Wróciłam...tyle wrażeń z miesięcznego pobytu w Porto, był czas świąteczny spędzony z rodziną portugalską. Dużo zdjęć, ale zacznę od wigilii, bo bycie razem w tym momencie było główną przyczyną lotu do Portugalii.
Ranek 24 grudnia zaczął się bajecznie, tak to wyglądało z okna w Porto...szybciutko załadowałismy się w dwa samochody, czwórka doroslych, dwie wnuczki i jeden, duży pies o pięknym imieniu Giewont, jest rycerzem stojącym na straży dobrostanu rodziny.
Regresé...ya estoy en Polonia, estuve un mes en Portugal, visité mi hija que vive en Porto, la celebración navideña fue el principal motivo de abordar el avión y reencontrarse con la familia.
Como acostumbro en viajes tomé miles de fotos pero primero relataré los festejos de navidad....
El 24 de diciembre amaneció impresionantemente, asi lo vi desde la ventana en Porto.
Viajamos en dos carros, cuatro adultos, dos nietas y un perro llamado Giewont.
Zaladowaliśmy trzy ciasta wcześniej przez nas upieczone, polskie: szarlotka, sernik, tort orzechowy i 120 pierogów, to był akcent polski świątecznej kolacji, miało być 17 osób u wujka mego zięcia gdzie zjechała się jego liczna rodzina, kolacja miała być w jego domu letnim oddalonym od Porto 150 km.
Los cargamos con comida polaca, tres tortas: de queso, de nueces, de manzana y con 120 empanaditas llamadas ej polaco pierogui. La cena de 24 fue programada en la casa de verano del tío de mi yerno y se esperaba que participara en ella 17 personas.
Na Serra da Estrela śnieg.
La Serra de Estrela se vistió de blanco.
Ciocia kilka dni wcześniej złamała sobie obojczyk, nie było więc mowy o jej uczestniczeniu w przygorowaniu kolacji, moja córka zaofiarowała pomoc jej córce i zjawiliśmy sie w domu dość wcześnie rano , zastaliśmy dom wyziębiony doszczętnie, a to przy wilgotności powietrza bliskiej 100% stwarza niewyobrażalne uczucie zimna...
W kuchni jeszcze nie było znaku przygotowań.
Unos dias antes la tía se fracturó el hombro, fue necesaria la ayuda en la preparación de cena, asi que salimos tamprano para ocuparse de cocina.En la casa reínó in frío impresionante, fue por un tiempo deshabitada...pero nada, hubo que tomar cartas en el asunto y comenzar a trabajar.
Więc wszyskie ręce na pokład... ..
Portugalczycy oczywiście zajadają się dorszami, także w czasie wigilii , zaczęliśmy przygotowywać skladniki tych potraw, były dwa dania dorszowe, ja zajęłam się duszenien cebuli.
En Portugal se come el bacalao , tambien en navidad, asi qe comenzamos prepararlo en dos distintas formas. Uno con legumbres: cebolla, papas, repollo portugues y garbanzos, otro cubierto con pasta filo, los dos horneados.
Przygotowano ulubioną kapustę Portugalczyków.
i ziemniaki.. także cieciorkę
Zwierzątka uczestniczyły w przygotowaniach, to pieski kuzynek mego zięcia...
En todo tiempo en las preparaciones fueron presentes los animalitos de la familia. Esos dos son perritos de las primas de mi yerno.
W salonie zapalono w kominku, zrobiło się trochę cieplej, na stole pojawiła się okolicznościowa zastawa.
La mesa puesta, la chimenea prendida.
Na komodzie dwanaście dań deserowych
En aparador una docena de postres.
i stół z przystawkami, tutaj kreatywność kuzynki zięcia nie miała granic, kule z miękkiego sera śmietankowego z różnymi dodatkami została uformowana w kształcie świątecznej bombki oblepionej pestkami granatu, kielbasa ułożona w kształt rózy, a ta świeczka...
La mesa de las entradas fue espectacular, la creatividad de la prima superó lo inimaginable.
Moja córka kreatywna jest też bardzo.
Mi hija también mostró una gran creatividad.
"Świeczuszki" zostały zapalone, w pewnym momencie kuzynka zaproponowała mi tościk posmarowany stopionym pod palącym się knotem "woskiem", pochłonęłam tościk i wyraziłam zachwyt nad przysmakiem, siedząca naprzeciw mnie teściowa córki z wrażenia o mało nie spadła z krzesła, jej zdumienie na twarzy było nie do opisania...nie tylko zjadłam wosk ale jeszcze pochwałiłam, że smaczny. Ja wiedziałam, że ten wosk to uformowane i przysmaczone masło ale reszta obecnych ignorowała ten fakt.
Las verdaderas sorpresas resultaron ser las velitas, que al prenderlas su llama fundía lo que la gente pensaba que es la cera , la prima la servía sobre los pancitos y ofrecía a los comensales levantando el rechazo... " la cera" resultó ser una sabrosa mantequilla de diferentes sabores.
Dorsze zapieczone w piecu zostały podane na stół, pierogi też
Zaczęła się kolacja.
Los bacalaos y los pierogui fueron servidos a la mesa.
Comenzó la cena.
Po kolacji było rozdanie prezentów . wcześniej każdy wylosował sobie osobę, którą miał obdarować prezentem , a wręczenie polegało na tym, że trzeba było osobę opisać i ta powinna się domyslić, że to o nią chodzi... rozomowy, kawa. herbata i częstowanie sie słodkościami trwało do pierwszej w nocy.
Na nocleg udaliśmy się do niedaleko położonego domu teściowej mojej córki, domu równie zimnego i ogrzewanego kominkiem, mój zięć wrzucił pelety do odpowiedniego pieca i temperatury zrobiły się bardziej przyjazne.
Wczesnym rankiem córka ściągnęła mnie z łożka i poszłysmy na bardzo przyjemny spacer po malowniczej okolicy, oczywiście z Giewontem...
Después de la cena llegó el tiempo de reparto de los regalos, fue a través de sorteo de amigo secreto...
Finalmente tomamos té o cafe acompañados de dulces, las conversaciones y cuentos amenizaron la reunión, todo terminó después de la medianoche.
La noche pasamos en la casa de la suegra de mi hija, que vive cerca de su hermano,.
Y seguimos, regresamos a la casa del tío, ahora celebramos con la comida venezolana, arepas rellenas con carne mechada, pan de jamon y plato tradicional venezolano...la hallaca.
Cała rodzina wenezuelsko- portugalsko- polska lepiła arepy
Toda la familia venezolano- portugues- polaca en el labor de hacer arepas.
Giewont zawsze w pobliżu...
El perro Giewont siempre pendiente de la familia.
Listas las arepas.

Na stole hallacas
Las hallacas en la mesa
Dorsz zapiekany w warzywach
El bacalao con legumbres.
Dorsz zapiekany w cieście filo.
El bacalao en pasta filo
Moja śliczna Sofi...sprawdza czy wszystko jest jak należy.
Mi nieta Sofi...examina la mesa.
Po całodziennej biesiadzie zaczęły się różne.gry...trwało to znowu do północy.
Terminamos la celebración con los, muy divertidos, juegos.
Na koniec młodzież zrobiła na komputerze taką pamiątkę, na niej jesteśmy w komplecie, pieski też są obecne.
Los jovenes de la familia han hecho en la computadosra ese arbolito, de recuerdo... con todos los presentes incluidos los perritos.
Następnego ranka powrót do Porto, moja córka zafundowała mi jeszcze jedna atrakcje, wjazd na wzgórze z przepięknym widokiem gdzie mieści się sanktuarium Nossa Senhora do Castelo.
Por la mañana del día siguiente emprendimos el regreso a Porto, mi hija quiso darme una sorpresa y me llevó al santuario de Nossa Senhora do Castelo en Mangualde de donde se abre una impreionante vista.


Takie to były święta, niezwykle, fajne...
Pasé una navidad fuera de serie, memorable...
Pozdrawiam y saludos
Bezcenny czas w gronie najbliższych. I chyba to przejmujące zimno nikomu tak bardzo nie dokuczało. Giewont, imię psa powalające. Twoje podróże do Portugalii zawsze przykuwały moją uwagę. O robieniu arepy chyba kiedyś pisałaś na blogu. Choinka z Waszymi podobiznami umieszczona na szczycie góry (jak się domyślam Serra da Estrela) i zaprzęg Mikołaja z saniami pełnych prezentów - cudo.
OdpowiedzUsuńŻyczę jak najwięcej takich pięknych rodzinnych spotkań :)
Zimno dokuczało ale ja piłam niezliczone ilości gorącej herbaty inni grzali się inaczej, miejsca koło kominka były bardzo cenne :D.
UsuńLegenda o Giewoncie bardzo wbiła się w pamięć mojej portugalskiej rodzinie i podobno to mój zięć Portugalczyk przecież, zdecydował o takim wyborze, Sofi też tę legendę pokochała, bo nawet kiedyś w szkole opisała ją w jakimś wypracowaniu.
Tak, pewnie na góra to Serra da Estrela, młodzież bardzo się napracowała nad tą pamiątkową choinką...pozdrawiam serdececznie
Ło kurna Sofifi jeszcze niedawno taka maleńka była, śliczna z niej już właściwie dziewczyna! A twoja córka to taka mieszanka ciebie i Wenezueliosa :)
OdpowiedzUsuńJedzonko wygląda smakowicie!
Kompozycja choinkowo fotograficzna fajowska. U nas pamiątkowa wspólna fotografia, niby pod choinką, ale właściwie to zasłaniająca choinkę ;)
Właściwie to nasze Wigilie mają kilka punktów stycznych, nas było na Wigilii osób 16, a pies tylko jeden, ale był także jeden kot. Na wieczerzę pojechaliśmy z Wrocławia do Jordanowo to jest tylko 40 kilometrów, każdy wiózł jakieś tam żarełko przygotowane w domu, prezenty zaś też żeśmy losowali :)
Giewont to przypadkiem nie spod Giewontu przywieziony? Cudne psiurzysko, bratanica ma pudla królewskiego, też kawał psa!
Piękny kawałek Portugali pokazujesz, a w Warszawie masz, tak jak lubisz, śnieg :)
Rzeczywiście podonnie spędziłaś Twoje święta, 16 osób przy stole w Polsce to rzadkość. Giewont portugalski jest a jego imię wybrano na cześć góry w Zakopanem a w szczególności w wyniku zauroczenia legendą dzielnego rycerza . Dla Portugalczyków to trochę trudne do zapamiętania imię i zauważyłam, że często skracają go na Gi...
UsuńTo bardzo mądre psisko i niezwykly przytulas.
Postaram się więcej pokazać zdjęć z pobytu w Porto, dużo chodziłyśmy ż córką po różnych trasach parkowych, nadrzecznych, nadmorskich ...oczywiście razem z Giewontem.
pozdrawiam cieplutko
Siedemnaście osób to już prawdziwy tłum na wigilii.
OdpowiedzUsuńArepy to coś jak podpłomyki?
O tak to tłum, ale jakoś sprawnie wszystko funkcjonowało, nawet spanie tylu osób jakoś się udało, każdy miał swoje łózko i pachnącą pościel.
UsuńArepy to rzczywiście cos w rodzaju podpłomyków, tylko z mąki kukurydzianej, kiedyś rzeczywiście kładło sie te placuszki wprost na plytę kuchenną teraz używa się patelni. A w Andach arepy robi sie z mąki pszennej więc to już są najprawdziwsze podpłomyki, pszenicę kiedyś tam siano na malutkich górskich poletkach, potem robiono z niej makę w młynach o kamiennych żarnach, mlyny stawiano przy górskich rzekach i z takiej mąki arepy były najwspanialsze. Jeszcze pamiętam te czasy...Ropa naftowa dawała pieniądze i zaczął się import mąki z innych stron świata, skończyły sie poletka i żarna...a teraz nawet z przemysłem naftowym nie najlepiej i źle się dzieje...
Tyle napisałam a zapomniałam poinformawać, ze karteczka świąteczna dotarła i sympatyczna jest bardzo i z pięknymi życzeniami...dziękuję
UsuńArepy bardzo lubię! Grażyna robi wyśmienite!
UsuńMoże kiedyś i Darek spróbuje.... To ja Grażyna z podróży 😊
UsuńWitaj Grażynko. Święta spędzone w gronie rodzinnym to najlepsze co może nas spotkać. Nie każdy ma takie szczęście. Moja najbliższa rodzina to 11 osób. Udało nam się w tym roku spotkać wspólnie przy stole wigilijnym. To niezapomniane chwile. Pozdrawiam serdecznie całą wspaniała Twoją rodzinę i życzę wszystkiego co najlepsze.
OdpowiedzUsuńTak, takie spotkania utrwalają więzy rodzinne, a w moim przypadku, kiedy jesteśmy mocno porozrzucani po świecie, od Australii, przez Kanadę, Wenezuelę, Stany Zjednoczone, Portugalię no i Polskę...uff..dziś już jestem w Polsce, brakuje mi mojej córki, z którą codziennie rano wyruszałyśmy na jakąś trasę ale jest nadzieja na dalsze spotkania.
Usuńpozdrawiam i życzę wspaniałego roku
Wspaniałe święta. Z rodziną i na wesoło. Pyszne potrawy i kochane zwierzątka, śliczna wnusia:)
OdpowiedzUsuńPozostaną te śwIęta w pamięci, na pewno.
UsuńMam trzy wnusie i wszystkie są śliczne.:D
To prawda:)
UsuńFajne takie święta. U nas tylko pięć osób przy stole, a gdyby dołączyła reszta bliższej rodziny, byłoby nas ośmioro, choć w zasadzie dwoje z tej ósemki to właściwie nie moja rodzina. A nawet troje, ale ja partnerkę syna traktuję jak rodzinę.
OdpowiedzUsuńW zeszłym roku spędzałam święta u syna w Anglii i też marzłam ;)
To marznięcie to jest rzeczywiście problemem w tych krajach, jakieś inne patrzenie na budowanie domów i ogarnianie zmian klimatycznych...u córki jest tzw, klimatyzacja, wieje ciepłem albo zimnem w zależności od potrzeb ale kiedy przestaje dmuchać natychmiast wraca niepożądana temperatura, teraz przejmujący chłód. Mój mąż nie zrzucał z siebie zimowej kurtki, w mieszkaniu tak paradował ciągle.
UsuńTakiej licznej wigilii chyba jeszcze nie miałam, ale daliśmy. wszyscy pomagając, radę.
Będzie " memorable" : D..Ściskam serdecznie NINKO
Kreatywność Twojej rodziny wprawić może w zachwyt. A pieski przeurocze, szczególnie ten pomarszczony.
OdpowiedzUsuńmoże? : D
Usuńmoja droga, ten "pomarszczony" jak piszesz piesek to nie pofałdowanie skóry tylko takiej urody ubranko, piesiunio jest bardzo chudzutkie i malutkie, cay czas się trzęsło w tych niskich temperaturach, kuzynka zięcia wzięła go w opiekę po śmierci jego pani, staruszki, której pomagała.
Jaka ta Fofi juz dorosla! A kim jest przystojniak w koszuli w krate z zarostem na twarzy?
OdpowiedzUsuńNo a w ogole to podoba mi sie taka internacjonalna wigilia.
My juz nie miescimy sie przy stole, wiec dzieci jedza przy stole tapeciarskim przynoszonym z piwnicy, jest nas do kupy 13-14 odob, w zaleznosci, czy corka P. jest na wigilie u niego, bo tak przypada co drugi rok.
Przystojoniak w kraciastej koszuli to syn kuzynki mego zięcia, mężczyźni portugalscy są na ogół bardzo przystojni, mają bardzo gęste czupryny , ciemnowłose, mocny zarost i białą karnację..dbaja o siebie i dobrze się ubierają.
UsuńZe stołem wigiljnym też był klopot, ale znalazł sie jakiś dlugi blat i nogi do niego, plus normalny stół jadalniany i wszyscy się zmieścili.
Było międzynarodowo, języki portugalski i hiszpański, można było się porozumiewać...
Bardzo udane miałaś święta w otoczeniu licznej rodziny, Potrawy wigilijne międzynarodowe, ale akcent polski też się znalazł. U nas było 10 osób, też gwarno i wesoło tym bardziej, że prym wiodły dzieci no i wspólne kolędowanie przy dźwiękach gitary. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńAkcent polski chyba był najwazniejszy, bo nieznany dla rodziny mego zięcia...wenezuelskie dania już zdążyli poznać wcześniej...widzę, że też i u Ciebie było miło..pozdrawiam serdecznie
UsuńCudowne święta! Pięknie pokazałaś urok rodzinnych przygotowań i wspólnego świętowania. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Obłędne fotki!
OdpowiedzUsuńPolu, Późno ale też serdeczne życzenia dla Ciebie, niech CI się wiedzie cudownie w rtm roku i następnych..ściskam serdecznie
UsuńCuanto me alegra que lo hayas pasado tan bien, se ve que todos están felices. Las fotografías son preciosas y esa comida tan buena. Te deseo un Feliz Año Nuevo. Abrazos.
OdpowiedzUsuńFeliz 2026 para ti y mucha alegria y salud..besos
UsuńUwielbiam takie międzynarodowe spotkania. Z przyjemnością patrzę na twoje zdjęcia i taki naturalny opis. Jakby się tam było. Miałam kiedyś kilka takich międzynarodowych świąt, we Francji Anglii, USA i w Islandii ostatniego roku. Ciekawe są potrawy z różnych stron. A wspólne przygotowywanie to prawdziwa radość. Wielką przyjemnością są też prezenty, ciepłe rozmowy i takie miłe odprężenie.
OdpowiedzUsuńCórka była na erasmusie w Portugalii w Faro. Też bardzo narzekała na zimno w miesiącach grudzień styczeń, była w pierwszym semestrze. Ale są inne ważniejsze uroki.
Od paru lat wigilię u nas urządza starsza córka, bo ma duży dom. W tym roku 18 osób i jak zawsze mój swat, który gra na akordeonie, a sześcioro małych dzieci, to największa radość. Szczególnie oni cieszą się z prezentów. Córka zaprasza rodzeństwo męża i tak zbiera się tyle osób. Każdy coś przynosi. Łącznie sześć rodzin.
A druga córka ma partnera, u którego jest pięcioro rodzeństwa. U nich było spotkanie w II dzień świąt. Tam zebrało się 26 osób! Ale dom jest jeszcze większy. Też każdy coś przyniósł, ale trzeba było naszykować talerze sztućce szkło. Mój nowy zięć upiekł dwa indyki i wiele innych smakołyków. On lubi gotować i ma wiele innych zalet.
Cieszę się ,że ja nie muszę przyjmować na święta🤣 przyjmuję rodzinę w wakacje na Dolnym Śląsku.
Wszystkiego dobrego na Nowy Rok i obyśmy zdrowi byli ♥️
Wiem, że międzynarodowośc u Ciebie jest codziennościa i fajnie, tak powinno być na naszej planecie...widzę, że Twoje święta były jeszcze liczniejsze i dobrze,że już Ciebie zwolniono z ich przygotowywań, ja trochę się napracowałam, bo dania polskie to jednak moja specjalność.. życzę też wsoaniałego, zdrowego , ciekawego roku 2026, i niech te następne też takie będą.
UsuńZ tego co piszesz to naprawdę było wyjątkowo. I te pierogi - 120 pierogów. A ja na diecie... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCiągle jeszcze wspominam te święta, były niezwykłe.pozdrowiam serdecznie
UsuńAle miło Was wszystkich widzieć! To był wyjątkowy czas, wyjątkowe emocje - widać i czuć to w opisie i na zdjęciach. Pozdrawiam serdecznie, także od mamy Zosi 😃
OdpowiedzUsuńFajnie było a i dla Was moje serdeczności a dla Zosi specjalne...
UsuńO kurcze Grażynko, ale piękna wigilia. Portugalia 🥰😍 jedno z moich marzeń, nie ukrywam. Naprawdę wspaniałe święta musieliście mieć. Ale Was tam dużo. Pięknie, że cała rodzina włączyła się w przygotowanie potraw. A pies prześliczny, imię też ma super. Pasuje do niego. Fantastyczne święta.
OdpowiedzUsuńTak, to było bardzo miłe, ze wszyscy właczyli się do przygotowań. Tak wyeliminowaliśmy zmęczenie i mogliśmy balować do późnej nocy..ściskam mocno
UsuńPiękne święta, fajnie mieć taką wielką rodzinę i okazję wspólnego świętowania. Mimo, że zazwyczaj marzymy o śnieżnym bożym narodzeniu, to jednak zachwycają mnie kwitnące w tym czasie rośliny:)
OdpowiedzUsuńA'propos ogrzewania. W internetach jest dużo niedowiarków, że w krajach "południowych" czyli Portugalia, Grecja, Włochy, Hiszpania... zimą w mieszkaniach jest zimno i mokro, że nie ma takiego ogrzewania jak u nas w Polsce. Dlatego moją 10-letnią groźbę przeniesienia się do Portugalii na 3-miesięczny pobyt, jak tylko odejdę na emeryturę, zrealizuję od kwietnia, możliwe, że 2027 roku, już na ten cel odłożyłam kasę:) Piszę to z cieplutkiego ogrzanego mieszkania, gdy na dworze 16-stopniowy mróz:)
Kwitły pięknie krzewy kamelii m nawet widziałam dwa drzewa magnolii już w kwiatach.
UsuńTeż się spotykam ze zdziwieniem, że było czasem przeraźliwie zimno, ale tak tal bywa, inne budownictwo i brak ogrzewania w miezkaniach, chociaż teraz już się o tym więcej myśli. Moja córka jest lekarką i opowiada, że w tym teraz okresie przychodzą pacjenci i maja tyle warstw ubrań na sobie, że kiedy już się ich pozbędą do badań to kończy się ich czas wizyty, często nakladają na piżamy dzienne ubrania...córka jest lekarką rodzinną w małej miejscowości, gdzie jeszcze jest dużo wiejskich zabudowań. W miastach, w nowym budownictwie już to wygląda trochę inaczej, ale tylko trochę.
Ale masz fajny plan na emeryturę, daj znać gdzie się urządzisz w Portugalii.
Ja już jestem Polsce i też mnie cieszy ciepełko w mieszkaniu...pozdrawiam serdecznie
Słowo "urządzisz" nieco na wyrost:) Mam takie marzenie od lat, ale mam też jeszcze pracę i zwierzaki. Z pracą wkrótce problem zniknie, ale zwierzaki nadal będą... Psa bez problemu podrzucę córce, ale trzy koty to nadal kłopot, bo ich ze sobą nie mogę wziąć:) Nie wiem, czy ktoś się nade mną zlitowałby i je na ten czas przygarnął. Dlatego póki co, raz w roku jeżdżę choćby na tydzień. W tym roku we wrześniu będę w Valency i okolicach, po obu stronach granicy:)
UsuńW Wenezueli zawsze miałam zwierzaki, a też lubiłam podróżować, i często wybywałam na kilka miesięcy a nawet na dłużej, i wtedy ktoś sie wprowadzał do domu, a że mieszkałam bardzo atrakcyjnie nie było z tym problemu...w Polsce już nie chciałam mieć zwierząt bo byłby problem. Ale nie rezygnuj ze wyjazdów na dłuższy czas, może też kogoś znajdziesz, kto zamieszka w Twoim domu...
UsuńPrzepiękne to wszystko. I jedzonko wigilijne i wspaniała rodzina. To naprawdę wielkie szczęście mieć taką rodzinę. Szczerze Ci gratuluję Grażynko.
OdpowiedzUsuńZdjęcia oczywiście też wspaniałe. No i to Porto bajeczne...
Zdjęcia Porto powinnam jeszcze zamieścić. ale już mi sie pcha post z Rudawki Rymanowskiej, bo właśnie wróciłam z lodospadów...no.nie nadążam..pozdrawiam serdecznie
UsuńByłam pewna, że już tu zostawiłam komentarz, ale może tylko chciałam, bo czytałam Twój wpis o świętach w Portugalii na pewno. No ale nic to😃.
OdpowiedzUsuńMiałaś bardzo fajne święta w towarzystwie rodziny córki oraz zwierzaków, spędziłaś miło czas, nie zabrakło okazji do śmiechu i zabawy, przy stole pełnym międzynarodowych smaków. Wiem co to znaczy zimno w hiszpańskich, włoskich albo portugalskich mieszkaniach a ja jestem ciepłolubna i naprawdę ciężko znoszę te zimne wnętrza. Bez ogrzewania lub dogrzewania nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.
Bardzo mi się podoba choinka ze zdjęciami wszystkich wigilijnych gości, to będzie wspaniała pamiątka, i nawet piesków nie mogło zabraknąć. Cudownie!
Życzę Ci dużo radości i ciepła na te zimne styczniowe dni. Wszystkiego dobrego.
Monia..dziekuję za życzenia, widzę, że wiele osób doświadczyło tego niezrozumiałego dla nas zimna w krajach, które uważamy za południowe. To wynik innego budownictwa , tradycji...moja córka dziś mi opowiadała, że ona w swoim gabinecie lekarskim ma klimatyzację i nastawia ją na 24 stopni, pacjenci wchodzą i proszą by tę klimatyzację wyłaczyć, bo jak wyjdą z przychodni to zmiana temperaturty spowoduje że się przeziębią...no takie mają przekonania...stąd wniosek, ze my powinniśmy jako naród z mieszkaniami z ogrzewaniem cierpieć cały czas na dokuczliwe i przewlekłe przeziębienia...
UsuńTen piesek pomarszczony w harmonijkę wymiata!
OdpowiedzUsuńA gdzie pastel de nata, ja się pytam?!
...ten pieseczek ma taki sweterek w fałdki, właścielka tego drobiażdzku, bo jest to malutki i chudziutki przedstawiciel psiej rasy, cały czas trząsł się z zimna.
UsuńPastel de nata to nie specjał bożonarodzeniowy, tę słodkość je się w kawiarniach przez cały rok i jako dodatek do kawy właśnie, nigdy nie widziałam, że ktoś je piecze w domach...Portugalczyk, który się szanuje wychodzi na kawę do kawiarni i wtedy też może sobie posmakować pastel de nata, Wujek mego zięcia w czasie gorączkowych przygotowań do wigilii zaprosił mnie na kawę do kawiarni, gdzie dojezdało się samochodem i tam mogłabym poprosić o pastel. Ale byłam tak zapracowana, że odmówłam więc pojechał tylko z ciocią, Po pół godziny byli z powrotem...: D
Zazdroszczę takie świętowanie nawet mnie by się podobało, to wspólne szykowanie jedzenia- bardzo to lubię, choć u mnie w rodzinie to się nie zdarza, ale ze znajomymi i owszem, a potem wspólna konsumpcja i wspólne spędzanie czasu- kreatywnie. Naprawdę zazdroszczę. U mnie jest siedzenie przy stole i wbijanie wszystkim szpil przez jedną osobę, której zdaje się, że jak ma więcej lat niż inni to jej wolno wszystko. Dlatego nie lubię świąt.
OdpowiedzUsuńTaj, roznie bywa ze spędzaniem świąt, ja na początki starałam się sama wszystko przygotowywać, szczegójnie tak było w Wenezueli, na początku nie smakowało mi ichnie jedzenia, potem w nim zasmakowałam więc zaczęło sie wspólne świetowanie i podział w przygorowaniu dań, zgadzam się, że nie zawsze towarzystwo jest takie jak byśmy sobie życzyli ale świeta do czegoś zobowiązują, ja mam szczęście ,że na ogól jest miło.
UsuńI jeszcze dodam, że opisany sposób spędzania świąt przypomina mi trochę Wieści Whartona, które tak bardzo lubię (tam rodzina gromadzi się w starym młynie i choć rzecz dotyczy rodzinnego konfliktu to dla mnie ważniejsza okazuje się właśnie ta świąteczna otoczka i wspólne przygotowania, spacery, zwyczaje.
OdpowiedzUsuńOooo, dzięki za tę informację o ksiązce Whartona, dawno temu go czytywałam ale "Wieści" chyba nie , poszukam sobie tę książkę.
Usuń