poniedziałek, 2 września 2019

Czardasz w Debreczynie... Csardas en Debrecen

Do Debreczyna było blisko, z Oradei, ostatniej atrakcji rumuńskiej, tylko 13 km dzieliło nas od granicy z Węgrami. Było już  późne popołudnie, stanęliśmy w samym centrum,  przy
Gran Hotelu Aranybika, imponujacym gmachu , tutaj nocowaliśmy. W pokoju rzuciłam walizkę, otworzyłam okno i... ...czardasz , czardasz! ... wybiegłam z aparatem fotograficznym .  Wróciłam na noc

De Oradea  a Debrecen  en Hungría faltaba poco,  13 km y atravesamos el límite entre Rumanía y Hungría. Ya era  tarde,  llegamos a la ciudad y nos detuvimos en el Gran Hotel Aranybika, un edificio imponente, aqui pensamos pasar la noche. En el cuarto dejé la maleta y me acerqué a la ventana, la abrí...y...csardas?..csardas, sonidos de la música tradicional húngara!  corrí a la calle con la cámara en la mano. Al hotel regresé ya muy de noche.


Taki widok wzbudza we mnie zawsze niepohamowany entuzjazm. 1 czerwca, więc dzień  dziecka chyba tak  świętowano
Una escena asi levanta en mi un entusiasmo inimaginable. Fue 1 de junio, Dia Internacional del Niño. creo que así lo festejaron en Debrecen.



A na scenie na placu Kossutha, na którym króluje nasz hotel i Wielki Kosciol Reformowany... tańce, tańce i tańce. Zespoły taneczne zmieniały się jak w kalejdoskopie a ja patrzyłam jak urzeczona. Muzyka?  muzyka węgierska...czardasz!

En una tarima puesta en la plaza de Kossuth, donde reina Hotel Aranybika y la Gran Iglesia Reformada...baile, baile baile... los conjuntos foklóricos se intercambiaban constantemente, unos bajaban otros subían, y yo quedé paralizada  mirando estas maravillas y escuchando la muy viva y alegre música tocada por los violinos.





Spiewy, furkoczą spodnice, stukają obcasy...pięknie!
Los cantos, movimiento y sonido de las faldas, el  de los talonazos...hermoso!




Jakie koronki!
que encajes!






Chłopcy z parzenicami  na portkach. 
Los varones con los pantalones bordados.


Były  i zespoły młodziutkich tancerzy.
Hubo bailes realizados por los niños mas pequeños.


Grupki urodziwej młodzieży na ulicach
En las calles se agrupaban los jovenes en trajes típicos.


Co za kapota!!! dzieło sztuki ludowej.
Que linda casaca! es una obra de arte.




Zapadł zmrok a na placu dalej się działo.
Caía la noche, en la plaza seguían  bailando.






Zdjęcia bez lampy błyskowej za to z mocnym  wrażeniem ruchu!
Las fotos sin flash pero con una sensación de gran movimiento.














 Czas powrotu do hotelu, a z okna jeszcze spojrzałam na plac, tańczą!  ... 

Eee!  dość  tego folkloru, w tle  symbol Debreczyna, Wielki Kościół Reformowany, największy kościół protestancki na Wegrzech,  w stylu neoklasycystycznym.

Tiempo de regresar al hotel, última mirada a la plaza...bailan!
En el fondo La Gran Iglesia Reformada, el símbolo de Debrecen, el mas grande templo protestante en Hungría de estilo  neoclásico.


Na drugi dzień, a była to niedziela, w programie wycieczki wabiłą niezwykła, wspaniała atrakcja pod tytulem Hajduszobaszlo, aquapark! superhiper!... który po prostu zlekceważyłam i ucieszyłam się niezmiernie, że mam cały dzień dla siebie i dla Debreczyna, moj młodszy brat, jako, ze  ledwo wykurował się z zapalenia płuc towarzyszyl mi na spacerze, zrobił to z niejakim żalem, bardzo by mu sie przypasowały wszelkie wodne szaleństwa i terapie.

      Więc popatrzyłam na nasz hotel z większą atencją... ogromny, z 205 pokojami, wybudowny w 1915 roku w stylu secesyjnym.

El otro dia, domingo, fue programada la visita al famoso aquaparque Hajduszobaszlo con los baños y terapias en las aguas termales...una atracción que no me llamaba la atención para nada asi que me quedé en la ciudad felicisima de tenerlo para mi. Finalmente me acompañó mi hermano , que estaba reconvalescente de una pulmonía y prefirió no bañarse.


Pasee por los espacios del hotel de mas de 100 años,  inaugurado en el año 1915, con 205 habitaciones, construido en el mas puro estilo modernista.




Elegancki styl, wysokie sufity, żyrandole, stiuki etc...ale zaniedbany bardzo,  meble stylowe ale ustawione gdzie popadnie, jak w magazynie meblowym...niektóre pokoje  bardzo malo komfortowe, łazienki w tragicznym stanie, moj brat miał lózko, z niepewnie umocowaną nogą. Ja ze starszym bratem dostałam komnatę, z trzema dywanami, wielgachnymi łóżkami, dobrą łazienką...poczuliśmy się  w czepku urodzeni.
Elegante, de techos altos , lamparas de cristal, acabados con estucos...pero un poco descuidado, muebles de estilo pero puestos sin ningun orden, las habitaciones y baños pidiendo renovación,   mi hermano y yo tuvimos suerte, recibimos un cuarto enorme, con tres alfombras, camas grandes, baño bastante correcto...nos sentimos suertudos,



Przed hotelem ładna fontanna.
En frente del hotel una bella fuente de agua.



Kościół protestancki  gdzie w nocy odbywały sie tańce a przed kościołem pomnik  Lajosa Kossutha, bohatera narodowego Węgier,  tutaj ogłosił w kwietniu 1849 roku  detronizację Habsburgów i niepodległość Węgier, powstanie upadło 4 miesiące póżniej a Węgry uzyskały suwerenność dopiero w 1918 roku.

La iglesia protestante, el testigo de los bailes de la noche anterior y el monumento dedicado al heroe húngaro dominan en la plaza. Lajos Kossuth  declaró en este lugar en el año 1849 la independencia de Hungria y el destronamiento de los Habsburgos, el levantamiento duro 4 meses, finalmente Hungría logró soberania en el año 1918.



Z placu Kossutha wychodzi Piac Utca, ulica Targowa, na której stoi drugi kościół reformowany,  ten nazwany Małym. z wieżą jakby nie całkiem wykończoną, uciętą.
La plaza Kossuth  da inicio a la Piac utca, Calle del Mercado, donde se encuentra otra iglesia reformada llamada Pequeña. con una torre que parece  cortada o sin terminar.




Skromne bardzo wnętrze, jak to bywa w świątyniach protestanckich.
Con un interior muy modesto, como suelen levantar sus templos los protestantes.



Skręcamy w ulicę Szechenyi i dochodzimy do Hal Koz, gdzie w zieleni, na placyku bardzo urokliwym znajdują się restauracje, kawiarnie, ławki, fontanny..ale była niedziela i o porannej porze  świeciło pustkami.
Cruzamos a la calle Szechenyi i llegamos a Hal Koz, donde entre el verdor de los  arboles invitaban las cafeterías, restaurantes, fuentes de agua, pero fue el domingo y no vimos gente paseando, el lugar lucía desolado. 


Więc poszliśmy w miasto popatrzeć , napić się kawy, odpocząć po wielu dniach w ciągłych rozjazdach.
 Asi que seguimos caminando, buscamos donde tomar el café y descansar después de tantos dias  de continuo viaje por Rumanía.



Teatr Narodowy Csokinaiego, Mihaly Csokinai byl wegierskim poeta okresu oswiecenia.
El Teatro Nacional de Csokinai,  Mihaly Csokinai, fue un poeta húngaro del período de  ilustración.


i takie obok przepiękne drzewo
El teatro rodean unos densos arboles. 



Była kaffka i ciasteczko, a jakże.
Tomamos café , saboreamos dulces.



Zabytkowe kamienice przy placu Kossutha.
Casas antiguas en la plaza de Kossuth.



Uparliśmy się zjeść gulasz... nie było łatwo, w restauracjach panowały włoskie potrawy, znaleźliśmy w końcu to  coś co najbardziej przypominało tę  zupę węgierską.

Nos empeñamos do tomar gulash -  una  sopa tipica húngara, no fue facil encontrarla, en los restaurantes de Debrecen ofrecen  la comida italiana ante de todo, finalmente conseguimos algo que nos satisfizo..




Nadszedł wieczór i zmęczenie
Llegaron: la noche y cansancio.


 A to już świt dnia następnego, piękny, oglądany o bardzo wczesnej porze z okna hotelu..
El amanecer del dia siguiente, no me despego de la ventana del hotel.


i tyle...jedziemy na Słowację,  pola maku, zapierają dech, i po co walczyć z tak pięknym "chwastem".
Este día nos dirigimos a Eslovaquia, los campos de amapola me dejan sin respiración,   las eliminan por invadir tierras  cultivadas, pero que lástima!  son bellas!


i chmury niezwykle malownicze.  Wracamy do Polski, ale jeszcze bedą Koszyce po drodze...ostatni przystanek w tej podróży.

Las nubes muy pintorescas, regresamos a Polonia,  falta una parada mas...Kosice, una ciudad eslovaca que imposible de  dejar de lado .



Pozdrawiam ...saludos

35 komentarzy:

  1. O rany, jakie dynamiczne zdjecia, czuc wrecz powiew furkajacych spodnic, slychac te energetyczna wegierska muzyke. A pantalony z koronkami wymiataja!
    Miasteczko tylka nie urywa, ale przyjemne dla oka, jest gdzie pochodzic. Za to makowe pola mozna ogladac bez konca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, te pantalony wykonczone koronka bardzo mi sie spodobaly, urocze!
      Masz racje, Debreczyn, mimo, ze to drugie co do wielkosci miasto węgierskie mie porywa, Oradea czy Kluż, ktore byly wegierskie przez wiele wiekow sa o wiele bardziej atrakcyjne, widac, ze tam zycie bylo bardziej dostatnie...Debreczyn jest duzo skoromniejszy w zabytki i atrakcje.
      Te makowe pola nagle sie ojawily za oknem autokaru, chwycilam za aparat i zdazylam tylko zrobic kilka zdjec i to, ktore pokazuje bylo najlepsze. Ale widac jakie to byly niesamowite przestrzenie w czerwieni.

      Usuń
  2. Ach, jaka kolorowa uczta o poranku, piękne zdjęcia tańczących par i szczegółów garderoby. Miałaś fart z tymi występami.
    W Debreczynie byłam dawno i raczej przejazdem, nic nie pamiętam, chętnie obejrzałam Twoimi oczami. Zmęczony pod latarnią świetny.
    Za demoludów zupa gulaszowa i pyszne kluseczki były dostępne w barach szybkiej obsługi, tanio i smacznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bylam farciara czyli po hiszpansku suertuda, bardzo byla podekscytowana tamtego wieczoru.
      Debreczyn taki sobie, ale dzien spedzilam mile. Zupe gulaszowa szukalismy i szukalismy, nic tylko makarony i pizze.

      Usuń
  3. Ech! Te wirujące kolorowe spódniczki..., pole maków, drzewo...
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubie takie ludowe tance i tradycje! mam to po tacie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Oj niedyskretnaś Grażyna, pod spódnice zaglądałaś, dziewczętom i...chłopcom też ;) Chłopcy pod tymi białymi jakby trochę szkockimi kiltami to wszyscy mieli goluśkie nogi, czy tylko niektórzy? Zdjęcia wirujących tancerzy bardzo efektowne, trafiła Ci się prawdziwa ludowa uczta!
    Makowe pola cudowne, ino rolniczo mało użyteczne, dlatego coraz rzadziej spotykane. Kiedyś coś takiego czytałam, że pomimo oprysków to i tak raz na jakiś czas następuje makowa inwazja, to było jakoś naukowo wytłumaczone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak nie zagladac jak tam takie fajne majtasy sie majtaly, szczegolnie te szydelkowe koronki mnie zauroczyly, w zwiazku z tym, ze chlopcy koronek pod spodniczkami nie mieli, to sie za bardzo nie patrzylam na to co tam dalej bylo. Moja droga! mnie koronki urzekly!
      Wiem, ze maki sie tepi a mi makow zal! Czasem pozostają na poboczach i sa to widoki nie z tej ziemi. pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Przecudowne są te węgierskie rytmy, przenikają się ze słowackimi, i w naszych melodiach można je odnaleźć:-) wszak to były kiedyś Austro-Węgry z "klawym cysorzem"; miałam okazję oglądać występy słowackiego zespołu Dubrava z Preszowa, ależ dawali czadu, do tego chłopcy mieli przypięte do butów brzęczące ostrogi i nimi wybijali rytm; a ile krzepy trzeba mieć, żeby wytrzymać te żywe rytmy, nie powiem, pot lał im się z czoła; zobacz, Grażynko, o ileż te koronki na pantalonach, kryjące pewną tajemnicę, obietnicę milsze dla oka, te wirujące szerokie spódnice, ciaśniutkie gorsety ... teraz im bardziej goło, wyzywająco, a czasami nawet ordynarnie, tym bardziej medialnie; przecudne bogactwo folkloru, co kraina, to inne, zachwycam się i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario ! w stu procentach zgadzam sie z Toba, ladnie to napisalas, wiem, ze tak samo jak mnie podobaja Ci sie takie ekspresje autentycznego folkloru, jakikolwiek on jest i z jakichkolwiek stron pochodzi. Widzialam wiele takich tancow, i zawsze popadam w zachwyt, znam przeciez jeszcze latynoameryke, gdzie napatrzylam sie na takie cuda! Eh!!
      sciskam Cie serdecznie.

      Usuń
  6. Oj, o tylu rzeczach chce wspomnieć: fantastyczne zdjęcia tancerzy - ja żywi wirują w twoim obiektywie. Wasz hotel zapiera dech w piersiach, niezwykle piękny budynek, szkoda, że pokoje nie dorównują, jak piszesz, wyposażeniem i urządzeniem temu gmachowi. Wspomnę jeszcze o makach - dawno już nie widziałam takiego pięknego pola, chyba w dzieciństwie :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze zajrzalas. Mialam wrazenie, ze Wegrzy troche zaniedbukja turystyke , bylam w Egerze i bylam w Debreczynie i w obu miastach hotele byly na slabym poziomie. Rumunia, ktora niewatpliwie jest krajem biedniejszym, ma hotele o wiele lepszym standarcie, i czuje sie duzo wieksze zainteresowanie turystami, sa mili i skorzy do uprzyjemnienia gosciom pobytu,. Na Wegrzech tego nie doswiadczylismy. Moze generalizuje, bylismy tylko w dwoch miastach wegierskich, ale takie mielismy odczucia.
      W czasie naszej wycieczki pola, ląki byly pelne kwiecia, pieknie sie prezentowaly a maki byly cudne po prostu.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Przecudowna relacja z tego wspaniałego miejsca, nic tylko podziwiać i myślami włączyć się do tych tańcujących ludzi. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja takie gale uwielbiam. Pozostanie w mojej pamieci. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Jestem miłośniczką folkloru:)))bardzo mi się podoba Twoja fotorelacja:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Ty tez folklor milujesz? ja bardzo. Mam to po tacie,ktory bardzo dzialal na tym polu. sciskam serdecznie

      Usuń
  9. Przedziwna ta architektura wegierska....pamietam, jako mloda panienka schodzilam Budapeszt z moja Mama i tez sie zastanawialysmy czy nam sie podoba czy nie...i tak juz zostalo ;)))) za to stroje taneczne - folklorystyczne - przecudne :) podobne pole makowe mam niedalko od nas i o tej porze roku, co wiadomo, ze tam bedzie czerwono, to jade do huty trasa obok a nie inna szybsza i wygodniejsza.

    No to czekamy na Koszyce i dalsza czesc wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! ja tez jako mloda panienka, majac 18 lat pojechalam do Budapesztu z kolezanka mojej mamy a zarazem przedszkolanka, ktora "miala" mnie w przedszkolu kiedy bylam mala dziewczynka.
      I niewiele z tej wyciecki pamietam, ale pamietam, ze poszlysmy do restauracji na obiad i nagle przede mna kelner postawil olbrzymi talerz a jakims deserem, jakas gora slodkosci, zdumiona, jakos dogadalam sie z nim, pewnie to bylo po rosyjsku, ze nie zamawialysmy czegos takiego, a pan kelner wskazal palcem jakis panow przy sasiednim stoliku, to byl ich prezent dla mnie. Dzisiaj to bardzo mile wspominam...

      Usuń
  10. To nie był dzień dziecka tylko XXII. Szomszédolás
    Kárpát-medencei Gyermek és Ifjúsági Néptáncfesztivál
    (Festiwal Tańca Ludowego Dzieci i Młodzieży w Karpatach)
    Pewnie też fajne, ale w wykonaniu dorosłych byłoby fajniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No toś mnie zaskoczył Twoją znajomoscią języka węgierskiego! albo sprytem w nawegacji internetowej. No to sprawa sie wyjaśniła. to był festiwal...ale. ale...może taki festiwal się organizuje w Debreczynie właśnie z okazji dnia dziecka ?
      Zapewniam Cie, ze dzieciaki i mlodziez tanczyly przeswietnie a na dodatek byli mlodourodziwi. :)

      Usuń
    2. Niestety węgierskiego nie znam, ale bardzo lubię tamtejszy folklor. Na niektórych zdjęciach widać baner z nazwą festiwalu, we fragmentach, ale wystarczyło, by Google znalazło podstawowe informacje o festiwalu.

      Usuń
    3. Swietnie sobie poradziles..a ja wykazalam sie ograniczona wnikliwoscia..pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. Se ve un viaje precioso. Me ha gustado todo. Besos.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne chmury, maki i stroje tancerzy. A koronki na majtasach mocno urokliwe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlugo czekaly te maki a takze chmury na Twoje ich docenienie, przeca zrobilam zdjecia myslac, ze Tobie i maki i chmury mile sa!
      Majtasy cudne!

      Usuń
    2. Wiem, wiem, ale moje docenienie jest przeogromne:)

      Usuń
    3. To dobrze, jestem usatysfakcjonowana.

      Usuń
    4. To jeszcze raz się pozachwycam chmurami i makami - ach, jakie piękne :)

      Usuń
    5. Jestem usatysfakcjonowana doglebnie. Bardziej chyba juz nie mozna.

      Usuń
    6. To dobrze, szykuj się na jesień:)

      Usuń
  13. Już na samo słowo czardasz zaczynam reagować żywiej. Byliśmy kiedyś na wieczorze węgierskim w Budapeszcie i te rytmy są nam bliskie. Po obejrzeniu i przeczytaniu posta po raz pierwszy stwierdziłem, że Debreczyn może nie jest najciekawszy, ale obejrzałem drugi raz i podobał mi się bardziej a po trzecim stwierdziłem, że to całkiem ciekawe miasto. Pod spódnice tancerkom bałem się zaglądać :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widac, Debreczyn zyskuje po wnikliwszym jemu przyjrzeniu sie, to byla niedziela i o dziwo bardzo malo bylo tam zycia tego dnia, byc moze wszyscy sie pluskali w aquaparku.
      Zagladac pod spodnice nie trzeba bylo, bo scena byla wyzej, na poziomie oczu patrzacych, wiec te koronki bez wysilku mozna bylo podziwac, i musisz przyznac, ze warto bylo...
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Wszystko cudne... te stroje ludowe i to drzewo przepiękne i budynek hotelu ciekawy. A te pola makowe na Słowacji to samo szaleństwo.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Urzekły mnie stroje ludowe. Cudowne i kolorowe. Same w sobie występy są bardzo urokliwe. Miasto też ma ciekawą architekturę.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń