sobota, 15 sierpnia 2026

Traile......Trails

           Było kllka wycieczek trailami, jedna z bardziej ciekawych była szlakiem Lion's Head Lookout , który prowadzi na klify jeziora  Huron... wybraliśmy się  na pólwysep  Bruce  Peninsula,   oddalonej o 200 km od domu bratanicy. Na szlak dotarliśmy  wcześnie rano kiedy jeszcze temperarury były względnie znośne. Przy wejściu na  na szlak,  ostrzeżenie... w okolicy bywają niedżwiedzie a także można się natknąć na grzechotniki, jeżeli chodzi o niedżwiedzie to najlepiej poruszać się w grupie,,a tak w ogóle wejście na szlak na własną odpowiedzialność.

         Byliśmy sami, czekałam, aby zjawiło się więcej chętnych na spotkanie  z niedźwiedziem, i tak się mniej więcej po godzinie  stało , poczułam się znacznie  lepiej.

Ścieżka wiodła  lasem, kamienista, pokryta korzeniami, niełatwa,


         Hubo,  durante mi estancia en Canadá, unas cuantas  salidas  a los senderos,  llamados alli trails,  uno de los mas interesantes fue llamado Lion's Head Lookout, el cual conduce a los cliff del lago Huron...el día antes nos desplazamos  200 km desde la casa de mi sobrina a la  Península Bruce... al día siguiente muy temprano a las temperaturas todavía soportables nos presentamos en la entrada al trail, donde nos topamos con esa advertencia...en la zona se han visto osos por lo   tanto se recomienda andar en  grupos   y  además  es posible toparse con los cascabeles aqui presentes  y finalmente - la decisión de iniciar el camino  es a su propio riesgo ...hmmm...al comienzo fuimos los únicos en el sendero, cuando una hora mas tarde  aparecieron otras personas respiré con alivio. 

El camino fue  algo dificil, pedregoso  lleno de rocas  y  raices.

 





Nie grzechotnik, nie niedźwiedż a  niegroźny motylek  próbujący się zakamuflować na pniu drzewa.
Ni cascabel, ni oso, una mariposita  camuflandose,   el color del tronco   la puso menos visible.

Po godzinnym marszu zaczęły się  tak bardzo oczekiwane
prześwity.
 Después de una hora de marcha  comenzaron los, tan esperados, claros en el bosque.


i nieziemsko piękne widoki, szliśmy szczytem klifu,
y espectaculares vistas, caminamos en lo alto de los cliff.






Czasem znowu przedzierając się przez usianą kamieniami ścieżkę.
Entre vista y vista hubo trayectos de sendas de tortuosos.pasos.






Przypomina sosnę na Sokolicy w Pieninach...
Este arbolito me recordó uno muy emblemático  que se encuentra en la montaña polaca Sokolica en el macizo de Pieniny








Widać nasze zmęczenie
Se ve nuestro cansancio...



Powrót, dłużył się, kamienie, korzenie, upał.
El regreso...se hizo interminable, dificil por las piedras, raices y sofocante calor. 


Ten widok ucieszył mnie tak jak ten z klifów  a może nawet bardziej ...
Esta vista me alegró tanto o mas que la de los cliff ...


doszliśmy do końca, który 4 godziny wcześniej był początkiem.
llegamos al término de la caminata , el cual 4 horas  antes fue su inicio  ...


Piękny dzień..
Admirable día...

podrawiam y saludos

21 komentarzy:

  1. Cześć Grażyna! Cieszy mnie ten wpis, przepiękne widoki - chodziłabym tam, choć wiadomo - upał trochę męczy bardziej niż sam długo spacer. Pozdrowienia serdeczne, także od mamy Zosi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cześć Tomku...chodziłbyś, chodziłbyś, nawet w upale..pozdrawiaaam... i Zosię !!!!

      Usuń
  2. No te widoki Mazur już raczej nie przypominają, chociaż ja Mazury oglądałam właściwie to tak bardziej hmmm "punktowo" nie jestem więc w pełni rozeznana co do ich widoków.
    Te skaliste klify robią imponujące wrażenie, jednakoż jeśli się dołoży do tego upał to ja jednak wolałabym jakiś pływajłem po wodzie się przemieszczać. Klify widziane z poziomu wody też na pewno imponująco wyglądają :)
    Pewnie słyszałaś o nagonce na niedźwiedzie, szczególnie w Bieszczadach, w tym roku szczególnie zajadłą. Cenię sobie bezpieczeństwo, jednak las do kraina zwierząt, one są tam u siebie, więc jeśli wchodzę do ich domu to muszą się liczyć z tym że może być emocjonująco a nawet bardzo niebezpiecznie. Arteńka opowiadała że ona chodząc samotnie po Bieszczadach to sobie śpiewała, aby powiadomić niedźwiedzie o swojej obecności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba na Mazurach takich klifów nie ma, Darek chyba nam to wyjaśni,.
      pływajło dla nas było by trudno więc marsz był rozwiązaniem.
      Jeżeli chodzi o niedźwiedzie to zgadzam się z Tobą w 100 procentach, można na trasach wieszać na plecaku dzwonek, kiedyś tak zrobiliśmy z bratem w Górach Skalistych.

      Usuń
  3. Maria mnie ubiegła i w ocenie krajobrazu (ta część faktycznie wygląda bardziej egzotycznie - jezioro rozległe jak morze robi wrażenie) i zachwalaniu możliwości spotkania z niedźwiedziem w Bieszczadach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc klifów nie ma na Mazurach, jeziora w Ontario są jak morza, fakt, niedźwiedzie są kochane i wzruszające swoją urodą ale lepiej podziwiać je z dużej odległości. ; D

      Usuń
  4. Dzień zaczęty od tak pięknej wycieczki musiał być fajny. Widoki z klifu nie mają sobie równych. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj był piękny ...wróciliśmy do domku wynajętego na brzegu Huronu i upał zwalczaliśmy piwem ja bezalkoholowym a na jeziorze pluskały sie bernikle, pięknie...pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Och, wreszcie:) Bo już się martwiłam, tak długo Cię nie było:) W tym roku, gdzie się nie ruszyć, tam upały. Mam nadzieję zobaczyć więcej wpisów o Twojej podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem... byłam w ruchu , a kiedy miałam trochę czasu to odpoczywałam, upał też był powodem mojej niepracowitości i braku motywacji do czegokolwiek : D

      Usuń
  6. Jednak "spacerki" i spacery były, czyli nie do końca takie leniuchowanie. Widoki wspaniałe, a upał jak wszędzie., mój mąż byłby zachwycony i nawet proponował mi taki wyjazd, ale ja się nie piszę, a raczej moje wygodnictwo, na taką eskapadę.
    Pozdrawiam Serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałam...może nie całkiem leniuchowanie,...to było to nie całkiem... :D
      Daj się namówić na eskapady...czasem, bywa fajnie
      Ściskam serdecznie

      Usuń
  7. Ależ piękna i pełna emocji wyprawa! 😊 Sam szlak brzmi niezwykle ciekawie, a widoki na klify jeziora Huron musiały wynagrodzić cały trud kamienistej, korzeniastej ścieżki. Podziwiam odwagę, szczególnie przy ostrzeżeniach o niedźwiedziach i grzechotnikach! 🐻🐍 Natura potrafi być piękna, ale też przypomina, że trzeba mieć do niej respekt. Wspaniale, że po godzinie pojawili się inni wędrowcy — od razu raźniej! Czekam na dalszą część tej niezwykłej historii i oczywiście na zdjęcia. 🌿❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe slowa...postaram się jeszcze coś z siebie wydusić, mam ciągle za mało czasu. pozdrawiam

      Usuń
  8. Piękne klify! Fajna wyprawa. Zazdraszczam, bo ja ostatnio nieco uziemiona.
    Pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Tupajko, ja w tym roku wyjazdów miałąm bardzo duzo i jeszcze nieżle mnie w tym wzgędzie czeka..ŚCISKAM

      Usuń
  9. Rzeczywiście widoki nieziemskie.
    Ale ja przede wszystkim cieszę się z Twojego powrotu do blogosfery. Bardzo za Tobą tęskniłam:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Stokrotko...jestem ale ciagle gdzieś w rozjazdach i chyba tak będzie do końca roku a nawet i w tym nowym . bo już mam jakieś tego oznaki...sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Parece un bonito recorrido, me ha encantado. Besos.

    OdpowiedzUsuń