jest Malta pokazana przez Ciebie.

    Z okazji Świąt życzę Ci dużo radości i... słabych wiatrów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te wiatry jak sie okazalo, byly niezla zabawa, i teraz mamy duzo milych wspomnien! Wesolych Swiat!

      Usuń
  15. No to przestałam nareszcie WAM tak bardzo zazdrościć:) A to z powodu tego wiatru.
    Ale gdy zobaczyłam te zdjęcia świątyni i pozostałe to widać jak warto było powalczyć z tą wichurą. No i te fotki spienionych fal. Cudowne.
    Na wspólnym zdjęciu pamiątkowym OBIE prezentujecie się wspaniale. Tak więc ARTeńka ma niesłuszne pretensje:)))
    Dzięki za życzenia świąteczne.
    Przyjmij je również ode mnie dla Ciebie i Pabla. Zdrowych Pogodnych Wspaniałych Świąt WAM życzę z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutko dziekuje...wiatry okazaly sie calkiem mila przygoda, o ktorej ciagle opowiadamy...dzieki za zyczenia Tobie tez wszystkiego najlepszego!

      Usuń
  16. Grażynko życzę Ci zdrowych i pogodnych Świąt:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich samych Swiat zycze Tobie a po swietach rownie pieknych dni!

      Usuń
  17. Widzę, że warto było do Cię wpaść. Piękne kadry, piękne historie.

    Wspaniałych Świąt, najwspanialszych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki ,ze wpadlas, i spedzaj czas swiateczny rodzinnie i pieknie!

      Usuń
  18. Z okazji świąt życzę Tobie, P. i całej rodzinie wszystkiego najlepszego:) I pięknie dziękuję za wspaniałe krokusy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z krokusami na Chocholowskiej..pewnie jeszcze pod sniegiem!

      Usuń
  19. Coraz bardziej jestem zauroczona Maltą, choć ta nowoczesna zabudowa podoba mi się mniej ;) No i Malta zdecydowanie wysunęła się na prowadzenie w moich planach podróżniczych. Pozdrawiam i Wesołych Świąt życzę :)

    OdpowiedzUsuń